Przepchnęłam sie przed tłum ludzi i opuściłam klub. Poczułam świeże powietrze, które troche mnie uspokoiło. Usiadłam na chodniku i wyciągnęłam paczkę papierosów, które miałam w swojej nerce. Bez słowa Michał zabrał mi ja i jak miał w zwyczaju odpalił używkę. Podał mi ja, wyglądając na bardzo zmartwionego. Po moich policzkach wciąż leciały łzy, których nie mogłam opanować. Cały alkohol ze mnie wyparował, wiec byłam jeszcze bardziej zdenerwowana. Nie rejestrowalam słów blondyma, który zawzięcie mi cos tłumaczył. Po prostu zaciągałam sie nikotyna, kompletnie sie wyłączając. Michał uklękł obok mnie, głaszcząc moja skore głowy. Nie wiem ile tak trwaliśmy. Może minutę? dwie? dziesięć? Nie potrafiłam odpowiedzieć, bo czas przestał mieć dla mnie znaczenie
-Nikt nigdy mnie tak nie upokorzył- wydusiłam z siebie, gdy ugasiłam papierosa.
Nie miałam głębszych relacji z Węgierska, jednak zawsze okazywałam jej szacunek. Zapraszałam ja na domówki, urodziny, majac nadzieje, że w koncu sie do mnie przekonana.
-Nic z tym nie zrobisz Laura- powiedział spokojnie gładząc moje kolano- To ona powinna sie martwić, nie Ty.
Nasza rozmowę przerwała grupka nastolatków, która szybko rozpoznała mojego chlopaka. Przeklnelam w myślach, ze nawet w takiej chwili nie mamy chwili spokoju. Nie podniosłam głowy, nie chcąc by ktokolwiek widział mnie w takim stanie. Moj makijaz był pewnie cały rozmyty, a twarz zaczerwieniona.
-Mata, mozna zdjęcie?- usłyszałam meski glos, na co chłopak złapał moja dlon.
-Mordy, to nie najlepszy moment- odwrócił sie do nich blondyn- Przepraszam, ale nie dziś.
******
Telefon mojego chłopaka zaczal wibrować, wiec ten szybko go odebrał. Tadek z Frankiem obiecali, że zaraz do nas przyjada, co lekko nas zdziwiło bo na zegarze dochodziła 3. Michał złapał mnie za rękę i pociągnął do wyjścia, gdy metro zatrzymało sie na stacji Centrum Nauki Kopernik. Poczułam lekki wiatr, jednak mimo mojego skąpego stroju nie odczuwałam zimna.
-Pamiętasz jak tu rzygalas? Chyba na początku 2 gimnazjum to było- wskazał palcem na brukowane schodki, a ja lekko walnęłam go w ramie szeroko sie śmiejąc- Musiałem Cie zabierać do siebie.
Nad ranem obudziły mnie promienie słoneczne, które przebijały sie przez jasne rolety. Przekręciłam sie na drugi bok, gdy poczułam ogromny bol głowy i suchość w gardle. Leniwie otworzyłam oczy rozglądając sie dookola. Moje serce zabiło mocniej, gdy zauważyłam, że nie byłam w swoim pokoju. Obok mnie leżał brunet owinięty kołdra po sam czubek głowy. Kamień spadł mi z serca, gdy zorientowałam sie, że jestem w pokoju mojego najlepszego przyjaciela.
-Co sie tak kurwa wiercisz?- syknął niemiło kopiąc mnie w nogę.
Cieszyłam sie, że to u niego byłam, a nie u jakiegoś przypadkowego chłopaka. Film mi sie urwał i nie pamiętałam kompletnie nic z wczorajszego wieczoru.
-Przestraszyłam sie- przyznałam sie i odkryłam go- Dzięki, że mnie wczoraj ogarnales.
Był w samych bokserkach i był to dla mnie niecodzienny widok. Pierwszy raz widziałam go rozebranego i musiałam przyznać, że mimo, że jego ciało nie było umięśnione, Mata wygladal atrakcyjnie. Miał chudy brzuch, a także ogromne owłosienie na całym ciele.
-Wiem, że Ci sie podobam, ale nie musisz sie tak gapić- zaśmiał sie głośniej, na co ja lekko sie zarumieniłam. Siegnelam po butelkę wody, która stała na stoliku, by brunet tego nie zauważył. Dodatkowo bardzo chciało mi pic, co było skutkiem przyswojonego poprzedniej nocy alkoholu,
Jego podteksty często wprawiały mnie w dyskomfort. W koncu byl tyko moim przyjacielem, nic więcej.
Przeniosłam wzrok na swoje nogi , zauważając, że nie jestem w swich ubraniach. Na sobie miałam duze dresy z nike i jakaś brudna koszulkę.
CZYTASZ
Kiss Cam | Mata
Fanfiction- Jeśli masz mi wszystko wypominać na każdym kroku, to może nie powinniśmy być razem - rzucił brunet, maksymalnie wpatrując sie w moje niebieskie oczy. - Może nie powinniśmy - odpowiedziałam, gdy pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Wtedy jes...
