Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

33. | There was no room for mistake in this game. |

57 5 1
                                        

Plotki mają własne nogi. I biegają szybciej niż prawda.

Zaczęło się od samotnych kupców, którzy podróżowali przez stare autostrady - pełne dziur, zarośnięte, ale wciąż prowadzące między resztkami miasta. . Wspominali o miejscu, które przypominało mit. Twierdza. Gdzie ludzie nie głodują. Gdzie mury są wysokie, a nocą światła nie gasną.

Niektórzy mówili, że tam rządzi kobieta. Młoda, ale bezlitosna. Inni - że to tylko legenda stworzona przez jakąś sektę, która ubierała swoją liderkę w koronę z kości.

Ale wszyscy zgadzali się co do jednego - ta kobieta była niebezpieczna. I zaczynała zbierać sojuszników. Ludzie szli do nie. Zostawali. A ci, którzy próbowali coś odebrać - nie wracali.

W jednym z martwych miast, przy ognisku pod wrakiem ciężarówki, czterech podróżników szeptało między sobą.

-Widziałem ich ludzi - mówił jeden z nich - Czarne skóry. Mówili, że są "od Królowej". Dawali konserwy, wodę, ale w zamian chcieli informacji. Gdzie są ich grupy. Kto rządzi. Kto ma broń.

-A ta Królowa? To ona naprawdę... istnieje?

-Istnieje. Ale nie tylko ona. Od pewnego czasu pojawił się przy niej nowy cień. Mężczyzna. Starszy. Utyka. Ale gdy mówi... wszyscy słuchają.

-Jej doradca?

-Może. Albo coś więcej.

-Mówią, że nie zna litości. Że zna ten świat sprzed Królowej. Że... kiedyś sam był, jakby, Królem.

-Tylko nikt nie zna jego imienia.

Cisza. Ogień strzelił iskrą. jeden z mężczyzn spojrzał przez ramię, jakby spodziewał się że ktoś ich podsłuchuje.

-Myślisz, że to on dowodził tamtym miejscem... Sanktuarium?- zapytał szeptem.

-Może. Ale jeśli to on... to historia się nie skończyła. Ona właśnie się zaczyna.

W Alexandrii, wieści dochodziły powoli. Ale dochodziły. Przemytnicy, zwiadowcy, handlarze - mówili o sile, która rośnie gdzieś na południu. Nie jak bandyci. Nie jak kolonie. To było coś... bardziej zorganizowanego. Żołnierze z milczeniem w oczach. Symbol Królowej - wycięty w skórach, wypalony na hełmach, wymalowany na drzwiach zniszczonych domów.

Rick milczał, gdy mu o tym donoszono.

-Jeśli buduje amię... to nie dla pokoju - Daryl splunął.

Carl stał przy oknie. Patrzył w dal. W jego oczach było coś, czego Rick nie potrafił odczytać.

-Może to nie armia - odezwał się cicho - Może to tylko coś, czego nie rozumiecie. Coś, co ja... kiedyś znałem.

Rick spojrzał na niego ostro.

-Nie zaczynaj.

-Za późno - Carl uśmiechnął się lekko.

Tymczasem w Twierdzy, Lucy siedziała na wieży obserwacyjnej. Obok niej - on. Nie nazywali go jej ojcem, nazywali go "Starcem". Mówili że jest cieniem przeszłości. Że mówi mało, ale jak mówi - zmienia bieg rozmów.

-Widziałaś, że ci ufają. - powiedział Negan, paląc papierosa skręconego z resztek tytoniu.

-Bo nie mają wyboru. - odpowiedziała Lucy.

-Zawsze mają wybór. Ale ty jesteś jak ogień. Nie wszyscy wiedzą, jak się przy tobie ogrzać... ale każdy boi się, że się spali.

Lucy milczała.

-Chcesz, żeby wiedzieli, kim byłem?

-Jeszcze nie.

-Dobrze. Nie śpiesz się. Ale kiedyś będą musieli się dowiedzieć. A wtedy... wtedy lepiej, żeby wiedzieli też, kim ty nie jesteś.

She Is Crazy | The Walking DeadOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz