JACK'S POV
Otworzyłem oczy.Cały czas padał deszcz.W głowie huczało mi przeraźliwie.Byłem roztrzęsiony i zdezorientowany.Muszę znaleźć Amy.Mam nadzieję,że nic jej nie jest.Postanowiłem wstać.Uniosłem ciało tylko na parę centymetrów.W klatce piersiowej czułem wielki ból,który uniemożliwiał mi częściowo oddychanie.
-Amy!!!-krzyknąłem jak najgłośniej byłem wstanie.Na moje zawołanie nikt nie odpowiedział.Przestraszyłem się.Wytężyłem wszystkie siły i chwiejąc się wstałem.Niestety nie na długo.Krzyknąłem z bólu,kiedy oparłem się na mojej lewej nodze.Do oczu napłynęły mi łzy.Upadłem na ziemię.Nagle zobaczyłem coś,co przeraziło mnie.Z mojego piszczela wystawała kość.Byłem w szoku.Zacząłem się trząść.
Dalej Jack.Musisz wstać i pomóc jej.Widziałeś gorsze rzeczy.Robisz to dla Amy.-powiedziałem sobie w duchu.
Wzrokiem odszukałem dziewczynę i z wielkim trudem przyczołgałem się do niej.Leżała na ulicy bez żadnych oznak życia.Jej ręka była wygięta pod dziwnym kątem.Na dodatek na głowie miała ogromną ranę,która obficie krwawiła.Ściągnąłem kurtkę i zrobiłem z niej prowizoryczną opaskę uciskową.
-Amy,kochanie.Słyszysz mnie.-spytałem i potrząsnąłem jej ramieniem.Niestety nic się nie wydarzyło.Nachyliłem się nad twarzą dziewczyny odchylając wcześniej podbródek do tyłu.Nasłuchiwałem i obserwowałem ruchy klatki piersiowej.
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10.
Cisza.Brzuch się nie poruszał.Spanikowałem.Co raz gorzej mi się oddychało.
Ogarnij się Jack.Robiłeś to setki razy.Przeszedłeś szkolenie.20 ucisków,3 wdechy.Nie,nie,nie.30 na 2.Zachowaj spokój.-pomyślałem.
Ułożyłem odpowiednio ręce i podjąłem reanimację.Rytmicznie uciskałem odpowiednie miejsce z przerwą na wdmuchiwanie powietrza.Po każdej takiej serii sprawdzałem oddech.Ciągle nic.
-Amy,proszę nie rób mi tego.Wracaj do mnie.-powiedziałem ze łzami w oczach.Zaczęło mi się kręcić w głowie.Wszystko mnie bolało i powoli zaczęło brakować mi sił.Reanimowałem ją bardzo długo.Nie dawało to jednak żadnych rezultatów.
-BŁAGAM CIĘ!NIE ZOSTAWIAJ MNIE!-wykrzyczałem łamiącym głosem.Zacząłem zalewać się łzami.Nagle zobaczyłem biegnących w naszym kierunku dwóch ludzi.Byłem bliski omdlenia.
-Przepraszam cię.Nie dam już rady.-wyszeptałem i osunąłem się na ziemię.
CZYTASZ
Love You Goodbye
AléatoireHistoria dwóch kochających się osób. Jedno nieporozumienie może zniszczyć ich związek na zawsze. Musi jednak stać się coś strasznego,aby oboje zrozumieli że razem tworzą jedność i są sobie potrzebni.
