Zrobicie trochę hałasu pod rozdziałem? Ostatnio jest trochę pusto :(
,,Can't escape what I'm feeling"
— She don't love me, Zayn
Vitale
— Nie mam wątpliwości do tego, że ona cię kocha — stwierdził Nicolas Costello, siadając na ławce. Usiadłem obok, bo nie zamierzałem stać i na niego patrzeć z góry. Tak nie wypadało.
I tak mu nie ufałem. Może i znał swoje dziecko, ale byłem przekonany o tym, że Liliana sama mu tego nie powiedziała, a wolałbym mieć potwierdzenie prosto z jej ust, a nie jedynie snuć domysły. Lily coś do mnie czuła, do tego wątpliwości nie miałem, bo sama mi to przyznała, ale czy mnie kochała? Pewnie sama nie wiedziała. Była taka zagubiona w tym świecie, skąd mogła wiedzieć, że to miłość? I skąd mogłem wiedzieć ja? Nikogo nigdy nie kochałem, poza matką, ale została zabita przez mojego własnego ojca. Po tym wydarzeniu myślałem, że już nikogo nie pokocham.
— Nie zrozum mnie źle, ale muszę mieć to potwierdzone z jej ust — powiedziałem. Nicolas uśmiechnął się gorzko pod nosem, ale rozumiał. Musiał zrozumieć, bo w końcu sam nie ufał nikomu, a przynajmniej ufał nielicznym.
— Zdecydowaliśmy się z twoim ojcem, żeby wasz ślub odbył się na początku listopada — wyznał, a ja uniosłem brwi i na niego spojrzałem.
— Myślałem, że miał być opóźniony. Skąd ten pośpiech?
— Ponieważ jestem pewien tego, że rodzice Marii mają wobec mojej córki albo Vincenta pewne plany. Eduardo, z tego, co mi wiadomo, nie ma więcej dzieci. Nie mogę ryzykować, że jego ludzie wtargną na mój teren i ją zabiorą.
— A co z tym Vincentem? — dociekałem.
— On także niedługo się ożeni. Jego ojciec wybrał mu idealną kandydatkę. Dlatego powinniśmy się śpieszyć. Sycylijczycy nie znają słowa nie.
Nie wnikałem. Nie interesowało mnie to. Właśnie teraz zaczęły się schody. Czułem obawy związane z tym ślubem. Liliana nie znała prawdziwego mnie i byłem przekonany, że nie zniesie zbyt dobrze myśli o ślubie. Dodatkowo listopad zaczynał się za prawie trzy miesiące.
— Chyba już czas, żeby Liliana dowiedziała się prawdy — stwierdziłem zdawkowo. Ciekawy byłem, jak Nicolas jej o tym powie.
— Tak, jutro po waszym wyjeździe z nią o tym porozmawiam. Po wszystkim będzie miała czas, aby oswoić się z tą informacją — powiedział rzeczowo i poważnie. Nie podobało mi się to chłodne traktowanie sprawy.
— W porządku — odparłem spokojnie.
— Powinniśmy wrócić do środka. Dochodzi dziesiąta i naprawdę chcę się położyć.
Ciekaw byłem, czy zamierzał spać tej nocy. Bez żony, w pustym pomieszczeniu. Pustym łóżku.
— Dobrze. — Wstałem. Chciałem jeszcze zajrzeć do Lily.
— Odprowadzę cię do pokoju. Nie chcę, żebyś teraz przychodził do Liliany. Jest noc, powinna się porządnie wyspać — oznajmił surowym głosem capo. — A jako ojciec po prostu nie chcę wiedzieć o tym, że śpicie w jednym łóżku. Mam nadzieję, że zachowujesz rozsądek i zgodność z tradycjami.
— Zachowuję rozsądek i pamiętam o tradycjach — zapewniłem go. Skinął głową i również wstał. Szliśmy w ciszy. Było ciemno i cicho, więc trzymałem dłoń na broni, której dalej nie schowałem.
CZYTASZ
L'amore
Roman d'amourLiliana Costello to dziewczyna, która patrzyła na świat przez różowe okulary. Kochała słoneczniki, sztukę, a przede wszystkim swoją rodzinę, dla której była w stanie zrobić wszystko. Właśnie dlatego zgodziła się na weekendowy wyjazd z Nowego Jorku d...
