Pov. Kokichi Ouma
Po co mam istnieć? Saihara w pewnym sensie uratował mi życie. Ale po co? W końcu nie jestem potrzebny. Jedyne co umiem to kłamać i psuć każdemu humor. Może dzisiaj mi się uda. Wątpię z moim szczęściem napewno nie zdążę. Ale czemu by nie spróbować. Chyba zdążę pobiec po nóż i podciąć se te żyły. Może to w końcu mój ukochany koniec.
Wstałem od biurka nawet nie schowałem pamiętnika, bo po co. Jak najszybciej umiem pobiegłem do kuchni. Ale mam dzisiaj szczęście nikogo nie spotkałem. Wziełem nóż i wybiegłem z nim schowanym w odpowiednim miejscu. Nie zamknęłem drzwi, bo po co. Usiadłem na podłodze. Nie będę brudzić łóżka. Monokuma pewnie nie będzie zadowolony. W końcu jego główna atrakcja to ja. Osoba z zepsutą doszczętnie psychiką. Nie mam po co żyć. Nie dam mu tej satysfakcji z mieszania w głowach innych. Ale satysfakcję da mu też następny sąd. W dupie to mam nie chce mi się żyć. Skończę to teraz i już nigdy się nie obudzę. Już nigdy nie zostanę odrzucony. Przyłożyłem nóż do skóry od razu lekko ją nacinając. Coraz bardziej bolało ale ignorowałem ból. Patrzyłem na to w końcu spokojny. Lekko się uśmiechnełem. Na samą myśl o końcu jestem szczęśliwy. Syknełem z bólu kiedy poczułem pękające chyba żyły. Udało mi się. W końcu odejdę z tego świata. Położyłem rękę i czekałem aż się wykrwawię. Wtedy usłyszałem walenie w drzwi, a chwilę potem ich otwieranie z hukiem. W drzwiach stał...
-----------------------------
Dla mnie ta książka to gówno totalne, ale to tylko moja opinia.
Mam nadzieje, że się podobało.
Dziękuje za przeczytanie.
Łącznie z tym 269 słów.~Bajo~
CZYTASZ
Saiouma |Czemu nie pozwolisz mi umrzeć?|
FanfictionKokichi Ouma już od dłuższego czasu planuje zniknąć z tego świata. Po prostu nie chce już nikomu przeszkadzać. Wybrał dla niego najłatwiejszy sposób. Podcięcie sobie żył. Po przeproszeniu ich wszystkich udaje się do pokoju gdzie puszczają mu emocje...