XIX miesiąc-Epilog

17 3 2
                                        

Miesiąc później

AMY'S POV

Nareszcie możemy zabrać naszą córeczkę do domu.Będę mogła pierwszy raz ją nakarmić po kobiecemu.Jack przyjechał po nas do szpitala.Ja już czekałam przy łóżeczku dziecka.

-Jak tam dziewczyny?Gotowe?-zapytał mąż.

Jeszcze muszę spakować kilka rzeczy.-powiedziałam wesoło.Po chwili do sali weszła lekarka w towarzystwie pielęgniarki.Ostatni raz zbadały małą i wręczyły nam wypis.

-Możecie zabrać dziewczynkę do domu.Jeszcze raz gratulacje i powodzenia.Gill pomoże się Wam spakować .-powiedziała kobieta z uśmiechem i wyszła.Gdy już mieliśmy wszystko włożone do torby,położna podała mi naszą córkę.

-Nie,nie.Niech Jack ją weźmie.Ja jeszcze ją upuszczę.-powiedziałam zestresowana.Chłopak wziął na ręce noworodka.

-Nie musisz się bać.Nie zrobisz jej krzywdy przecież.-niestety nie przekonało to mnie.

-Jeśli chcecie mogę przyjechać do Was dziś wieczorem i pomóc przy pierwszej kąpieli.Nauczę cię też jak karmić dziecko.Nabierzesz pewności.-powiedziała do mnie pielęgniarka.

-Byłoby świetnie.-powiedział Jack.Przed wyjściem podaliśmy Gill nasz adres zamieszkania.

-----------------------------------------

JACK'S POV

Po przyjeździe do domu zaprowadziłem Amy do pokoju dziecka.Wcześniej zakryłem żonie oczy apaszką.

-Powoli.Niosę małą.

-Spokojnie.No i już.-zdjąłem dziewczynie opaskę.Przez dłuższą chwilę stała z otwartymi ustami.

-Może coś powiesz?-zapytałem ze śmiechem.

-Może coś powiesz?-zapytałem ze śmiechem

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

-Nie jestem w stanie wydobyć słowa.Wszystko jest niesamowite.Ty to sam zrobiłeś?Kiedy-nie byłam w stanie uwierzyć.Wszystko było zrobione wstylu księżniczki. Mebelki zostały wykonane bwrdzo misternie i starannie.Nasza coreczka będzie pasowałatu idealnie.

-Trochę mi krasnoludki pomogły.Teraz wiesz dlaczego,nie mogłaś tu wchodzić.-powiedziałem i pocałowałem Amy w mokry od łez policzek.

-Podoba ci się malutka?-zapytałem.Odpowiedział mi pisk dziewczynki.Nareszcie mogłem przytulić mój największy skarb.Byliśmy nareszcie w komplecie.

----------------------------------------------

AMY'S POV

Wieczorem przyszła Gill i pomogła nam wykąpać córeczkę.Pokazała mi jak prawidłowo nakarmić noworodka.Była to piękna i wzruszająca chwila kiedy czułam na sobie małe usta.Dziewczyna udzieliła nam kilku rad dotyczących opieki nad maluchem.Jack zapisywał wszystko uważnie na kartce.Mówił,że to dla mnie.Dobrze wiem,że jednak bał się sam czegoś zapomnieć.

-----------------------------------------

JACK'S POV

Przed pójściem spać staliśmy na łóżeczkiem małej.

-Jak ją nazwiemy?-zagadnąłem.

-Najwyższy czas coś wybrać.Chiałam,żeby jej imię miało jakieś znaczenie. Myślałam nad:Zoe.

-Bo oznacza "życie".-powiedzieliśmy w jednakowym momencie. Roześmialiśmy się.
-A co byś powiedziała, aby nasza kruszynka miała na drugie:Hope?-zapytałem.
-Lepszego bym nie wybrała.-odpowiedziała dziewczyna i pocałowala mnie.

AMY'S & JACK'S POV

Nasza historia dobiega końca. Dlaczego Zoe?Ponieważ dostaliśmy od Boga drugie życie. A dlaczego Hope? Nasza córeczka codziennie daje nam nadzieję,na kolejne dni. Patrzymy jak rośnie,śmieje się i śpi.Jesteśmy teraz spelnioną rodzina. Powoli wychodzimy na prostą. Ja przestaje brać leki przepisane przez lekarzy a Jack kończy terapię u psychologa. Nigdy nie sądziliśmy,ze nasze drogi może połączyć zwykły fantom na zajęciach z pierwszej pomocy.Przeszliśmy bardzo dużo i będziemy robić wszystko,aby wychować naszą Zoe Hope Morgan na silną dziewczynkę.

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.


Love You GoodbyeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz