Obudziłam się z krzykiem. Byłam cała zlana potem. Wstałam szybko umyłam się, założyłam jakąś sukienkę, którą widocznie musiała położyć na moim łóżku Gabbe. Była w kolorze białym, trochę za długa, zwiewna. Zbiegłam na dół jednocześnie zakładając buty.
Wbiegłam do stajni przy karczmie i poszukałam konia na którym tu przyjechałam.
- Poker, mój kochany - powiedziałam tuląc jego głowę.
Otworzyłam boks, założyłam siodło i czym prędzej wyjechałam ze stajni. Galopowałam przez miasto nie zważając na ludzi, po prostu czułam że muszę znaleźć się gdzieś sama, daleko i odpocząć. Chociaż na jedno popołudnie się oderwać. Wyjechałam za bramy miasta i galopowałam dalej... i dalej... i dalej... aż dojechałam nad jezioro, zeskoczyłam z konia poklepałam go po szyi, ściągnęłam siodło i poszłam usiąść pod wielki dąb najbliżej jeziora.
Siedziałam już tak dosyć długo, rozmyślałam o wszystkim, o moim śnie, o mamie, o tym co się stało na rynku...
- Dzień dobry - usłyszałam.
Zerwałam się na równe nogi jednocześnie dobywając miecza, który był ukryty pod derką Pokera.
- No, no nie tak ostro to tylko ja - powiedział z rozbawieniem. To był Luc.
- Co ty tu robisz do cholery?! - zapytałam i szybko zaczęłam chować miecz.
- Postanowiłem zrobić sobie małą przejażdżkę. Zobaczyłem konia pasącego się to pomyślałem, że zobaczę kto tutaj siedzi, zajeżdżam a tu proszę co za niespodzianka - odparł nie kryjąc śmiechu.
- Ahh tak - powiedziałam sucho.
- A ty co tu robisz?- zapytał siadając obok mnie.
- Przyjechałam żeby pobyć trochę sama...
- Jeśli chcesz mogę sobie pójść - powiedział.
- Możesz zostać. Nie robi mi to już różnicy.
Siedzieliśmy jeszcze dłuższą chwilę w ciszy. Wstałam i poszłam bliżej miejsca gdzie pasły się nasze konie. Rosły tam piękne kwiaty. Zaczęłam je zrywać podśpiewując sobie, po jakimś czasie zorientowałam się że Luc zmienił miejsce i siedzi teraz oparty o drzewo skierowany w moją stronę, ewidentnie się na mnie patrzy. Gdy skończyłam zrywać kwiaty i miałam już ogromny bukiet usiadłam obok niego.
- Powiedz mi dlaczego się cały czas tak na mnie patrzysz? - zapytałam.
- Bo jesteś piękna - powiedział.
- Jakoś na inne piękne kobiety się tak nie patrzysz - zaśmiałam się sarkastycznie.
- Nie patrze się, bo one są nudne. Wszystkie takie same, szablonowe, a ty jesteś inna, wyjątkowa.
Speszona nic nie odpowiedziałam, zwiesiłam głowę i zabrałam się za robienie wianka. Gdy skończyłam wsadziłam go do sakwy i oparłam się o drzewo.
- Dlaczego go schowałaś?
- Dam go Gabbe, ona kocha kwiaty.
CZYTASZ
Ukryta
FantasyPiękna, blond włosa dziewczyna ucieka przed ojcem wgłąb kraju. Poznaje trójkę przyjaciół. Podczas pracy w karczmie spotyka tajemniczego, przystojnego bruneta. Niedługo później miasto ogarnia wojna. Cały kraj ogarniają walki. W ucieczce pomaga jej no...
