Carl wrócił do wieży obserwacyjnej późnym wieczorem. Z pozoru wszystko wyglądało jak zawsze - patrol zmieniał się rutynowo, ogniska przygasły, ludzie schodzili się do środka. Ale on miał wrażenie, jakby powietrze wokół niego gęstniało. Jakby coś, lub ktoś, z zewnątrz patrzył.
Usiadł przy swoim biurku, rozwinął mapę okolicy i zaznaczył punkty, które opisał Joel. Miejsce spotkanie z żołnierzami Królowej. Zalesione wzgórze, gdzie widziano nieznajomego mężczyznę. Trasy, którymi mogły poruszyć się patrole.
Nie chodziło już tylko o ciekawość.
Carl czuł to w kościach. Lucy żyła. I coś planowała. A jeśli naprawdę była Królową tej twierdzy, to nie bez powodu zaczęła wysyłać zapasy... i wiadomości.
"Dla wszystkich. Tylko nie dla Ricka Grimesa."
Wiedziała, co robi. To był sygnał.
Carl sięgnął po notatnik. Zanotował kilka krótkich, szyfrowanych wskazówek. Potem schował je głęboko pod deską podłogi, gdzie trzymał tylko najważniejsze rzeczy. Na biurku zostawił otwartą książkę, jakby właśnie czytał, gdyby ktoś go sprawdzał.
Musiał się przygotować.
Nie mógł jeszcze opuścić Alexandrii - Rick miał na niego oko, aby bramy były podwójnie patrolowane. Ale mógł zacząć budować pretekst. Pytać o zapasy. Zgłaszać się do pomocy przy dystrybucji. Analizować szlaki. A przede wszystkim - obserwować.
tych, którzy coś wiedzieli. Joel. Ava. Marcus. Może nawet Eugene, jeśli coś podsłuchał w radiu.
Następnego ranka Carl wszedł do kantyny i skierował się do stołu z zapasami. Eugene siedział przy notatkach, notując pomiary pogodowe i stan radiolinii.
-Masz coś nowego z południa? - zapytał Carl mimochodem, nalewając sobie kawy.
Eugene nie podniósł wzroku.
-Sygnały są zakłócone. Ale ktoś zorganizował transmisje... jakby relikt z dawnych czasów. Przemówienie. Rozkazy. Krótkofalówkowe kodowanie wojskowe. Nieczytelne, ale wyraźne.
-Rozkazy? - Carl napiął się wewnętrznie - Kto je nadaje?
-Nie mam pojęcia. Ale głos kobiecy. Zimny. Skoncentrowany. I ktoś drugi... mężczyzna. Ciężki ton, niski głos. Słyszałem tylko jedno słowo: "Zasłużyli".
Carl wstrzymał oddech.
-Możesz to jeszcze przechwycić?
Eugene wzruszył ramionami.
-Jeśli będą nadawać na tej samej częstotliwości... spróbuje.
Carl kiwnął głową i odszedł.
Plan zaczynał nabierać kształtów. Informacje zaczynały się układać w spójną całość. Wiedział, że nie może działać sam - ale nie ufał nikomu w pełni. Może poza Joelem i Skautem. Ale na razie musiał grać swoją rolę.
Cierpliwie.
Bo jeśli to naprawdę była Lucy...
...To świat miał jeszcze niejedno zobaczyć.
Późnym wieczorem, ściany wieży obserwacyjnej tłumiły dźwięki z zewnątrz. Eugene zainstalował dodatkowy zestaw antenowy na dachu, a teraz siedział pochylony nad odbiornikiem radiowym i oczami wbitymi w wskazania.
Carl stał tuż obok, napięty. czego się spodziewać. Serce było mu głośno, jakby w każdej chwili miało zdradzić go całemu światu.
Sygnał zapiał krótkim szumem. Potem... cisza.
CZYTASZ
She Is Crazy | The Walking Dead
Fanfiction-Ona jest cholernie szalona! -Wiem i... Podoba mi się to ---- Okładka by Ja
