Las samobójców

160 12 0
                                        

Nicolas

  Szczerze myślałem, że zamorduje tego gościa na miejscu. Kiedy tu wszedł i zobaczył MOJĄ Hope prawie nagą. Przysięgam, że jeżeli by był w tym pokoju chociaż sekundę dłużej to tak bym mu wpieprzył, że księgowa by go przy wypłacie nie poznała.

Hope poszła się kąpać, a ja postanowiłem usiąść na łóżku i chwilę ochłonęć, bo jeszcze bym coś tutaj rozwalił.

Po pięciu minutach kiedy już się uspokoiłem, podszedłem do drzwi łazienki i zapukałem w nie lekko. Dźwięk lecącej wody po chwili ustał i przez drzwi mogłem usłyszeć jak Hope pyta co tam.

- Kotku co ty na to, żebyśmy po moim prysznic wybrali się na miasto?

- Jak dla mnie super. - odkrzyknęła mi dziewczyna.

- Dobra to się myj. A ja w tym czasie uszykuje sobie jakieś ciuchy, wejdę po tobie do łazienki i pójdziemy.

- Oki doki Kocie.

Jak mówiłem tak zrobiliśmy i już dwadzieścia minut później szykowaliśmy się do wyjścia. Złapałem Hope za rękę i ruszyliśmy w stronie wyjścia z hotelu. Cały czas toczyliśmy jakąś niezobowiązującą rozmowę.

Idąc tak przez nieznane mi miasto z Hope za rękę zacząłem rozmyślać. Naprawdę cieszę się, że ona jest tu ze mną. Nie chciał bym nikogo innego na jej miejscu. Uwielbiam poznawać nowe rzeczy, a jeszcze bardziej cieszy mnie, że mogę to zrobić z nią.

Hope jest naprawdę świetna towarzyszką, najczęściej uśmiechnięta i rozgadana, ale potrafi być też milcząca kiedy potrzeba i po prostu się przytulić. I trwać tak ile będzie potrzeba. To naprawdę wspaniałe, niegdy nie poznałem jeszcze takiej dziewczyny. W dodatku jest też piękną i inteligentna, ale nie pyszna czy przechwalająca się swoją inteligencją lub urodą. Mam nawet czasami wrażenie, że nie dostrzega tego jaka jest śliczna. Jest po prostu skromna.
Skromna.
  Tak to dobre słowo.

Uświadomiłem sobie, że z dnia na dzień coraz bardziej łaknę dotyku jej porcelanowe skóry, coraz bardziej potrzebuje jej uwagi, chce się budzić i już po chwili móc zobaczyć jej wyjątkowe błękitne tęczówki, które są jeszcze zamglone po śnie, pragnę widzieć jej uśmiech, który rozświetla nawet najmroczniejsze dni i ten cholernie seksowny rumieniec, który często rozlewa jej się po policzkach.

Właśnie na takim rozmyślania minęła mi cała droga do restauracji, którą wcześniej ustaliliśmy.

Szczerze powiem, że nie było to łatwe zadanie. Z jednej strony chciałem zjeść przede wszystkimi prawdziwe japońskie sushi, które uwielbiam, ale z drugiej strony musieliśmy też znaleźć jakieś jedzenie dla rudej, która sushi nienawidzi.

- Wiesz co Kotek? Nie wiem jak ty wytrzymasz tu dwa tygodnie z tym swoim postanowieniem " Nigdy w życiu nie tknę sushi.". Chyba wszystkiego innego będziesz próbowała dwa razy.

- Nie przesadzaj jakoś dam radę.

W między czasie zdążyliśmy już zamówić jedzenie.

- Jak ja się cieszę, że nie jesteś Azjatą Nick.

- Niby czemu?

- Bo znając moje ogarnięcie w terenie zaraz bym cię zgubiła. Chociaż tak naprawdę stał byś obok mnie. Po prostu oni wszyscy są bardzo podobni. - kiedy skończyła swój wywód zrobiła z ust podkówkę na co wybucham śmiechem. Tak głośnym,że lubię zaczęli mi się przyglądać.

- No rzeczywiście. Ciesz się, że nie jestem Azjatą tylko wysokim, umięśnionym ,kurewsko przystojnym i blondwłosym Amerykaninem. - uśmiechnąłem się do niej szeroko.

Dwa SłowaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz