Floryda

4.9K 90 14
                                        

Leżeliśmy w łóżku, cisza wypełniała pokój, tylko odgłosy naszych oddechów łamały tę spokojną atmosferę. Isaac trzymał mnie w ramionach, a ja czułam się bezpieczna, jak nigdy wcześniej. Wiedziałam, że mimo wszystkiego, co się wydarzyło, mamy teraz szansę na nowy początek.

-Noemi... -Isaac zaczynał, głos miał cichy, ale pełen powagi. -Musimy się stąd wyprowadzić. Razem z Liamem. Tu już nie jest bezpiecznie.

Zamrugałam, patrząc na niego, próbując zrozumieć, co dokładnie miał na myśli.

-Co? -zapytałam, wciąż jeszcze lekko zdezorientowana. -Gdzie mamy się wyprowadzić?

Isaac spojrzał na mnie, a jego wyraz twarzy mówił wszystko. Był gotowy na nowe życie, niezależnie od tego, co to oznaczało.

-Musimy zacząć wszystko od nowa, gdzie indziej. Z dala od tego wszystkiego. Z dala od Rowe, od przeszłości. Wszyscy musimy się wynieść. -Zamilkł na chwilę, jakby zastanawiając się nad kolejnymi słowami.-Gdzie chcesz, żebyśmy pojechali? Gdzie będziesz szczęśliwa?

Poczułam, jak moje serce przyspiesza. Wiedziałam, że decyzja ta nie będzie łatwa, ale nie chciałam stać w miejscu. Potrzebowałam zmiany. Nowego początku.

-Floryda -powiedziałam nagle, zanim zdążyłam zastanowić się dłużej. W mojej głowie pojawił się obraz słonecznych plaż, spokojnych dni i nadziei na lepszą przyszłość. -Chciałabym tam mieszkać. Zaczynać od nowa, z dala od wszystkiego.

Isaac uśmiechnął się delikatnie, a jego oczy zaświeciły się z ciepłem.

-Floryda. Dobrze. Zrobimy to -odpowiedział, przyciągając mnie bliżej. -Wszystko będzie dobrze, obiecuję ci.

Te słowa, choć proste, wypełniły mnie nadzieją. Może nie wszystko było idealne, ale z nim u boku czułam, że mogę przejść przez wszystko. Nawet przez te ciemne dni, które pozostawiliśmy za sobą.

Tego samego wieczoru zaczęliśmy pakować nasze rzeczy. Z Liamem, który już wcześniej się zgodził na wyjazd, wszystko zaczęło nabierać tempa. Każdy z nas miał swój bagaż, swoje marzenia i obawy, ale wiedziałam, że razem poradzimy sobie ze wszystkim.

Następnego dnia, o wschodzie słońca, byliśmy gotowi do wyjazdu. W milczeniu załadowaliśmy walizki do auta, a ja poczułam w sercu dziwny spokój. To był nasz nowy początek, mimo że nie wiedzieliśmy, co przyniesie przyszłość. Floryda.

Uśmiechnęłam się do Isaaca, który prowadził samochód, a potem spojrzałam na Liama, który siedział obok mnie. Wszyscy patrzyliśmy przed siebie, w kierunku nieznanego, ale razem czuliśmy, że to będzie lepsza droga.

I ruszyliśmy. Z nadzieją na to, że będziemy szczęśliwi.

Droga do Florydy minęła w szybkim tempie, a ja nie mogłam przestać myśleć o tym, co nas czeka. Zmiana była wielka, ale miałam nadzieję, że to nasza szansa na normalne życie, z dala od przeszłości. Na razie jechaliśmy w milczeniu, tylko cichym szumem silnika samochodu wypełniała przestrzeń, podczas gdy każdy z nas miał swoje myśli.

W końcu dotarliśmy na miejsce. Trzy ogromne, nowoczesne domy stały wzdłuż jednej z ulic, każdy z nich otoczony bujnymi ogrodami i wysokimi płotami. To były domy, które wyglądały jak z katalogu – idealne, luksusowe, przestronne. Wiedziałam, że to wszystko mogło być naszą nową rzeczywistością.

Isaac zaparkował na podjeździe, a ja przez chwilę patrzyłam na te domy, czując mieszankę podekscytowania i lęku. Po chwili wszyscy wysiedliśmy z samochodu. Liam od razu ruszył w stronę bagażnika, by wyjąć nasze walizki.

-Chyba czas wybrać, który dom będzie nasz, co? -powiedział Liam, lekko się uśmiechając, choć widziałam w jego oczach niepewność.

Zaraz potem podszedł do moich walizek, by je zabrać, ale ja szybko go powstrzymałam.

-Liam, czekaj -powiedziałam, czując, że to jest moment, by wyjaśnić kilka spraw. -Chciałabym, żebyśmy zamieszkali razem, ale... w domu Isaaca. Chciałabym mieszkać z nim.

Liam spojrzał na mnie, a jego twarz wykrzywiła się w grymasie, jakby nie do końca rozumiał, o co mi chodzi. Isaac stał obok, patrząc na mnie uważnie, jakby czekał na moją decyzję.

Zaraz potem spojrzałam na Isaaca, zastanawiając się, jak zareaguje na moją prośbę. Czułam, że to dla nas wielka decyzja, ale miałam nadzieję, że to rozumie. Isaac uśmiechnął się lekko i wziął moją dłoń w swoją.

-Jeśli to ci odpowiada, Noemi, to oczywiście -powiedział spokojnie. -Chcę, żebyś była szczęśliwa. I myślę, że to będzie dobre rozwiązanie.

Liam spojrzał na nas obu. Widać było, że nie był pewny, ale po chwili odetchnął głęboko, jakby przemyślał sprawę.

-Dla ciebie, siostra, zrobię wszystko -powiedział w końcu, choć nie bez wahania. -Jeśli to ci odpowiada, to się zgadzam. Bylebyście byli szczęśliwi.

Byłam wzruszona, że tak szybko zaakceptował moją decyzję. Moje serce wypełniło się ciepłem. Czułam, że jesteśmy teraz razem, jako rodzina, gotowi na nowy początek.

Isaac przyciągnął mnie do siebie, a ja poczułam się bezpiecznie, jakbym w końcu znalazła swoje miejsce na świecie. To miało być nasze nowe życie, i choć zaczynaliśmy od nowa, to czułam, że razem poradzimy sobie z wszystkim.

Gdy weszłam do środka, od razu poczułam, jakby ten dom był stworzony właśnie dla nas. Był przestronny, nowoczesny, ale jednocześnie przytulny. Wysokie sufity, ogromne okna, przez które wpadało mnóstwo światła, a podłoga skrzypiała przy każdym kroku. Wszystko było tutaj takie nowe, świeże, jakbyśmy dopiero zaczynali swoją historię.

Zatrzymałam się na chwilę, podziwiając salon, gdzie duża kanapa i kominek nadawały pomieszczeniu ciepły, domowy klimat. Za oknem widziałam rozległy ogród, z drzewa, które ledwie zdążyły wypuścić pierwsze liście. To był widok, jakiego zawsze pragnęłam-spokój, przestrzeń, coś zupełnie nowego. Czułam, jak serce zaczyna mi bić szybciej, choć nie wiedziałam, czy z ekscytacji, czy z lęku przed tym, co nas czeka.

Isaac podszedł do mnie, patrząc na mnie z uśmiechem, który mówił wszystko. To, że ten dom był dla niego, to, że w końcu mogliśmy być razem bez niepokoju o przeszłość.

-Co myślisz? -zapytał, jego głos cichy, ale pełen radości.

Spojrzałam na niego, czując, jak wszystko w moim ciele rozluźnia się, jakby ten dom mógł naprawdę stać się naszym miejscem. Moim miejscem. Z nim.

-Jest pięknie -odpowiedziałam, nie mogąc powstrzymać uśmiechu. -Jestem w szoku, naprawdę... Czuć się jak w domu. Jakbyśmy tu zawsze mieli być.

Isaac zbliżył się do mnie i położył dłoń na moim ramieniu, patrząc mi prosto w oczy. Jego spojrzenie było pełne ciepła, ale i pewności, jakby w końcu miał wszystko, czego potrzebował.

-Zawsze będziesz miała ten dom, Noemi -powiedział z czułością. -Cały czas przy sobie. I to jest nasze miejsce. Jedyne, w którym będziemy naprawdę bezpieczni.

Czułam, jak jego słowa docierają do mnie głęboko, jakby wszystkie moje lęki i obawy nagle stały się mniej ważne. Miałam w nim wsparcie. Miałam swoje miejsce. Miałam jego.

Zbliżyłam się do niego, czując, jak to ciepło między nami rośnie.

-Dziękuję -szepnęłam, a w moim głosie była cała ta ulga, którą wreszcie poczułam. -Za to, że tu jesteś. I za to, że teraz mogę być z tobą.

Isaac uśmiechnął się szerzej, a potem delikatnie przyciągnął mnie do siebie.

-To ja dziękuję. Że pozwalasz mi być częścią twojego życia, że pozwalasz mi być przy tobie. I będę przy tobie zawsze, Noemi. Zawsze.

Poczułam, jak jego słowa wypełniają mnie radością, jakby ten dom, ten nowy początek, naprawdę mógł być początkiem czegoś pięknego. Razem. I nic nie mogło już tego zepsuć.

Angel in a devil's bodyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz