Porwanie

9.1K 209 8
                                        

Z lotniska odebrał nas mój zmartwiony brat.
Chłopaki nie odstawiali mnie na krok od kiedy tylko wróciliśmy z Londynu.Do tej pory nie miałam okazji porozmawiać z Liamem o moim związku z Isaaciem.Nie było jeszcze odpowiedniego momentu .
Miesiąc później
Od pobyty u rodziców nie przychodziły już żadne listy.Chodziłam normalnie do szkoły.Zawsze ktoś był ze mną.Jak Isaac jechał do bazy zająć się dalszym szukaniem Cartera Liam ze mną był.Nasz dom był pod obserwacją przez ludzi Isaaca.Z tego co mi Isaac mówił ani razu nikt się tu nie kręcił.Może to oznaczało ,że Carter odpuścił.Chciałam żyć bez strachu.Nawet zaczęłam wychodzić z Arią i Asherem.Co prawda Isaac zawsze z ukrycia nas obserwował ,żeby mieć pewność ,że jestem bezpieczna.To było nawet urocze.
Dwa miesiące później
Za godzinę kończę zajęcia.Liama dzisiaj nie ma.Jest ze mną Isaac ,ale dostał jakiś telefon przez który przez chwile się do mnie nie odzywał
-Co się stało?
-Jared znowu zaatakował naszą bazę ze swoimi ludźmi.Twojemu bratu nic nie jest,ale muszę tam jechać i nie mogę zabrać cię ze sobą.Ale nie mogę cię tez zostawić.Nie wiem co robić.-powiedział
-Za godzinę kończę.Wrócę sama do domu.Albo zapytam Arie czy może ze mną iść.Nic mi nie będzie.Spotakmy się w domu,a Ty jedz i przyjedź z moim bratem.Uważajcie na siebie-powiedziałam
-Postaram sie wrócić jak najszybciej -powiedział całując mnie na pożegnanie

Aria zgodziła sie mnie odwiedzić i od razu po skończonych zajęciach ruszyliśmy w stronę mojego domu.Miałam wrażenie ,że ktoś mnie śledzi.Ale to na pewno tylko moja wyobraźnia.Do domu zostało nam niecałe 10 minut drogi
-Zauważyłaś ,że ten samochód jedzie za nami od szkoły?-zapytala Aria
Teraz byłam przerażona,bo to oznaczało ,że mi sie nie wydawało i naprawdę ktoś nas śledzi.
-Aria co my teraz zrobimy?Biegniemy do mnie do domu?.Nie obracaj sie i nie zatrzymuj-powiedziałam wybierając numer Isaaca.Zaczęłyśmy biec.Kiedy Isaac odebrał zadyszana powiedziałam:
-Ktoś nas śledzi.Biegniemy do domu.
-Nie zatrzymuj sie.Już jedziemy.I nie rozłączaj ...
Zanim Isaac skończył zdanie poczułam mocne szarpnięcie za ramie.Obok usłyszałam krzyk Arii ,którą jacyś mężczyźni pakowali do samochodu.Po chwili ja również znalazłam sie w tym samochodzie.Zdążyłam tylko krzyknąć początek numeru rejestracyjnego licząc ,że to pomoże Isaacowi mnie znaleźć.Ktoś przyłożył mi szmatkę do twarzy.Po czym zasnęłam .Kiedy sie obudziłam byłam w jakimś pomieszczeniu.Był tu tylko materac na którym siedziałam i drzwi.Oczywiście zamknięte.Ze ścian odstawiała starą schodzącą farbą ,a w pomieszczeniu śmierdziało wilgocią.Byłam przerażona.Do około była tylko cisza.Usłyszałam dźwięk otwieranego zamka.Do pokoju wszedł jakiś mężczyzna,który położył mi szklankę wody
-Niestety mam rozkaz i nie mogę cię nawet dotknąć.Ale wyglądasz zachęcająco.Aż zaczynam zazdrościć Carterowi.Niedługo do Ciebie przyjdzie .Bądź cierpliwa-powiedział okropnym głosem.
Byłam przerażona jak nigdy wcześniej.
Nie wiem ile czasu minęło ,ale na pewno kilka godzin.Kiedy drzwi sie otworzyły słyszałam krzyk Arii.Miałam nadzieje ,że nic jej nie jest.Nie chciałam ,żeby coś jej sie stało.Po chwili jej krzyki ucichły.Drzwi zamknęły się, a w pokoju stał Carter we własnej osobie.
-Cześć skarbie.Strasznie za Tobą tęskniłem.A Ty?-zapytal miłym głosem -Ten twój chłoptaś dobrze cię pilnował.Przez niego musiałem długo czekać na nasze spotkanie.Aż dziwne,że zostawił cię dzisiaj samą.
Nie wiem jak kiedyś mogłam go lubić.Jak mogłam nie zauważyć jaki jest.On naprawdę miał jakiś problem psychiczny.
Podszedł do mnie i uklęknął obok mnie.Odsunęłam sie najdalej jak sie da.Jemu to nie przeszkadzało ,bo przybliżył sie tylko do mnie.Nie miałam już gdzie uciec .Z moich oczy leciały łzy.
-Nie płacz.Powinnaś sie cieszyć ,że w końcu jesteśmy razem-powidzial po czym mnie pocałował.Próbowałam go odepchnąć ,ale nie miałam tyle siły.Całował mnie dalej mimo moich protestów.Wiedziałam,że zaraz zrobi mi to samo co wtedy.Na szczęście drzwi się otworzyły ,a w nich pojawił sie ten sam mężczyzna ,który przyniósł mi wode
-Musimy pogadać.Mamy problem-powiedział do Cartera na co wkurzony wstał i poszedł za nim mówić mi tylko,że zaraz wróci .
Podwinęłam kolana pod brodę,a z moich oczu dalej leciały łzy.Czekałam na najgorsze.Carter wrócił.
-Ta twoja koleżaneczka próbowała uciec.Wiedziałem,że będą z nią problemy.Mój człowiek trochę za mocno jej przyłożył.Mam nadzieje ,że sie obudzi ,bo jest całkiem ładna.Moim kolegom sie spodoba.
-Nie rób jej krzywdy-powiedziałam ledwo wymuszając głos
-Teraz już nam nikt nie przeszkodzi-powiedział znowu mnie całując .
Poczułam jak rozrywa mi bluzkę.Próbowałam z nim walczyć mimo ,że wiedziałam ,że nie wygram.
-Jesteś piękna.Już prawie zapomniałem jak bardzo.Tym razem będziesz tylko moją.Żałuje ,że wtedy pozwoliłem też innym poużywać- powiedział po czym zaczął dotykać moje miejsce intymne przez spodnie.Trzęsłam sie ze strachu.
-Jak to innym?-zapytałam szlochając
-Musiałaś już chyba wtedy odlecieć -zaśmiał się Zaczął rozpinana moje jeansy.Po czym zsunął je.Zostałam w samej bieliźnie której chwile później tez sie pozbył.Byłam naga i przerażona jeszcze bardziej.Łzy zamazły mi cały widok.Ręce bolały mnie od jego mocnego uścisku.Czułam jak na nadgarstkach robią się siniaki . Teraz sam zaczął sie rozbierać trzymając mnie jedną ręką .Wiedziałam,że już nie ma dla mnie nadzieji i zaraz stanie sie to czego sie obawiałam.Zamknalam oczy.Kiedy został w samych bokserkach i ułożył się siłą między moim nogami drzwi ponownie sie otworzyły.Nawet nie spojrzałam kto to był.Bałam się ,że zaprosił kolegów do tego przedstawiania.Zacisnelam oczy z całej siły i czekałam na najgorsze .Kiedy poczułam jak dotyka moje wejście wpadłam w histerie próbując się wyrwać .Drugi raz bym tego nie przeżyła.Ale usłyszałam strzał.A ciężar ciała Cartera znikł.Otworzyłam oczy.Carter leżał w kałuży krwi.Przez łzy nadal widziałam niewyraźnie,a ze strachu nadal nie moglam sie ruszyć.Obok mnie znalazł sie Isaac.Nie wiem skąd,ale wiedziałam,że to on mimo niewyraźnego widoku.Wtuliłam się w niego najmocniej jak potrafiłam.Szlochając coraz mocniej i kurczowo trzymając jego zakrwawionej koszulki.Po chwili odsunął mnie od siebie mimo moich sprzeciwów.Zdjął z siebie koszulkę i założył mi ją zakrywając chodz cześć mojego ciała.Koszulka sięgała mi do połowy uda przez co zakryła co potrzeba.Wróciłam do uścisku Isaaca nadal płacząc .
-Noemi?Czy zdążyłem na czas?-zapytal
Pokiwałam głową potwierdzająco
W tle słychać było strzały.
-Musimy iść.Dasz radę wstać?-zapytal
-Tak
Obok siebie uslyszlam jęk.To był Carter,który odzyskał przytomność po postrzale.Isaac widząc to strzelił do niego jeszcze raz.Tym razem w głowę,żeby mieć pewność ,że już nie wstanie.
-Już nigdy więcej cię nie dotknie-powiedział Isaac.
Nie popieram przemocy,ale tym razem byłam wdzięczna Isaacowi.Cieszyłam się,że Carter nie żyje.Podpierając sie o Isaaca wstałam.Nadal trochę sie trzęsłam.Isaac widząc to podniósł mnie i ruszył w stronę drzwi.Wyprowadził mnie na dwór.Gdzie zobaczyłam Liama niosącego Arie do samochodu.Kiedy ułożył ją na tylniej kanapie ruszył w moją stronę.Chciał mnie przytulić ,ale wzdrygnęłam się mimo ,że to mój brat.Nie chciałam oddalić sie choćby o milimetr od Isaaca.Zasmuciło to Liama ,ale chyba zrozumiał.Wsiadła na miejsce kierowcy bez słowa.Wiedziałam,że w domu czeka mnie rozmowa choć wolałabym jej uniknąć.Isaac usiadł na miejscu pasażera sadzając mnie sobie na kolanach.Kiedy ruszyliśmy zapytałam:
-Co z Arią?
-Nic jej nie będzie -odpowiedział Liam.
Resztę drogi spędziliśmy w ciszy.Za co byłam im wdzięczna.Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać.Nawet nie wiem kiedy zasnęłam na kolanach Isaaca.

Angel in a devil's bodyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz