Adrien właśnie wrócił z patrolu. potrzebował chwili w samotności, bez ciągłego narzekania kwami. Wszedł do łazienki i oparł głowę o chłodne kafelki. Był załamany, ale i wściekły.
Podczas patrolu przechodził obok jednej z kawiarni, była to jego ulubiona. Kiedy wszedł do środka serce mu się cisnęło. Zauważył przy jednym ze stolików Marinette, chciał podejść i z nią szczerze porozmawiać, lecz zauważył mężczyznę siedzącego obok niej. Tego samego, z którym go zdradzała. Szybko uciekł z tamtąd mając nadzieje, że nie zauważyli go.
Postanowił na jakiś czas zamieszkać u ojca. Bał się konfrontacji z Marinette.
Wszedł pod prysznic starając się zmyć z siebie wszystkie przykrości ostatnich tygodni.
Kiedy wyszedł z pomieszczenia położył się na łóżko i ukrył głowę w poduszce.
– Młody nie załamuj się – podleciało do niego czarne stworzenie.
– Ja już nie mogę tak dłużej Plagg – wyznał spoglądając na niego nieprzytomnym wzrokiem.
Kwami znało prawdę, wyczuło, że mają oni relacje jak brat z siostrą, a nie jak zakochani w sobie. Uświadamiał blondynowi, że oni nie są razem, że kwami mają taką zdolność do wyczuwania emocji, lecz tłumaczenie mu tego było jak rzucanie grochem o ścianę.
Nagle do pokoju weszła Nathalie.
– Adrien ktoś chce z tobą porozmawiać – oznajmiła, po czym wyszła, a do pokoju wszedł brunet.
– Co ty tu robisz? – warknął Adrien wstając z łóżka.
– Ej spokojnie blondi – prychnął, po czym dodał. – Muszę z tobą porozmawiać na temat Mari.
–A co? Nie wystarczy ci, że mi ją odbiłeś? – zapytał zirytowany.
Will jedynie pokręcił głową, po czym podszedł do okna. Wpatrywał się chwilę w widok za szybą.
– To nie tak jak myślisz – powiedział spoglądając na zachodzące słońce.
– Nie rób ze mnie idioty!
– Nic nas nie łączy, a bynajmniej nie w tym sensie – odparł patrząc na niego i marszcząc brwi.
– Wiem co widziałem – prychnął cicho posyłając mu wściekłe spojrzenie.
– Ona cierpi, płacze cały czas, gdy tylko nie widzę, nie śpi po nocach, nic nie je! – krzyknął zdenerwowany postawą modela Will.
Adrien, gdy to usłyszał zastanowił się chwilę. Nie sądził, że tak to się na niej odbije, jednak mimo to upierał się.
– A myślisz, że ja nie cierpię?! Kocham ją!
– Gdybyś ją kochał nie doprowadziłbyś jej do takiego stanu.
– Mogła się z tobą nie puszczać, jak zwykła dziwka! – krzyknął zielonooki zanik zdarzył to przemyśleć.
Brunet w tym momencie nie wytrzymał i z całej siły walnął go tak, że aż się wywrócił, a z jego głowy sączyła się krew.
– Pojebało cię?! – krzyknął wstając i przykładając dłoń do rany.
– Nie waż się tak o niej mówić! – warknął wściekły w jego kierunku.
– A jak to inaczej nazwać?!
–To moja siostra, debilu! – krzyknął, na co blondyn zamilkł.
Trwali chwilę w ciszy, którą po chwili postanowił przerwać blondyn.
– Jak to? – zapytał spoglądając na niego niezrozumiale. – Nigdy nie mówiła, że ma brata – przypomniał zakładając ręce na piersi, w geście oczekiwania na wyjaśnienia.
Brunet westchnął, po czym wyjaśnił.
–Wyjechałem kilka lat temu, kontakt nam się urwał, zresztą z tego co wiem nikt oprócz Alyi nie wiedział – wyznał. – Wróciłem w dzień, kiedy nas zobaczyłeś przytulających się.
– Czyli...to znaczy, że ona...
– Nie zdradziła cię, a już na pewno nie ze mną – wtrącił szybko. – Za bardzo cię kocha, aby ci coś takiego zrobić.
Adrien chwilę zastanawiał się nad sensem wypowiedzianych przez niego słów. W pewnym momencie uderzył w kant kanapy z zdenerwowaniem.
– Jestem pieprzonym idiotą! – krzyknął waląc się w głowę ręką.
– To akurat prawda – przyznał otwarcie Will.
– Co mam teraz zrobić?
– Postarać się to odkręcić, chociaż nie wiem czy to się uda...
Powiedział i po chwili zostawił go samego.
CZYTASZ
Dlaczego To Robisz? || Miraculous ✓
FanfictionBo czasami na niektóre wydarzenia po prostu nie mamy wpływu... Życie wcale nie jest łatwe i Marinette Dupain - Cheng nie raz przekonała się o tym na własnej skórze. ... ___________________________________ ADRIENETTE / LADYNOIR _____________________...