ten rozdział dedykuje mojej smutnej domi:(
Chanyeol
- O czym miałbym nie wiedzieć? - spytałem po raz kolejny, podchodząc bliżej.
Widok Baekhyuna naprawdę mnie zdziwił. W życiu nie pomyślałbym, że po pożegnaniu, które uznałem za ostatnie odważy się pojawić w moim mieszkaniu. To nie zdecydowanie nie było do niego podobne. W mojej głowie zapaliła się czerwona lampka.
Skoro tu był, to oznaczało, że coś musiało się stać.
- Nieważne. I tak już wychodziłem - mruknął Baekhyun, niechętnie rzucając mi krótkie spojrzenie, lecz w momencie, w którym zamierzał skierować się do drzwi, zatrzymałem go.
- O co tu chodzi, Baek? - spytałem, patrząc na niego.
Nie mógł przyjść tu bez powodu.
Wyglądał inaczej, niż wtedy, kiedy ostatni raz go widziałem. Był chudszy i trochę bledszy, a na jego nosie znajdowały się duże ciemne okulary. Mogłem jedynie domyślać się, po co je założył. Zauważyłem również plastry na jego palcach i to właśnie one zaalarmowały mnie, że nie mogę tak po prostu wypuścić go z mieszkania, nie znając powodu tej nagłej wizyty.
- Baekhyun... - powtórzyłem, a po chwili spojrzałem na Blue, stojącą tuż obok. - Mogłabyś zostawić nas samych? Wydaje mi się, że potrzebujemy rozmowy w cztery oczy.
Dziewczyna skinęła głową, starając się dodać mi otuchy lekkim uśmiechem, po czym zniknęła za drzwiami balkonowymi, a Rocket grzecznie poszedł za nią. Nie opuszczał swojej opiekunki na krok.
Na twarzy Baeka nadal widniał ten uparty wyraz.
- Usiądź - powiedziałem, wskazując kanapę. Nie stawiał oporu, cicho zajmując miejsce. Przez grymas na jego twarzy miałem wrażenie, że zaraz się rozpłacze. - Co się dzieje?
Przysunąłem się bliżej, mając ochotę chwycić jego dłoń, by okazać mu wsparcie, ale zrezygnowałem z tego pomysłu, kiedy chłopak cicho parsknął pod nosem.
- Nie mam dokąd iść, Yeol.
- Co? Dlaczego? - spytałem zaszokowany jego nagłą szczerością.
- Nie powinienem tu przychodzić - szepnął ze wzrokiem wbitym w swoje dłonie. - Przepraszam.
- Daj spokój - westchnąłem. - Przecież mówiłem ci, że w razie czego zawsze możesz zwrócić się do mnie.
- Tak - mruknął chłopak, pociągając nosem. - Ale chyba już nie możesz mi pomóc.
- Powiedz mi co się dzieje - nalegałem dalej, a po chwili zza oprawek jego ciemnych okularów zauważyłem ciemnofioletową plamę, wyróżniającą się na tle śnieżnobiałej skóry. Poczułem jak moje serce gubi rytm. - Baek...
Nie stawiał oporu, kiedy za pomocą dwóch rąk delikatnie zsunąłem okulary z jego twarzy i zaniemówiłem na widok świeżego siniaka na jego opuchniętym oku. Nawet nie chciałem myśleć o tym, kto mógłbym mu to zrobić. Jego lewy policzek również nosił ślady uderzenia, jednak nie były one tak świeże jak rana na oku.
- Baekhyun... - szepnąłem, delikatnie dotykając jego sinego policzka. - Kto ci to zrobił?
W oczach chłopaka błyszczały łzy, kiedy odwracał wzrok, chcąc uniknąć kontaktu wzrokowego. Widziałem jak jego dolna warga drżała, a małe dłonie zaciskały się na brzegu koszuli, którą miał na sobie.
- M-Minjun - wydukał cicho, pociągając nosem.
- Ten, u którego mieszkałeś? - spytałem, nie mogąc otrząsnąć się z szoku, że nie były mnie, kiedy obcy facet okładał Baekhyuna pięściami. Nie mogłem sobie wybaczyć tego, że pozwoliłem go zranić.
CZYTASZ
Only Whore | ChanBaek
FanfictionBaekhyun miał siedem lat, kiedy jego rodzina stoczyła się na dno, a dzieci w szkole zaczęły go wyśmiewać. Piętnaście lat miał, kiedy zapragnął z tym skończyć, a w wieku szesnastu zaprzyjaźnił ze światem prostytucji. Chanyeol miał czternaście lat, ki...
