Sehun
Zatrzymałem się przed wejściem do wysokiego bloku mieszkalnego w kolorze beznamiętnej, nudnej szarości. Idealnie pasował do sąsiadujących, zapuszczonych budynków z farbą odłażącą od ścian. Okropne warunki do życia.
Drzwi wejściowe zawsze były otwarte, a zepsuty domofon zawsze odpowiadał tylko nic nie znaczącym brzęczeniem. Znałem to miejsce na wylot. Każdy krok, jaki stawiałem w kierunku starej, trzeszczącej windy mógłbym wykonać nawet z zamkniętymi oczami.
Piąte piętro.
Drzwi w kolorze ciemnego brązy z metalicznie szarą klamką.
Zapukałem.
Nie odpowiedział mi nikt.
Zupełna cisza na całym piętrze tego upiornego bloku-widmo.
Przypomniałem sobie, że Lu nigdy nie zamyka drzwi i postanowiłem, że spróbuję to wykorzystać. Cicho wszedłem. Tak, jak oczekiwałem, starszy nie zamknął się od wewnątrz. Każdy mógłby tu wejść bez większych trudności.
Zdjąłem buty w przedpokoju i odwiesiłem kurtkę na wieszak, po czym zabierając ze sobą reklamówkę z logo jednej z aptek, skierowałem się do salonu.
- Luhan? Jesteś w domu? - zawołałem, mimo wszystko bojąc się podnieść głosu. Być może Lu wcale nie chciał mnie tu widzieć.
Salon i kuchnia były puste. Balkon zamknięty. Światło w łazience zgaszone.
Spojrzałem na uchylone drzwi do sypialni i idąc za zapachem dymu papierosowego skierowałem się tam.
Pomieszczenie było małe. Mieściły się tam jedynie dwa średnie łóżka i szafa z rozsuwanymi drzwiami. Ściany pomalowane na ciepły odcień brązu, zasłony w kolorze karmelu i szary dywanik na podłodze sprawiały, że pokój stawał się odrobinę bardziej przytulny.
Moje spojrzenie powędrowało do skotłowanej kołdry na jednym z łóżek i odruchowo uśmiechnąłem się na widok jasnej czupryny, leżącej na poduszce.
Przysiadłem na krawędzi łóżka, zbierając całą odwagę, by ostrożnie odsłonić twarz Luhana spod koca i pogładzić dłonią jego puszyste włosy. Spał spokojnie, a jego małe, malinowe usta były lekko uchylone. Rumieńce na policzkach dowodziły o wysokiej gorączce, a jego sen był tak mocny, że obudził się dopiero, kiedy potrząsnąłem jego ramieniem.
- Luhan hyung!
Spojrzał na mnie, zamglonymi oczami, mrużąc je przez światło sączące się zza okna.
- Sehun? - powiedział słabo, jakby nie dowierzał, że siedzę tuż przy nim. - Co ty tu robisz?
- Przyniosłem ci leki - powiedziałem wyjmując z reklamówki poszczególne produkty. - Nie widziałem dokładnie co ci jest więc wziąłem um... trochę wszystkiego. Tabletki na zbicie gorączki, herbata ziołowa na ból żołądka, syrop na kaszel. Wziąłem truskawkowy i jagodowy, bo nie wiedziałem który będziesz wolał - uśmiechnąłem się, wyjmując kolejne lekarstwa. - Tutaj mamy jakieś pastylki na ból gardła, witaminy, olejek do inhalacji, elektrolity, kolejne tabletki na zbicie gorączki i...
- Sehun - przerwał mi, kładąc swoją dłoń na mojej. - Dlaczego wykupiłeś asortyment wszystkich aptek w mieście? - spytał rozbawiony.
- Baekhyun powiedział, że jesteś przeziębiony i...
- Sehun - przerwał mi znów. - Prosiłem tylko o tabletki przeciwbólowe.
- Wziąłem aż trzy rodzaje - wysypałem z reklamówki opakowania tabletek. - Widzisz? Zadbałem o wszystko.
CZYTASZ
Only Whore | ChanBaek
Fiksi PenggemarBaekhyun miał siedem lat, kiedy jego rodzina stoczyła się na dno, a dzieci w szkole zaczęły go wyśmiewać. Piętnaście lat miał, kiedy zapragnął z tym skończyć, a w wieku szesnastu zaprzyjaźnił ze światem prostytucji. Chanyeol miał czternaście lat, ki...
