Baekhyun
Obudziłem się przez długie promienie słońca, rażące mnie prosto w oczy. Kwadratowy pokój, w którym się znajdowałem wypełniony był świeżym, porannym powietrze, niosącym wraz ze sobą smak nadchodzącej zimy. Ściany pomieszczenia były w odcieniu szarości i bieli, a wygodne, ciepłe łóżko, w którym leżałem pomieściłoby chyba z pięć osób. Duże okno z widokiem na rzekę było otwarte, a wiszące w nim firanki poruszały się rytmicznie.
W tak wygodnym miejscu mógłbym przespać cały dzień.
- Nadal śpisz? - usłyszałem nad sobą znajomy, nieco zachrypnięty głos.
- Daj mi spokój - wymruczałem sennie, naciągając puszystą kołdrę na głowę. - I zasłoń okno.
- Jest czternasta - powiedział, nim poczułem, jak miękki materac łóżka ugina się od dodatkowego ciężaru.
- Co z tego? - parsknąłem, prosząc w duchu, aby dał mi spokojnie odespać wczorajszą noc, z której niewiele pamiętałem.
- To znaczy, że pora wstawać, Baek - poczułem jak jego duże dłonie wsuwają się pod kołdrą i z łatwością obejmują moją talię, aby po chwili zacząć mnie łaskotać.
- Cholera! Przestań! - krzyczałem i śmiałem się na przemian.
Do Chanyeola jednak nie docierały moje słowa, do czasu, aż zrzucił ze mnie kołdrę, a ja drżąc z zimna przywarłem do niego. Wtedy też dotarło do mnie, że jestem zupełnie nagi, podczas, gdy Chan ubrany był w czarny podkoszulek, szarą rozpinaną bluzę i jeansy.
- Nigdy więcej tego nie rób - wysyczałem mu prosto w twarz, czując malujące się na moich policzkach rumieńce. - Rozumiesz?
- Mam cię więcej nie łaskotać? - zaśmiał się, ukazując rząd białych zębów. Jego żarty były na poziomie przedszkolaka.
- Masz mnie więcej nie budzić - wywróciłem oczami. - Boli mnie głowa.
- Przewidziałem to - skinął głową, ciągle się uśmiechając. - Na szafce nocnej masz aspirynę i wodę. Zdążyłem zauważyć już jak źle znosisz kaca.
- Ugh, dzięki - odepchnąłem go lekko, sięgając po wspomnianą tabletkę, jednak Chan musiał mnie znów zatrzymać.
- Nie tak szybko - mruknął. - Najpierw zjesz śniadanie. Przyjmowanie leków na czczo jest niezdrowe. Zrobię ci grzanki, albo...
- Chcę wziąć tabletkę i iść spać - jęknąłem, układając się na miękkich poduszkach.
- Baek...
- Ugh, przestań być taki nachalny.
- Nie jestem nachalny - parsknął, po czym niespodziewanie złożył lekki pocałunek na moim policzku. - Jestem troskliwy.
Mimowolnie uśmiechnąłem się pod nosem, czując rumieńce, malujące się na mojej twarzy. Nawet taki delikatny dotyk ust Chanyeola niepokojąco na mnie działał.
- Więc bądź tak troskliwy i oddaj mi kołdrę, okay? - spojrzałem na niego niewinnie, mając nadzieję, że moje spojrzenie szczeniaka podziała i tym razem.
- Chwilami to, jak bardzo jesteś uparty mnie dobija - parsknął śmiechem Chanyeol. - Dobija mnie też to, że nie potrafię ci odmówić - mówiąc to, rzucił w moją stronę kołdrą.
- Mój kochany - westchnąłem, przykrywając się od stóp do głów i znów zasypiając.
Niewiele pamiętałem z wczorajszego wieczoru. W sumie pomijając bójkę Chana i Kaia, całowanie się z Chanem w kuchni, wypicie hurtowej ilości alkoholu i szalony taniec na tarasie to nie pamiętałem nic. Domyślałem się jedynie, że wieczór musiał zakończyć się seksem, gdyż po pierwsze, obudziłem się nagi w wielkim łóżku, a po drugie Yeol od rana zachowywał się podejrzanie.
CZYTASZ
Only Whore | ChanBaek
FanfictionBaekhyun miał siedem lat, kiedy jego rodzina stoczyła się na dno, a dzieci w szkole zaczęły go wyśmiewać. Piętnaście lat miał, kiedy zapragnął z tym skończyć, a w wieku szesnastu zaprzyjaźnił ze światem prostytucji. Chanyeol miał czternaście lat, ki...
