~II miesiąc~

31 3 3
                                        

AMY'S POV

Ostatnio moje poranki wyglądają tak samo. Budzę się,biegnę do toalety, wymiotuję,schodzę do kuchni, po chwili wracam spowrotem do łazienki, wymiotuję. I tak codziennie:(. Uroki bycia w ciąży. A to dopiero połowa drugiego miesiąc.Łącznie spędzam przy klozecie rano ok. pół godziny. Dzisiaj nie było inaczej.
Otworzyłam oczy. Popędzilam do kabiny męki. Ledwo zdążyłam. Po kilkunastu minutach byłam wykończona. Naszczęście mam przy sobie mojego męża. Poczułam na plecach ciepło.
-Hej kochanie, jak się czujesz?-zapytał Jack kładąc mi dłoń na plecy.
-Świetnie.-powiedziałam i znowu zwymiotowalam. Jack gładził mnie po głowie szepcząc kojące słowa.Gdy zobaczył , że nie daje to efektów, wziął mnie na ręce. Zaniósł mnie do salonu i położył mnie delikatnie na kanapie.
-Idz, bo się spóźnisz Ja też muszę zaraz iść.-powiedziałam słabo. Byłam pewna, że Jack poszedł do pracy. Po chwili przyszedł jednak tachając kilka rzeczy ze sobą. Przykrył mnie kocem, a na czole położył mi zimy okład z ręcznika. Poczułam ulgę. Po chwili chłopak położył sie obok mnie.
-Zrobiłem sobie wolne. Ty się nigdzie dzisiaj nie ruszasz.Nic się nie martw. Śpij dobrze.-szepnął mi do ucha Jack. Nie miałam żadnego problemu z zaśnięciem.
Kiedy sie ubudziłam, nie było przy mnie mojego męża. Usłyszałam rozmowę dochodzącą z kuchni.
Przycupnęłam przy drzwiach i nasłuchiwałam.
-Dobrze...tak. Przyjedziemy we wtorek z Amy, tak. Rozumiem, dobrze. Dziękuję i też pozdrawiam. Dozobaczenia.-powiedział Jack i się rozłączył.
-Z kim rozmawiałeś?-spytałam.
JACK'S POV
-Z kim rozmawiałes?-zapytała Amy. Wystraszyłem się. O mało nie wypuściłem telefonu z ręki.
-O...juz wstałaś .Jak się czujesz?-zapytałem nerwowo.
-Bradzo dorze.Z kim rozmawiałes?-ponowiła pytanie dziewczyna.Westchnąłem.
-Zadzwoniłem do lekarza, chciałem skonsultować z nim twoje samopoczucie.-wypaliłem.
-Kochanie, to zwykłe nudności.Nic mi nie jest.-zaprzeczyła Amy.
-I tak, musimy iść na pierwszą wizytę. Trzeba zrobić USG,żeby sprawdzić czy wszystko w porządku u naszej fasolki.-powiedziałem i przytuliłem żonę.
-Widzę, ze wszytskie książki masz już przeczytane i o ciąży wiesz więcej niż ja.-zaczęła się śmiać Amy.
- Zależy mi na Was. To co?Pojedziesz na te badania?-zapytałem i zrobiłem słodką minkę.
AMY'S POV
Jak Jack czegoś chce, to robi te swoje smutne oczka i usta w dziubek. Jak tu mu nie uledz?
-No już dobrze. Pojadę tam z tobą.-powiedziałam i Pocałowałam chłopaka w usta. Chyba mu ulżyło,bo zrobił mi iście królewskie śniadanie:). Opłaca się mieć męża;).
Tydzień pòźniej o godzinie 7:40 wyjechaliśmy z domu. Byliśmy umòwieni na 8:30. Gdy przyjechaliśmy do kliniki, zobaczyliśmy gigantyczną kolejkę ludzi czekających przy recepcji.
-Och... Co za tłumy.-westchnęłam.
-Zaraz to załatwię. -powiedział Jack.
-Halo!Kobiety w ciąży maja pierwszeństwo!Proszę nas przepuścić!I nie interesuje mnie babciu, że czekasz tu dwie godziny!-zaczął krzyczeć Jack i wszczął kłótnie ze starszą panią. Złapałam go za kaptur bluzy i odciągnęłam na bok.
-Jesli się nie ogarniesz, obiecuję ci, że noc spędzisz w ogrodzie!-syknęłam mu do ucha. Zrobiło mu się głupio, więc się już nie odezwał. Po paru minutach czekania, weszliśmy do gabinetu.
-Dzieńdobry.-powiedziałam.
-Witam Państwa . Proszę usiąść.-powiedział z uśmiechem lekarz. Doktor wypytal mnie na początek o sporo rzeczy. M.in. jak często mam nudności,czy mam bóle brzucha itp. Jack przez cały czas siedział nic nie mówiąc.
-Pani Morgan zapraszam na fotel.-powiedział mężczyzna.
-Co pan jej zrobi?-zapytał z niepokojem moj mąż.
-Spokojnie. Muszę zrobić USG, żeby sprawdzić czy dziecko sie dobrze rozwija.Pańskiej żonie nic się nie stanie.-wytłumaczył z uśmiechem lekarz.
-Acha,ym..zaczynajmy już-.powiedział cicho chłopak .Był cały blady.Polożyłam się na fotelu.Podwinęłam koszulkę do góry.Doktor nałożył na mój brzuch zimny żel.Kazał mi się zrelaksować.Po paru minutach badania powiedział:
-Proszę spojrzeć na ekran(zdjęcie u góry).Tu mamy kręgosłup a tu główkę. Ucieszyłam się. Otarłam spływającą po policzku łze.
-Widziałeś kochanie?Jack...Jack!-krzyknęłam. Niestety nie usłyszał mnie, ponieważ osunał się na podłogę uderzając o nią głową.I to był koniec badania.Wytarłam sie i ubrałam.Po chwili nachyliłam się nad moim mężem.
JACK'S POV
Poczułem jak ktoś potrząsa moim ramieniem.
-Jack, słyszysz mnie?-spytała Amy. Uniosłem lekko głowę. Bolała przeraźliwie.Doktor i żona pomogli mi się podnieść.Dotknąłem dłonią bolącego miejsca . Był tam wielki guz.
-Oj...Ałć.Już po badaniu?-wymamrotałem.
-Tak, kochanie.-powiedziała Amy.
-Niech Pan to sobie przyłoży i oddycha.-polecił mężczyzna i podał mi zimny wereczek czymś niebieskim w środku.Poczułem ulgę.
-Wracając do naszej wizyty...-zaczął lekarz ale mu przerwałem.
-No właśnie . Wszystko z dzieckiem w porządku tak?A te nudności?Bo jak coś będzie nie tak, to pozwę Pana do sądu i...mam znajomego prawnika to się rozprawi z panem i...-Amy zatkała mi usta ręką.
-Dziękuję Pani.Panie Morgan...Z dzieckiem jest wszystko w porządku. Nudności to naturalna rzecz w czasie ciąży. Proszę się niczym nie martwić.Niech sie pan tak nie stresuje bo oszaleje pan w końcu.-powiedział ze śmiechem doktor.Zrobiło mi się głupio.
-Ymm, tak.To y...świetnie.-wydukałem.
-W pracy radziłbym sobie wziąć kilka dni wolnego.
-Niestety nie możemy za bardzo.-powiedziała dziewczyna.
-A to czemu?-spytał lekarz.
-Jesteśmy ratownikami medycznymi.Jack jest lekarzem w karetce zresztą.Nie możemy sobie pozwolić na kilka dni nieobecności.-wyjaśniła żona.Lekarz zaczął sie śmiać.
-Codziennie ratuje pan ludzkie życie, tamuje krwotoki, reanimuje osoby a mdleje pan przy zwykłym USG?
-Martwię sie o moją rodzinę. Nie wytrzymałem no.-powiedziałem ze wstydem.
-Nic się nie stało przeciez. Co do pani. Jedcze może pani pracować ale od 4 miesiąca radziłbym siedzieć w domu. To stresująca praca. Trzeba uważać, aby nie zaszkodzić dziecku.-polecił doktor.Udzielił nam również rad, jak mam radzić sobie z nudnościami.
-Dobrze.Będę pamiętać.-odpowiedziała Amy.
AMY'S POV
Pożegnalismy sie z lekarzem i wróciliśmy do domu.Poźnym wieczorem, leżelismy już w swojej sypialni nawzajem się obejmując.Gładziłam po włosach mojego męża.
-Kocham cię. Przepraszam ze narobiłem ci obciachu.
-Wiem, że zrobiłeś to dlatego ze mnie baaardzo kochasz.A teraz śpij już, ty mój bohaterze.-powiedziałam i pocałowałam Jack'a.
AMY'S & JACK'S POV
I tak minął miesiąc drugi.Fasolka rozwija się dobrze. Nad toaletą spędzam coraz mniej czasu;).
A ja staram się nie stresować tak bardzo i nie wpadać w panikę.Niedługo może powiemy najbliższym o naszym szczęściu.Można powiedzieć, ze tanecznym krokiem zaczynamy trzeci miesiąc.Teraz bedzie już tylko lepiej:).

Love You GoodbyeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz