Rozdział 37

10.4K 1K 551
                                        

Baekhyun

Siedząc przy stole i obserwując jak odwrócony tyłem do mnie Chanyeol nakłada na talerze porcje jedzenia nie mogłem zrozumieć, dlaczego nie przyszedłem do niego już wcześniej. Czekał na mnie przez cały ten czas, aby teraz przyjąć mnie z otwartymi ramionami, rozpakować moje rzeczy, pozwolić mi spać w swoim łóżku i gotować dla mnie. Czy zasługiwałem na to, aby kochał mnie tak cudowny mężczyzna?

- Smacznego - uśmiechnął się kącikiem ust, stawiając przede mną posiłek i siadając naprzeciw ze swoją porcją.

- Dziękuję, Chanyeol... - powiedziałem, wprost wzruszony tym, jak dużo był w stanie dla mnie zrobić. - ...za wszystko.

Widziałem, jak słysząc moje słowa zamarł w bezruchu.

- Przestań już dziękować, Baek. To naprawdę nic takiego.

- Nic takiego? - powtórzyłem. - Pozwalasz mi spać w swoim łóżku, gotujesz mi moje ulubione ramen, traktujesz mnie jak księżniczkę i nadal uważasz, że to nic? Po tym wszystkim, co ci zrobiłem?

- Nie wracajmy go tego. Już ci wybaczyłem - mruknął, zaczynając jeść.

- Skoro wybaczyłeś mi tak obrzydliwą zdradę to naprawdę musisz mieć serce większe od swoich uszu - westchnąłem, jednocześnie chcąc się z nim trochę podroczyć.

- Ej, nie życzę sobie uwag na temat uszu, dobra? - rozbawiony moimi słowami oskarżycielsko wskazał na mnie palcem.

- Dlaczego? - spojrzałem na niego najniewinniejszym spojrzeniem, na jakie było mnie stać.

- Bo ranisz moje uczucia - prychnął, udając obrażonego.

- Channie - zaśmiałem się, a chcąc rozładować atmosferę dodałem: - Kiedy udajesz obrażonego jesteś przeuroczy.

Chanyeol spojrzał na mnie śmiejącymi się oczami, a ja oparłem twarz na dłoni wzdychając, jak Lady, patrząca na Trampa.

- Od kiedy zacząłeś nazywać mnie zdrobniale? - spytał, żując makaron.

- Skoro Blue może, ja również mam do tego prawo - powiedziałem, krzywiąc się na samo wspomnienie blondynki. Być może wydawała się nieszkodliwa, ale miałem dziwne przeczucie, że darzyła Chanyeola jakimiś głębszymi uczuciami. W przeciwnym razie po co miałaby robić za osobistą kurę domową, podczas jego nieobecności w mieszkaniu? Musiała mieć w tym jakiś ukryty cel.

- Nadal jesteś zazdrosny? - parsknął śmiechem Yeol, choć ja w ogóle nie podzielałem jego rozbawienia.

Temat Blue wcale nie był śmieszny. Był podejrzany.

- Dziwisz się? - mruknąłem, grzebiąc sztućcem w zawartości głębokiego talerza. - Każdy na moim miejscu byłby zazdrosny.

- Czyżby?

- Jesteś moim zaborczym przyjacielem. Moim. M o i m - powiedziałem dosadnie. - Powinienem wytatuować ci na czole napis "własność Byun Baekhyuna", żebyś w końcu to zrozumiał?

- Powinienem chyba to samo zrobić z tobą - odezwał się Chanyeol.

- To znaczy? - uniosłem w górę brew.

- Napis "własność Park Chanyeola" na twoim ciele z pewnością odstraszyłby potencjalnych klientów - mruknął chłopak pół żartem, pół serio. - Cóż, mógłbym dodać coś jeszcze, żeby wzbudzić ich strach. Może "własność seryjnego mordercy Park Chanyeola"? Albo "własność Park Chanyeola, który dopadnie każdego, kto śmie tknąć jego własność"?

Zaniemówiłem. Nie wiedziałem, że Yeol będzie jeszcze wstanie żartować na temat mojej pracy.

- Wydaje mi się, że nie mam tyle miejsca na czole, aby cały napis się tam zmieścił - wymamrotałem z rumianymi policzkami.

Only Whore | ChanBaekOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz