- Co tam u ciebie, Kotlet? - pytam faceta starszego ode mnie o jakieś dwadzieścia lat, wchodząc do kuchni - potrzebujesz pomocy?
Łapię z blatu jabłko i podrzucam, po czym wgryzam się w nie dziarsko. Trik, którego uczył mnie ojciec z serii: "Bądź harda, Harda. Inaczej nikt nie będzie cię szanował".
- Od ciebie - Kotlet uśmiecha się to swoją sympatyczną, pulchną, łysą twarzą - zawsze.
- To powiedz mi co mam robić - podwijam rękawy sweterka.
Sztorm zakończył się jakieś dwie godziny temu. Marynarze próbują doprowadzić pokład do porządku i naprawić co zostało zepsute.
Przetrwaliśmy wszyscy - to wielka ulga dla mnie i dla całej załogi.
Jesteśmy braćmi (mimo, że jestem dziewczyną) w naszym fachu i byłoby strasznie stracić któreś z tego rodzeństwa.
Według instrukcji Kotleta zabieram się za krojenie warzyw.
Lubię to robić. Gotowanie mnie odstresowuje, a nóż w mojej ręce jest niczym szabla.
- Co tam, Pani Harda? Znowu ogarnia przemęczenie? - Kotlet pyta żartobliwie.
Wzruszam ramionami z uśmiechem, w trakcie, gdy kolejne warzywo przechodzi pod śmiertelnym ostrzem mojego noża.
- A kiedy ja nie jestem zmęczona? - odpowiadam pytaniem na pytanie.
- No tak, ty gdybyś mogła, spałabyś od rana do nocy. Nie wiem jakbyśmy wtedy przetrwali.
- Zginelibyście marnie - śmieję się i mrugam do niego, po czym zamykam się i kroję dalej, podśpiewując cicho "Morskie opowieści".
- Łajba to jest morski statek,
sztorm to wiatr co dmucha z gestem,
cierpi kraj na niedostatek...
- Morskich opowieści - dokańcza męski głos wraz ze mną.
- Jack! - odwracam się z uśmiechem na twarzy - meldujesz wykonanie roboty, czy chcesz mi pomóc? - pytam zalotnie, trzymając nóż w górze, jakbym mu groziła.
- A co wolisz? - szepcze nachylając mi się do ucha.
- Mam tu dużo miejsca - przesuwam się, aby dać mu trochę przestrzeni.
Wciska się tam i bierze nożyk i cebulę do rąk i zaczyna kroić, ocierając się przy tym lekko o moje ramię "z powodu braku miejsca".
Uśmiecham się pod nosem, szturchając go lekko całym ciałem.
Oddaje mi tak samo, tylko mocniej.
Robię to znowu.
Chwilę przepychamy się w milczeniu, aż wreszcie kończą mi się marchewki, a jemu cebula.
Kiedy tak się dzieje, ramię mnie już boli, ale kim ja bym była, gdybym to po sobie pokazała? A w życiu!
Patrzymy sobie w oczy.
Jego tęczówki są pięknie brązowe. Moje serce lekko przyspiesza.
Nie bądź głupia mówię sobie to twój przyjaciel.
A jednak, kiedy nachyla się do mnie, zamykam oczy, aż wreszcie całuje mnie... w policzek.
Tchórz, cholerny tchórz! - klnę w duchu na niego, ale tak naprawdę jestem zła na siebie, na swoją głupotę.
Nagle słyszę, że ktoś woła na pokładzie, po czym rozlega się huk, jakby wszyscy nagle zaczęli krzyczeć.
Wzdycham i odrywam się od pracy.
- Zabiją się tam beze mnie - żartuję słabo i idę na górę.
Rozglądam się po pokładzie, ale nic nie rozumiem. Wszyscy biegają i skaczą w około niczym pchły.
- Statek! - woła ktoś.
- Statek! - odpowiada ktoś inny.
- Cisza! - drę się na cały głos.
Wszyscy stają, milkną.
Zauważam pana Beryla, wyglądającego jakby próbował uspokoić tłum.
Ha! Odzywa się ten głupi głos w mojej głowie mnie szanują a on się może pieprzyć, szczur lądowy bez powabu!
- O co chodzi!? - krzyczę do Natana siedzącego na gnieździe. A wokół? Cisza jak makiem zasiał.
- Tło chłyba piłaci! - jego głos jest zniekształcony przez wiatr.
- Co ty tam pieprzysz!?
- Ciebie! To chyba piraci!
- Piraci - przeklinam po nosem - na pewno!?
- No przecież mówię, że chyba!
Zezłoszczona, ale głównie przestraszona, łapię za splot lin i wspinam się w górę.
Gdy docieram do gniazda, wyrywam Natanowi lunetę i ustawiam ją odpowiednio.
Patrzę we wskazaną przez chłopaka stronę.
O kurczę pieczone na wolnym ogniu z ziemniaczkami.
To na 100% piraci. Ciemny, wielki statek, czarna flaga na maszcie i czarne żagle.
I płyną do nas w zawrotnim tempie.
- Uciekamy? - pyta rzeczowo blondyn.
- Nie zdążymy. Musimy stawić im czoła.
Wychodzę z gniazda, schodzę w dół, zwołując załogę i informuję ich jaki jest plan.
Prooszę, zostawcie coś po sobie :3
CZYTASZ
Piratka ✓
FantasyHistoria poza czasem i ponad czasem. Historia o dobroci, miłości, sile, odwadze i wierze. Nie spotkacie tu przystojnych książąt i pięknych księżniczek. Wręcz przeciwnie. Historia o dziewczynie, którą wszyscy kochają i podziwiają. Która ma charakter...
