Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

Epilog

564 22 3
                                        

Layla

– Gotowa? – głos Goodie dotarł do moich uszu.

Popatrzyłam na siebie w lustrze.

Przyjaciółka mnie pomalowała, ubrała i uczesała, bo sama nie byłam w stanie tego zrobić.

– O wow. – mruknęłam, uśmiechając się. – Przez ciebie znowu jestem ładna.

Poprawiłam swoje blond włosy, zaczesując je za ucho. Sięgały mi do ramion, także nie przeszkadzały mi jakoś bardzo, ale i tak wolałam je ułożyć.

– Nigdy nie przestałaś być ładna. – ścisnęła moje ręce i poklepała mnie po nich. – Wstajemy, musimy już powoli iść.

Westchnęłam i się podniosłam. Miałam na sobie czarny garnitur i długi płaszcz, przepasany paskiem w talii. Wyglądałam naprawdę ładnie, mimo że aktualnie byłam kościotrupem.

Schudłam ponad dziesięć kilogramów i wyglądałam okropnie, ale moja przyjaciółka sprawiła, że znów poczułam się ładnie.

Chwyciłam telefon i wpakowałam go do kieszeni, a następnie raz jeszcze spojrzałam na Goodie.

Ona miała na sobie czarny beret, długą suknię i mokasyny. Pasowałyśmy do siebie.

– Dobra, chodźmy. – burknęłam i wyszłam ze swojego pokoju.

Na dole czekali już na nas David, mama, Elliot i Ellias. Wszyscy ubrani byli w czarne garnitury, mama też. Nie chciałyśmy szykować się na pogrzeb Josha.

Razem skierowaliśmy się do wyjścia. Ja wsiadłam do samochodu z Jasmine i moim bratem, a moi bliscy jechali drugim autem.

Mama prowadziła, chociaż mówiłam, że to ja mogę nas zawieźć. Przez ostatni czas zachowywałam się jednak tak źle, że nie pozwoliła mi wsiąść za kółko.

Wszystko się zjebało.

Przez całą drogę siedzieliśmy w ciszy. Każdy odczuwał stratę taty na swój sposób. Ja nie odczuwałam. W ogóle.

Współczułam tylko Davidowi, który naprawdę przeżył jego śmierć. Przez kilka nocy spał z mamą, bo za każdym razem, kiedy zasypiał sam, budził się w środku nocy przez koszmary.

On był jedynym powodem moich wyrzutów sumienia.

Oczywiście nie powiedziałyśmy mu, że to ja zabiłam ojca. Albo raczej mu w tym pomogłam. Nie był na to gotowy i nie chciałam, by mój własny brat miał mnie za potwora. Swojej biologicznej mamy nigdy nie poznał, a ojciec za kilka minut miał zostać zakopany.

Dojechaliśmy na cmentarz, gdzie miał się odbyć cały pogrzeb i pożegnanie Josha. Wysiadłam z samochodu, ledwo stojąc na nogach. Od samego rana żyłam na tabletkach, więc w każdej chwili mogły przestać działać, a tego nie chciałam.

Nawet stąd widziałam ludzi, którzy już gromadzili się obok grobu Josha. Nie było jeszcze ciała, ale niedługo mieli je przywieźć.

Poczułam dotyk na ramieniu i zerknęłam w bok.

Kiedy ujrzałam twarz Noaha, krzyknęłam, zamykając oczy.

– Hej. – Goodie masowała mnie po plecach. – To ja, Layla, spokojnie.

Nienawidziłam go.

Tak bardzo go nie cierpiałam.

Miałam zwidy, w których widziałam właśnie jego.

Przerażało mnie to.

Ruszyłam za mamą z Lopez u boku. Elliot i Ellias dreptali za nami.

Stanęliśmy przed grobem. Nie było w nim jeszcze Josha, niedugo mieli go opuszczać do trumny.

Lie To MeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz