Chanyeol
Baekhyun wyszedł z pokoju dopiero późnym wieczorem. Nie nalegałem. Domyśliłem się, że potrzebuje chwili prywatności. Pod wieczór sam chciał widocznie dotrzymać mi towarzystwa, siedząc na plaży i obserwując tarczę księżyca, odbijającą się w lodowatej wodzie. Wieczorna bryza była dość chłodna, szczególnie o tej porze roku, więc nie zdziwiłem się, widząc go ubranego w ciepłą kurtkę i czapkę. Ja sam zaniedbałem ubiór. Nie przejmowałem się zimnem. Nic nie mogło się z tym, jak chłodno potraktował mnie Baekhyun.
Cóż, nie miałem mu tego za złe. Wiedziałem, że w końcu nasza bajka dobiegnie końca. Pogodziłem się z tym, że chłopak nie odwzajemnia mojego uczucia. To było nic, naprawdę. Ból w sercu przyćmiewała troska o to, że nie poradzi sobie beze mnie. Bałem się, że nadal będzie skazany na sponsorów i sprzedawanie swojego ciała. Myśli tego typu zaczęły mnie niepokojąco często prześladować.
- Nie zimno ci? - spytał obojętnie, siadając obok mnie na zimnym, sypkim piasku. Wiedziałem, że powiedział to tylko po to, aby jakkolwiek zacząć rozmowę.
- Nie - odpowiedziałem, kręcąc głową, ciągle wpatrzony w szumiące przyjemnie morskie fale. Ich widok był odprężający. Pozwalał na chwilę zapomnieć o wszystkich dręczących mnie myślach.
Czułem tą napiętą atmosferę między nami.
- Przepraszam, za to, co powiedziałem, ja...
- W porządku - przerwałem mu. Nie chciałem słuchać jego tłumaczeń. - Nie przejmuj się moimi uczuciami, naprawdę.
- Powiedziałem to pod wpływem chwili - mruknął niewyraźnie.
- Dobrze, nie wracajmy do tego - moje oczy nadal utkwione były w nieruchomej tarczy księżyca i falach, zalewających brzeg. Było tak cicho i spokojnie, pomimo tego, że wewnątrz mnie szalała burza. Powinienem teraz dać sobie spokój? Powinienem pozwolić mu odejść?
Spojrzałem na Baekhyuna, podziwiając rysy jego delikatnej twarzy.
Dałby sobie radę beze mnie? Jestem nadopiekuńczy?
- Mogę o coś zapytać?
Drgnąłem, słysząc pytanie z jego ust. Nie spodziewałem się go. To ja powinienem pytać, nie on. Nasze spojrzenia łagodnie się ze sobą spotkały, kiedy zerkał na mnie spod roztrzepanej grzywki.
- Um... jasne, pytaj - odparłem, z powrotem odwracając wzrok. Jego piękno budziło we mnie falę niechcianych emocji, które wolałem uciszyć.
- Ty naprawdę mnie kochasz? - spytał cicho i nieśmiało, jakby bał się, że ktoś niepowołany usłyszy jego wypowiedź.
- Tak - odpowiedziałem bez zastanowienia, czekając na jego dalsze słowa. - Dlaczego pytasz?
- Po prostu ci współczuję. Nie wolno zakochiwać się w prostytutkach - westchnął. - Taka miłość z góry skazana jest na niepowodzenie.
- Skąd wiesz? - parsknąłem, biorąc w garść piasek i przesypując go z jednej ręki do drugiej.
- Po prostu to wiem - odpowiedział, a ja czułem na sobie jego przelotne spojrzenia.
- A Sehun i Lu? - spytałem nagle.
- Co "Sehun i Lu"? - oddalił pytanie.
Westchnąłem. Czasami naprawdę wolno myślał.
- Kochają się. Naprawdę myślisz, że ich miłość jest skazana na niepowodzenie? - spojrzałem na niego zmęczonymi oczami. - Sehun nigdy nie chodził "na dziwki". Wierzył w miłość. To cholernie emocjonalny dzieciak, naprawdę. Znam go, odkąd dawałem mu korepetycje z angielskiego, kiedy miał trzynaście lat. Kiedy poszliśmy razem z Kaiem do galerii w wiadomym celu, wybrał Luhana tylko dlatego, że był "ładny". Podczas tego spotkania zapłacił mu, ale tylko rozmawiali. Nie chciał go krzywdzić. Od tamtej pory spotykają się regularnie. Lu nie bierze już od niego pieniędzy, choć Oh jest gotowy oddać mu wszystko, co do ostatniego grosza.
CZYTASZ
Only Whore | ChanBaek
FanfictionBaekhyun miał siedem lat, kiedy jego rodzina stoczyła się na dno, a dzieci w szkole zaczęły go wyśmiewać. Piętnaście lat miał, kiedy zapragnął z tym skończyć, a w wieku szesnastu zaprzyjaźnił ze światem prostytucji. Chanyeol miał czternaście lat, ki...
