Baekhyun
Mijał już kolejny tydzień, a Chanyeol nadal był utrzymywany przy życiu jedynie dzięki aparaturze. To wszystko naprawdę mnie wyczerpywało, ale starałem się nie tracić nadziei. Ciągle wierzyłem w to, że się obudzi.
- Panie Byun, za pięć minut koniec odwiedzin - powiedziała pielęgniarka, wychylając się zza drzwi sali, które dotąd były zamknięte.
- Jasne, proszę mi dać minutkę - odparłem, choć i tak nie zamierzałem opuszczać Chanyeola tak wcześniej.
Przesiadywałem u niego całymi dniami, licząc na to, że w końcu się obudzi, a ja będę pierwszą osobą, którą ujrzy. Potrafiłem wyobrażać sobie tę chwilę godzinami.
Ja - pochylony nad jego łóżkiem.
On - powoli otwierający oczy i uśmiechający się blado.
- Zaraz będę musiał iść - powiedziałem, ciągle głaszcząc jego dłoń. - Gdybym mógł, zostałbym tu z tobą, ale wiesz... pielęgniarki. Naprawdę ich nie lubię. Są wścibskie i aroganckie, a w dodatku noszą same podróby. Jedna miała torebkę Ghanel. Chyba nigdy nie widziałem większych wieśniar.
Mówienie do Chanyeola w pewien sposób mnie uspakajało. Wierzyłem w to, że mnie słyszy, a jedynie chwilowo nie może mi odpowiedzieć. To było mniej bolesne od przyjęcia, że jedną nogą jest już w grobie, a gdyby nie aparatura zostałbym już całkiem sam.
- Zastanawiam się co będę robił po powrocie do domu... Ostatnio trochę sprzątałem. W końcu nauczyłem się myć lustra tak, żeby nie było smug. Chcę, żebyś wrócił do czystego mieszkanie, a nie do chlewa. Powinieneś się teraz obudzić i w ramach podziękowań mnie pocałować. Nawet nie wiesz jak bardzo za tym tęsknię.
Tęsknota za Chanyeolem była już na porządku dziennym. Codziennie myślałem tylko o tym, jak bardzo pragnę znów poczuć jego pełną obecność, dotyk, czułe pocałunki.
- Pewnie znowu po powrocie, dam Rocketowi jeść, położę się i będę długo oglądał nasze zdjęcia i czytał nasze stare wiadomości. Zawsze chce mi się po tym płakać, wiesz?
Czując, że w moich oczach pojawia się wilgotna mgiełka, postanowiłem sprawnie ominąć boleśniejsze tematy. Uśmiechnąłem się blado i delikatnie odgarnąłem zbłąkane kosmyki włosów z czoła Chanyeola. Nadal leżał nieruchomo z zamkniętymi oczami i tym przerażająco płytkim oddechem.
- Pomyślałem sobie, że powinniśmy wybrać się w wakacje do domku letniskowego twoich rodziców. Tego nad morzem, gdzie po raz pierwszy wyznałeś mi miłość. Być może nie łączą się z nim jakieś super fajne wspomnienia, ale zawsze możemy stworzyć kilka lepszych, prawda? - uśmiechnąłem się i przez chwilę miałem wrażenie, że Chanyeol też się uśmiecha. - O, moglibyśmy zrobić piknik na plaży. Myślę, że byłoby naprawdę fajnie.
- Panie Byun!
Odwróciłem się, słysząc od progu naglący głos pielęgniarki.
- Och, jeszcze pięć minut - wywróciłem oczami.
- W porządku - westchnęła ze zrezygnowaniem. - Udam, że pana tu nie widziałam, ale proszę zapamiętać! Tylko pięć minut.
Kiwnąłem głową, stwierdzając, że muszę się streszczać, jeżeli chcę zdążyć na ostatni autobus. Naciągnąłem na ramiona bluzę, przelotnie zerknąłem na zalane kroplami deszczu okno i ostatecznie pochyliłem się nad Chanyeolem, kładąc dłoń na jego policzku.
- Do zobaczenia jutro, kochanie - wyszeptałem, delikatnie gładząc jego skórę, po czym złożyłem na jego czole ciepły pocałunek.
Takie krótkie pożegnanie wystarczyło. Wiedziałem, że za kilka godzin znów do niego wrócę, znów siądę przy jego łóżku i znów będę mu długo opowiadał o wszystkim i o niczym, rozdrabniając się w szczegółach.
CZYTASZ
Only Whore | ChanBaek
FanfictionBaekhyun miał siedem lat, kiedy jego rodzina stoczyła się na dno, a dzieci w szkole zaczęły go wyśmiewać. Piętnaście lat miał, kiedy zapragnął z tym skończyć, a w wieku szesnastu zaprzyjaźnił ze światem prostytucji. Chanyeol miał czternaście lat, ki...
