Noc w twierdzy była ciężka.
Nie z powodu ciszy - lecz dlatego, że cisza miała kształt. Miała ciężar, leżała na barkach jak mokry płaszcz, którego nie da się zrzucić.
Sala narad została prowizorycznie uprzątnięta po furii Lucy. Roztrzaskany stół zastąpiły zsunięte skrzynie. Na kamieniu rozłożono mapy - stare, poplamione z naniesionymi ręcznie ścieżkami stad, punktami obserwacyjnymi i miejscami, gdzie wcześniej widziano Szeptaczy.
Rick stał nad nim od godzin.
Negan siedział na skrzyni z ramionami opartymi o kolana. Kael - świeżo zszyty, z zabandażowanym bokiem - opierał się o ścianę, zaciskając zęby przy każdym oddechu.
Pochodnie wypalały się powoli.
-Jeszcze raz - powiedział zmęczony Rick - Kierunek.
Kael zamknął oczy.
-Las północno-wschodni. W głąb, przez starą dolinę. Potem... - pokręcił głową - Straciłem go.
-Ilu? - zapytał Negan.
-Trzech przy mnie, reszta w stadzie. Nie widziałem końca.
-Czyli standard. Duchu w tłumie trupów - Negan prychnął bez humoru.
Rick przesunął palcem po mapie.
-Jeśli weszli tu... - wskazał zalesiony obszar - to mają trzy możliwe wyjścia. Wąwóz, rzeka albo stary szlak kolejowy.
-Albo czwarte - mruknął Negan - Którego nie znamy.
Cisza.
Rick potarł twarz dłonią.
-Muszą mieć bazę. Obóz, punkt zbiorczy.
-Nie - powiedział Kael cicho.
Obaj spojrzeli.
-Oni nie żyją w obozach jak my. Przemieszczają się, rozpływają, znikają - zacisnął szczękę - Carl nie jest w miejscu, jest w ruchu.
To było gorsze.
Rick opuścił rękę z mapy.
-Czyli nie mamy celu.
-Mamy - powiedział Negan - Lucy.
-Nie - Rick spojrzał na niego ostro.
-Oni go zabrali dla niej - Negan wzruszył ramionami - Więc będą czekać, aż ona przyjdzie. Nie zabiją go od razu, to przynęta.
Kael syknął z bólu przy zmienia pozycji.
-Jeśli to przynęta... to gdzie haczyk?
Nikt nie odpowiedział.
Płomień pochodni trzasnął.
Rick patrzył na mapę tak długo, aż linie zaczęły się rozmazywać.
-Kael. Coś jeszcze, cokolwiek, dźwięk, zapach, znak.
Kael milczał.
-Cisza.
-Co?
-Za cicho - spojrzał na nich - Stado było za ciche, jak prowadzone.
Negan uniósł brwi.
-Czyli kontrolowane.
-Czyli ktoś je kierował... konkretnie - powiedział Rick, kiwając głową.
-Alga - powiedział Kael.
Słowo zawisło w powietrzu.
Rick oparł dłonie o stół.
-Jeśli Alfa była tam osobiście... to Carl jest ważniejszy niż myśleliśmy.
CZYTASZ
She Is Crazy | The Walking Dead
Fanfiction-Ona jest cholernie szalona! -Wiem i... Podoba mi się to ---- Okładka by Ja
