3. Plotka plotkę pogania

5.7K 480 114
                                        

       Śpiesząc się, Cole niemal wywrócił się w drzwiach kwiaciarni. W ostatniej chwili złapał się framugi, unikając bolesnego upadku i zapewne stłuczonych pośladków.

       Na co dzień nie był tak niezdarny, ale gdy w grę wchodził pośpiech – to już inna sprawa. I tak już był porządnie spóźniony, a jego wujek był nieźle wyczulony na tym punkcie. Nieważne, że szatyn jedynie pomagał w prowadzeniu biznesu. Mężczyzna i tak traktował go na równi ze zwykłym pracownikiem.

       – Czyżby nasz książę postanowił się pojawić? – po pomieszczeniu rozniósł się gruby głos starszego mężczyzny.

       – Przepraszam – chłopak uśmiechnął się przepraszająco i podszedł do lady.

       Jonatan spojrzał na niego rozbawiony i pokręcił głową. To prawda, był surowy, ale nie zamierzał karać chłopaka za spóźnienie. Teoretycznie tylko mu pomagał i nie miał obowiązku przychodzić na czas, ale to nie zmieniało faktu, że odrobina dyscypliny jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

       – No już nie przepraszaj, tylko chodź mi pomóc. Przywieźli nową dostawę kwiatów – wskazał na róg małego pomieszczenia.

       Cole zerknął w tamtą stronę i westchnął cicho. Przy głównej ścianie, na której znajdowały się zdjęcia przedstawiające różne kompozycje z kwiatów, znajdował się ogrom nowych folii z kwiatami. Czekało go trochę pracy.

       Pomoc tutaj nie była szczytem jego marzeń. Uważał, że jest to bardziej zajęcie dla kobiet, a nie dla młodego faceta. Jednak o wymigiwaniu się nie było mowy i dobrze zdawał sobie z tego sprawę. Tak więc z pokorą musiał pogodzić się ze swoimi obowiązkami.

       – Już tak nie narzekaj – zaśmiał się siwiejący już mężczyzna.

       – A czy ja coś mówię? – wzruszył ramionami z niewinnym uśmiechem.

       Zdjął bluzę i ruszył na zaplecze, by ją tam zostawić. Przy okazji chwycił nożyczki i paczkę celofanu potrzebnego do kwiatów. Gdy wrócił, jego wujek siedział przy blacie i zliczał wszystkie koszty i przychody swojego przedsięwzięcia.

       Od wielu lat wkładał w ten interes wiele wysiłku, ale opłacało się. Ludzie chętnie do niego przychodzili zważając na to, że było to jedyne takie miejsce w Leastwood, a dodatkowo mężczyzna cieszył się ogromną sympatią wśród ludzi. Taki typowy puszysty wujek z miasteczka. Chociaż „puszysty" mogło być zbyt mocnym określeniem. Jonatan charakteryzował się raczej przysadzistą budową i trochę zbyt zapuszczonym brzuchem. Swoją budowę w dużej mierze mógł zawdzięczyć życiu kawalerskiemu i śmieciowemu jedzeniu, które zazwyczaj spożywał.

       Jednak Cole uważał go za dobrego faceta, którego szanował. W pewnym stopniu zastępował mu ojca.

       Chłopak usiadł na małym taborecie i zabrał się za odpakowywanie kwiatów. Robił to z uwagą i niemałą delikatnością, którą nabył w trakcie pomocy tutaj. Przy takim zajęciu te umiejętności należały do niezbędnych.

       – To powiesz mi co sprawiło, że się spóźniłeś? – mężczyzna spojrzał na niego znad sterty papierów.

       – Trochę dłużej zeszło mi na bieganiu, a potem jakoś straciłem poczucie czasu – odparł nonszalancko. – Właśnie, dobrze znasz tą naszą sąsiadkę? Phoebe? – dodał z ciekawością.

       Jonatan spojrzał na niego ze zmarszczonymi brwiami i dziwnym wyrazem twarzy, którego chłopak nie był w stanie rozszyfrować. Odchrząknął i oblizał wargę.

       – Tak. Zważając na to, że mieszka tam od urodzenia, całe dziewiętnaście lat. Dodatkowo kiedyś przychodziła mi pomagać – powiedział z lekką chrypką, a następnie podrapał się z zamyśleniem po swoim lekkim zaroście.

Pułapka wspomnieńOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz