Święta 2/2

6.1K 162 127
                                        

Dostaliśmy już kilka telefonów od rodziców Michała, którzy praktycznie błagali nas, żebyśmy w końcu pośpieszyli. Cała rodzina bruneta od ponad godziny czekała na nas, by wreszcie zasiąść do stołu. Mogłam sie domyślić, że nasze spóźnienie wcale ich nie zdziwiło, jednak miałam wyrzuty sumienia. Jak miałam wytłumaczyć im, że jest to spowodowane tym, że ich syn był zbyt napalony, by odpuścić sobie seks?

-Bylibyśmy wcześniej, gdybyś nie zapomniała zabrać torby z naszymi rzeczami- zaśmiał sie głośno chłopak, którego cała ta sytuacja śmieszyła. Jak miał w zwyczaju, trzymał swoją dłoń na moim nagim udzie i co jakiś czas rysował na nim, bliżej nieokreślone kształty- I to niby ja jestem tym nieodpowiedzialnym- posłałam mu mordercze spojrzenie, co wywołało jego jeszcze wieksze rozbawienie.

Na szczęście o tej godzinie nie było wiele samochodów. Warszawiacy zasiadali już pewnie do stołu, by chwile póżniej móc zjeść pyszne pierogi. Drogi były praktycznie puste, dlatego lekko przekraczałam dozwoloną prędkość. Chciałam jak najszybciej dotrzeć do celu, dlatego miałam gdzieś mandaty i policję.

-Gdybyś nie zaczął mnie rozbierać to bym nie zapomniała- wypomniałam mu i oderwałam jedna dłoń z kierownicy. Wymierzyłam w Michała cios, jednak ten zwinnie go uniknął.

-Dzisiaj też Cie rozbiorę- rzucił, jakby była to najoczywistsza rzecz na świecie- Ej patrz, jakiś nowy lokal otworzyli- pokazał palcem na budynek, ktory znajdował sie w centrum.

Rozejrzałam sie po okolicy, zachwycając sie tandetnymi ozdobami, które praktycznie co roku sie nie zmieniały. Czasami dodawano tylko nowe świecidełka, jednak zazwyczaj wszystko wyglądało tak samo.

-Cały czas cos otwierają.

-I tak nic nie dorówna cafe PRL- rozmarzył się chłopak.

W piątkowy wieczór jak zwykle spotkałam sie z moim najlepszym przyjacielem. Na dworze było strasznie zimno i nie miałam ochoty wychodzić z domu, jednak Michał był nieugięty.

-Nie ma opcji- rzuciłam do chłopaka, gdy siedziałam na jego łóżku- Nawet nas tam nie wpuszczął Matczi- powiedziałam pewnie, mając nadzieje, że to go jakoś przekonana- Mamy 14 lat...

-Masz- przerwał mi i podał kartkę papieru- Napisz, że wyrażasz zgodę na udział w połowinkach- przewróciłam oczami na słowa bruneta- Wpisz mój numer, tam gdzie ma być twojej matki.

Posłusznie wykonałam polecenie, chociaż miałam nadzieję że to wszystko sie nie uda i wrócimy do domu. Nigdy wcześniej nie byłam w Cafe PRL i troche bałam sie tego miejsca. Mieliśmy dopiero 14 lat i doskonale zdawałam sobie sprawę jakich ludzi możemy tam spotkać. W końcu w Warszawie nie brakowało cpunów czy innych tego typu niebezpiecznych osób.

-Warszawa 2014- mruknęłam pod nosem wpisując datę w odpowiednie miejsce.

Nagle naszą rozmowę przerwało pukanie do drzwi. Szybko schowałam kartkę papieru pod udo, a po chwili Michał krzyknął, że można wchodzić.

-Będziecie w domu czy gdzies wychodzicie?- zapytała uśmiechnęła szatynka w progu.

Zastanawiałam sie jaką tym razem przyjaciel wymyśli wymówkę. Nie mógł przecież powiedzieć kobiecie prawdy, bo ta nigdy nie pozwoliłaby nam gdziekolwiek iść. Dodatkowo w najgorszym przypadku zadzwoniłaby do mojej mamy, chociaż ta pewnie nawet by sie tym nie zainteresowała..

Kiss Cam | MataOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz