24. | How dare you shout at my daughter? |

106 11 3
                                        

Po paru dniach spokojnego życia, Rick, Carl, Abraham, Lucy i parę innych osób wybrało się na poszukiwanie Carol, która zniknęła w nocy bez słowa, zostawiając po sobie jedynie notkę. Jeszcze niedawno na Smith, zniknięcie siwowłosej kobiety, nie zrobiłoby różnicy. Jednak po tych miesiącach, gdy kobiety mieszkały razem, czarnowłosa przyzwyczaiła się do niej, traktując ją czasem jak matkę. jednak podczas jazdy, okazało się że ich priorytetem staje się Maggie, o której ciąże zaczęli się martwić.

Podczas podróży Carl siedział patrząc w okno, nie chciał z nikim rozmawiać, nikt nie wiedział co się stało że chłopak z dnia na dzień stał się taki cichy, jednak wielu z nich snuło że to przez Enid, która zaszła Lucy jeszcze bardziej za skórę.

-Co jest? - Rick od razu znalazł się przy kierowcy kampera, gdy pojazd zaczął zwalniać.

-Wróg blisko - oznajmił Abraham, zatrzymując kamper.

Przed nimi znajdowała się grupa ludzi, samych mężczyzn, każdy z nich był uzbrojony, prócz ledwo żyjącej osoby leżącej twarzą do asfaltu.

-Jedziemy? - dopytał rudowłosy, czekając na rozkazy Grimesa.

-Nie, wychodzimy - stwierdził, na co silnik pojazdu został wyłączony, a każdy, prócz Maggie, wyszedł z pojazdu.

jako pierwszy wyszedł szeryf, za którym poszła reszta. Nastolatkowie byli na samym tyle, Lucilla praktycznie od razu rozpoznała ludzi którzy znajdowali się przed nimi. Zbawcy. Od razu złapała ona Carla za rękę, stając przed nim, aby chronić go własnym ciałem. Tak długo jak była przed nim, nie mogli nic mu zrobić.

-Był wśród tych, którzy nie chcieli słuchać - to były słowa którymi zostali przywitani, przez jednego ze zbawców. Lucy od razu go rozpoznała, Simon.

-Dogadajmy się tu i teraz - odezwał się Rick, patrząc prosto na mężczyznę.

-To nie są ludzie z którymi da się dogadać... - mruknęła cicho Lucilla, mocniej ściskając dłoń Carla.

-Wiesz kto to..? - zapytał cicho młody Grimes, również ściskając dłoń dziewczyny.

-To Zbawcy, kto inny - mruknęła cicho - Trzymaj się za mną, to nic ci się nie stanie.

-Słusznie! Oddajcie nam wszystko co macie, pewnie będziemy musieli zabić jednego z was, ale później będziemy mogli robić interesy. - przerwał jej głos zbawcy, na który wywróciła oczami, wiedziała że jego słowa były prawdziwe, wiedziała jak działają.

-Żebyś ty zaraz nie leżał martwy! - warknęła zirytowana, wychodząc przed szereg.

-Lucy... Uspokój się - powiedział cicho Carl, starając się uspokoić jej porywczy charakter.

-Brak manier - prychnął Simon, który zwrócił uwagę na dziewczynę.

-Powiedział to facet, który grozi zabiciem z wejścia

Oczy mężczyzny nieznacząco się powiększyły, gdy ujrzał kto stoi po przeciwnej stronie, spodziewał się każdego, tylko nie córki ich przywódcy, córki Negana. Nie chciał wdawać się z nią w dalszą dyskusje, mając obawę że powie zbyt wiele, przez co jej ojciec go zabije.

-Ten układ nam nie odpowiada, sam miałem was poprosić o wszystko co macie, ale nie musze zabijać jednego z was - odezwał się Rick, gdy przestał słyszeć wymianę zdań między tą dwójką.

-Ale ja mogę to chętnie zrobić - znów mruknęła Smith.

-Lucy... - Carl delikatnie, pociągnął dziewczynę za rękaw, odnosił wrażenie że nie widzi tego Zbawcy po raz pierwszy, a ich stosunki nie są zbyt przyjacielskie.

She Is Crazy | The Walking DeadOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz