POV:rudy
Zacząłem przysypiać, lecz zacząłem niespodziewanie gadać pod nosem o moim snie. Nie wiem, czy Toya to slyszal. Jeśli tak, to nie zyje juz- Nagle chłopak spytał się mnie:
-ciekawy jest ten twój sen, bylem tam?
-uhh- UHH- NIE NIE -krzyknalem
-no nie wiem czy "nie", słyszałem jak mówisz o mnie, Akito -powiedzial. O cholera.. Totalnie nie wiedziałem co zrobić.. wstać, wyjść i nigdy już się na oczy pokazywać? Czy powiedzieć mu "tak, kocham się w tobie, pasuje?"Nie no, nie zrobilbym ani tego, ani tego. Trzeba jak najszybciej zmienić temat na jakiś inny, byleby nie o moim śnie.. może by skłamac, że się kocham w jakiejś dziewczynie?- raczej to nie byłoby dobrym pomysłem. Ena by zaczęła gadać, jaki to ja simp do Toy'i i takie tam. Lecz no to nieprawda. Nie jestem simpem. Po prostu go kocham, ale nie powiem mu tego w twarz, bo nie umiem. Nie da się po prostu no. Kichnalem. Toya dokończył swoją wymowę.- na zdrowie, odpowiesz mi czy nie?
-uhhh... Nie mówiłem -sklamalem. Boże jaki ja glupi, że mówiłem przy nim, no i teraz będzie myślał, że go nie lubię. Kūrwa co teraz zrobić? Myśl, Akito mysl... WIEM! Skłamię, że wiem kto się w nim podkochuje, to będzie super duper hiper mega pomysł, chociaż nie dokonca.. ale e tam! - w ogóle Toya, wiem kto się w tobie kocha
-Hm? No kto?-zapytal się podnosząc jedna brew.
-kojarzysz taka jedna babe z klasy eee nie pamiętam -probowalem coś wymyslic.- nie z klasy ale ta z miasta co ostatnio cię zaczepiła? -zaczalem zmyślać.
-cos chyba wymyslasz, przecież ty nienawidzisz chodzić na zakupy... Akito, kłamiesz?-ledwo co opuścił brew i znowu ja podniósł
-uhhhh.... Nie, nie kłamie.... -szepnąlem
______________
281 slow
Przepraszam, że dziś jest rozdział krótki :(
Pozdrawia autorka
CZYTASZ
Akitoya
Fanfictionprzepraszam, za jakieś błędy, ale pierwszy raz pisze opowieść 😭 mam nadzieję że wam się spodoba
