,,If my hand is not the one you're meant to hold,
maybe you'd be happier with someone else"
— Benson Boone, Ghost town
Vitale
Wszystko układało się wręcz idealnie, dopóki nasza kucharka nie oznajmiła, że ojciec chce zjeść z nami lunch. Po pierwsze, nigdy tego nie robił, a po drugie, siedzenie w jego towarzystwie nie było niczym przyjemnym. Liczyłem jedynie na to, że i Normano tam będzie. Nie przeliczyłem się, bo mój przyjaciel siedział po lewej stronie Emiliano, a to miejsce po prawej było puste.
— Liliano, usiądź obok mnie! — zawołał capo. Zawęziłem złowrogo oczy, ale niczego nie powiedziałem. Nie byłem zazdrosny o ojca, ale musiałem być czujny po tym, co powiedział mi consigliere.
Lily zajęła miejsce po jego prawej stronie z bladym uśmiechem. Usiadłem obok niej, a Gabriel naprzeciw mnie, wypalając we mnie spojrzenie, które chyba miało pytać, o co chodziło mojemu ojcu, bo ten za bardzo się uśmiechał do mojej przyszłej żony.
— Więc, Leonie — zwrócił się do mnie Normano — pamiętasz, że dzisiaj musimy załatwić jedną sprawę?
— Oczywiście — odpowiedziałem pewnie, a przed nami pojawiły się sałatki owocowe w małych salaterkach.
— Nie musicie się spieszyć, panowie. Chcę mieć pewność, że każda kobieta się nadaje — wtrącił Emiliano Pirelli. Z nerwów zadrgała mi powieka. Powiedział to specjalnie, żeby uderzyć w Lilianę i mu się to udało.
— Do czego się nadaje? — zapytała blondynka, zaciskając dłoń na widelcu. Widziałem w jej oczach zazdrość czy może mi się zdawało?
— Do zapewniania usług naszym gościom — wyjaśnił spokojnie, a we mnie się zagotowało.
— Tak, będziemy przeprowadzać z nimi rozmowy na temat ich kompetencji. Jedziemy do kilku barów, żeby przetestować usługi barmanek w lokalach pod władzą Cosa Nostry — wycedziłem. Blondynka się rozluźniła i chwyciła moją dłoń pod stołem, ostrzegawczo ściskając.
— A co ustalono w sprawie napadu na oddział z Wybrzeża? — Normano zmienił temat. Nie dziwiło mnie to, że on wiedział. Skoro mój ojciec, capo to wiedział to z całą pewnością jego consigliere także.
— Udało się załagodzić sytuację — odpowiedziała krótko. — Nie mogę wypowiedzieć się na temat, przy którym mnie nie było.
Mądra. Moja Lily była bardzo sprytna.
— A może wina? — Normano uniósł prowokacyjnie brwi w górę, przypominając o swoim ostatnim wyczynie. — Czy może nie?
— Jedną lampkę, poproszę — powiedziała poważnie blondynka. Miała zbyt dumną naturę, z tego, co zauważyłem, a dodatkowo nie chciała ulegnąć komuś, kogo nie darzyła sympatią. Normano wyglądał na rozbawionego, gdy Lily wzięła łyk trunku, który również i reszcie został zaserwowany.
— Myślałaś już o swojej przyszłości? — zapytał Lilianę mój capo. Coś kombinował, czułem to.
— Owszem — odparła, odkładając widelec na półpełny talerz. — Chciałabym studiować w college'u lub na jakiejś wyższej uczelni artystycznej.
— Więc nie chcesz zakładać rodziny? — drążył. Liliana uśmiechnęła się nieco zażenowana.
— Z całym szacunkiem, mam dopiero osiemnaście lat. Myślę, że i na to przyjdzie czas w przyszłości, kiedy będę na to gotowa.
CZYTASZ
L'amore
RomanceLiliana Costello to dziewczyna, która patrzyła na świat przez różowe okulary. Kochała słoneczniki, sztukę, a przede wszystkim swoją rodzinę, dla której była w stanie zrobić wszystko. Właśnie dlatego zgodziła się na weekendowy wyjazd z Nowego Jorku d...
