AMY'S POV
Szłam sobie powoli parkową alejką.Jack poszedł do pracy,więc nie miałam co robić sama w domu.Po kilku minutach poczułam zmęczenie.Zdarzało mi się to coraz częściej niestety.W mojej obecnej sytuacji jednak to normalne.Postanowiłam usiąść na chwilę na ławeczce.
-Mogę się przysiąść?-zapytałam dziewczyny,która patrzyła się w jakiś punkt w oddali.Nie odpowiedziała.Wyciągnęła z torebki notesik i zaczęła coś w nim pisać.Po chwili pokazała mi go.
"Oczywiście:)"
Zajęłam miejsce obok dziewczyny.Wyróżniały ją włosy pofarbowane na niebiesko i różowo.
-Nie możesz mówisz?Jak ci na imię?-zapytałam.
"Nie chcę o tym mówić.Nazywam się Lily."
Nie będę dopytywać szczegółów.Będzie chciała,to sama mi powie.Nie chcę jej speszyć.
"A ty?Opowiedz coś o sobie i o dziecku."
Lily wskazała na mój brzuch.Nie da się już go bardzo zamaskować.
-Nazywam się Amy.Z moim mężem Jack'iem jesteśmy ratownikami medycznymi i spodziewamy się dziecka...-przerwał mi telefon.Odebrałam.
-O,dzień dobry pani doktor...znaczy Caroline.Dziękuję,u mnie wszystko dobrze.A u ciebie?Naprawdę?Przykro mi.Pewnie chciała ich bardzo zobaczyć.Ale że ja?Nie,Jack mnie nie puści samą.No sama nie wiem.Dobrze.Zrobię to dla ciebie.Poszukam kogoś kto by chciał iść.Ok.Cześć.-rozłączyłam się i głośno westchnęłam.Lily spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
-Widzisz,moja koleżanka kupiła swojej córce i sobie bilety na koncert.Niestety dziewczynka się rozchorowała i nie może iść.Caroline szuka chętnych w zamian za nie obie.Zespół nazywa się chyba 5 Second of Winter...albo Summer.Nie znam ich dobrze.-wyjaśniłam.Lily złapała mnie za rękę.W jej oczach widać było podniecenie.
-Znasz ten zespół?-zapytałam.Dziewczyna chwyciła szybko długopis i zaczęła bardzo szybko pisać.
"Czy znam?To mało powiedziane.Jestem ich wielką fanką.Uwielbiam ich!Jeśli będzie trzeba to ja zapłacę wszystko,ale weź mnie ze sobą proszę!"
Przeczytałam wiadomość.Uśmiechnęłam się.
-Wybacz ale muszę już idź.-Lily była wyraźnie zasmucona.Myślała,że jej nie wezmę ze sobą;).
-Acha i widzimy się tutaj w sobotę o 19:00.-dodałam i zaczęłam iść w stronę bramy.Odwróciłam się jeszcze do tyłu.Dziewczyna siedziała bez ruchu.Po jej policzkach spływały łzy.Na ustach dostrzegłam delikatny uśmiech.
Po powrocie do domu Jack już na mnie czekał.Opowiedziałam mu o dzisiejszym spotkaniu i pomyśle.Patrzył na mnie przez chwilę i skrzyżował ręce na piersiach.
-Wiesz,że tam będzie pełno ludzi,ścisk,głośna muzyka,adrenalina,stres.Co będzie jak cię ktoś uderzy w brzuch?Albo zasłabniesz tam.Ja mogę nie zdążyć po ciebie przyjechać.
-Ale kochanie,ta dziewczyna ma jakiś problem.Ona znalazła we mnie przyjaciela nie wroga.Muzyka na dziecko dobrze wpłynie.Mi się też nic nie stanie.Nie idę sama.-wyjaśniłam.Jack zamyślił się na chwilę.
-Dobrze wielorybku,ale pojedziesz tam pod jednym warunkiem.Będziesz miała ciągle telefon przy sobie i jak coś się dzieje-DZWONISZ DO MNIE.Poczujesz najmniejszy ból-DZWONISZ DO MNIE.Źle się poczujesz-DZWONISZ DO MNIE.Okej?-zapytał mąż i pocałował mnie.
-Dobrze panie policjancie;).
W sobotę o 18:53 czekałam na ławce w parku.Po chwili przyszła Lily.Miała na sobie koszulkę ze zdjęciem zespołu.Włosy miała pofarbowane na chyba wszystkie kolory tęczy.Na przedramionach miała wypisane różne słowa czarnym markerem.Całość prezentowała się odjazdowo.
CZYTASZ
Love You Goodbye
AcakHistoria dwóch kochających się osób. Jedno nieporozumienie może zniszczyć ich związek na zawsze. Musi jednak stać się coś strasznego,aby oboje zrozumieli że razem tworzą jedność i są sobie potrzebni.
