JACK'S POV
Około 6:00 obudził mnie dzwonek telefonu.
-Kto do diabła budzi mnie o tej porze.-mruknąłem do siebie.
-Halo.
-No cześć, ziom.Tu Mark.Chyba cię nie obudziłem?
-Nie,już dawno jestem na nogach.-skłamałem.
-Mam na dzieję,że nie zapomniałeś o dzisiejszym dniu.-powiedział chłopak.
-O czym ty mówisz?Aha.No tak.Nasza rocznica.-przypomniałem sobie.
-Oj,Jack.Co ty byś be zemnie zrobił?
-Nie przesadzaj.Przypomnę ci cały plan.Powiedz Amy,że wybierasz się na kolację,ale nie masz z kim iść.Coś wymyśl.Ja muszę pozałatwiać jeszcze parę rzeczy na mieście.Rezerwacja w restauracji jest na godzinę 20:00.Dalej...
-...Thomas i Laura przygotują specjalne dekoracje i efekty specjalne w restauracji.Na koniec ja przyprowadzam twoją miłość życia.Niczym się nie martw.To będzie najlepsza rocznica Amy.-uspokoił mnie Mark.
-Uff.To dobrze.Jakby co,to dzwoń do mnie.
-Jasne.Do zobaczenia wieczorem.-powiedział kumpel i się rozłączył.
Opadłem na łóżko.Była 6:20.Wykład mam na 7:00.Pora się zbierać.Wstałem i poszedłem do łazienki.
AMY'S POV
Obudziłam się w znakomitym humorze.Zresztą miałam do tego powód.Dzisiaj była rocznica naszego związku.Zastanawiałam się,czy Jack coś przygotował.Jak go spotkam, to go popytam troszkę.Było już późno,więc musiałam się już zbierać, jeśli nie chciałam spóźnić się na wykład.Po jakimś czasie,gdy już byłam gotowa udałam się na lekcje,jeśli można to tak nazwać.Wykład był bardzo nudny,więc niezbyt słuchałam co pani profesor mówi.Gdy wreszcie usłyszałam upragniony dzwonek,udałam się pod salę gdzie Jack miał mieć teraz wykład.Niestety nie spotkałam go.Postanowiłam poczekać.Po jakimś czasie nadszedł mój chłopak.
-Cześć kochanie.-powiedziałam i ruszyłam w stronę Jack'a.
-Hej...yyy...pogadamy później.Śpieszę się.-odpowiedział szybko chłopak.
JACK'S POV
Strasznie mi głupio,jak zachowałem się w stosunku do Amy,ale nie mogłem powiedzieć jej przecież, co planuję.Mam nadzieję,że nie jest jej przykro.Musiałem ustalić jeszcze kiedy orkiestra ma zacząć grać,kolory serwetek itp.Gdy byłem w domu,przebrałem się w czarny garnitur i białą koszulę.O 19:30 pojechałem do restauracji.
AMY'S POV
Nie ukrywam,trochę zrobiło mi się przykro w jaki sposób zostałam potraktowana.Było jeszcze dzisiaj tak dwa razy.Za każdym razem gdy chciałam nim porozmawiać to albo odchodził mrucząc coś pod nosem,abo udawał,że mnie nie słyszy.Na dodatek widziałam go jak gadał z jakąś dziewczyną.Gdy wracałam do domu,spotkałam Marka.To mój dobry kumpel.Znamy się od liceum.
-Hej,Mark.Co tam u ciebie?
-Cześć Amy.U mnie wszystko dobrze,dzięki.A jak tam z Jack'iem ci się układa?-zapytał chłopak.
-Dzisiaj cały dzień mnie unikał.Na dodatek gadał z jakąś laską.-powiedziałam ze złością.
-Spokojnie młoda.Jack ma teraz dużo nauki.Musi się uczyć do kolokwium.-powiedział Mark.
-Może masz rację.
-Mam sprawę do ciebie.Idę wieczorem na 20:00 do restauracji na kolację rodzinną.Nuda jak nie wiem co.Będą tam same wapniaki.Wyświadczysz mi przysługę i pójdziesz ze mną?-spytał z nadzieją w głosie Mark.
-Nie mogę.Muszę się uczyć.-odpowiedziałam.
-Błagam Cię!-powiedział chłopak i uklęknął na chodniku.
-Wstawaj głuptasie.Okej.Pójdę z Tobą.-powiedziałam śmiejąc się.
-Dzięki.Będę ci wdzięczny do końca życia.Przyjadę po ciebie o 19:40.Cześć.-pożegnał się Mark.
-Do zobaczenia.-odpowiedziałam i poszłam do domu.
0 19:00 poszłam do łazienki.Wzięłam prysznic.Zrobiłam lekki makijaż,zakręciłam włosy i ubrałam czarną sukienkę z odkrytymi plecami.Gdy wyszłam z łazienki,ktoś zadzwonił do drzwi.Włożyłam czarne szpilki i wyszłam z domu.Przy samochodzie czekał Mark.Wsiadłam do auta i pojechaliśmy do restauracji.
CZYTASZ
Love You Goodbye
RandomHistoria dwóch kochających się osób. Jedno nieporozumienie może zniszczyć ich związek na zawsze. Musi jednak stać się coś strasznego,aby oboje zrozumieli że razem tworzą jedność i są sobie potrzebni.
