19. Szermierka

2.5K 164 3
                                        

Po chwili wszystko się uspokoiło i piraci opuścili salę, zostawiając mnie samą z przemyśleniami. A nie powinnam myśleć. Nie o Kapitanie, dla którego to nic nie znaczy. Owszem - pociągam go, ale Huggy na ten przykład uważa, że jak kilka miesięcy nie jest się z kobietą, to po prostu nie można wytrzymać. Może on tak ma? Może nic nie ma do mnie, może lubi mnie wystarczająco, aby chcieć czegoś więcej, ale nie zależy mu na mnie, tylko na zasokojeniu własnych potrzeb?

No cóż, nawet jeżeli jest inaczej, nie powinnam myśleć o tym w ten sposób. Nie powinnam robić sobie nadziei, jeżeli mogę zatrzymać nasze bardzo przyjacielskie relacje takimi jakie są i niczym się nie zawieść.

Jak zwykle, pomogłam Rudolfowi sprzątać, ale postanowiłam się dzisiaj trochę oszczędzić. Zmyłam tylko naczynia i skierowałam się na górę. Bo w sumie - to nie jest moja praca, mężczyźnie za to płacą, a ja? Ja jestem jak to Dark stwiedził: gościem.

Więc korzystając z przywilejów gościa, szybko udaję się na pokład. Tam też zastaję kapitana stojącego przy sterze.

- Darek... - zaczynam proszącym tonem, używając przyjemniejszej dla ucha formy jego imienia.

- Tak? - pyta, spoglądając na mnie zaskoczony i trochę jakby.. przestraszony - dlaczego mnie tak nazywasz?

- Bo to ładnie brzmi - marszczę brwi zdziwiona - nie ważne - bagatelizuję - chciałam cię zapytać, że skoro już jestem na tym statku i chyba nie zamierzacie mnie stąd wypuścić, to może nauczyłbyś mnie używać szabli? Wiesz, żebym mogła stać się jedną z was... - patrzę na niego błagalnie. Zawsze marzyłam o tym, żeby nauczyć się naprawdę walczyć.

- Nie - zaprzecza gwałtownie Kapitan - piractwo nie jest zawodem dla kobiet.

Prycham lekceważąco.

- A to towarzystwo - wskazuję na pokład na chrzątających się tu mężczyzn - jest odpowiednie dla kobiety? Jeżeli tak o mnie dbasz, to lepiej wysadź mnie w najbliższym porcie - buńczucznie krzyżuję ramiona.

Dark marszczy brwi.

- Nie wysadzę cię. Jesteś moja i lubię mieć cię przy sobie.

- Więc, cholera, dlaczego nie nauczysz mnie przynajmniej jak się bronić? - tym razem postanawiam rzucić ostateczny argument z nadzieją, że się tym przejmie - a jak ktoś spróbuje mnie skrzywdzić, a ciebie nie będzie obok? To niebezpieczna praca, a ja jestem bezbronna - krzyżuję ręce na piersi, sprawiając mimowolnie, że wzrok mężczyzny zjeżdża tam gdzie nie powinien. Postanawiam to wykorzystać - tym bardziej, że jestem ubrana w taki strój. A co jeżeli ktoś będzie chciał mnie wykorzystać. Co wtedy, huh?

Pirat poddaje się powoli.

- No dobrze, już dobrze, nauczę cię - śmieje się - Felix! - krzyczy - dawaj szablę!

Mężczyzna, który właśnie składał jakąś płachtę, patrzy na nas zaskoczony, ale bez gadania wyciąga swój oręż.

Podbiegam do niego w podskokach i zabieram przedmiot z jego rąk.

Metal ciąży mi w rękach. Wyciągam go w stronę Darka.

- Angard - mówię z uśmiechem.

Mężczyzna patrzy na mnie znacząco. Śmieje się i wyciąga swoją szablę w moją stronę, tak blisko, że aż cofam się chwiejnie na nogach i upadam.

- Musisz trzymać równowagę - zwraca mi uwagę.

Patrzę na niego złym wzrokiem.

Wyciąga dłoń, aby pomóc mi wstać. Podciągam się więc na niej. Gdy puszcza w ostatniej chwili, spadam na ziemię.

- Jeszcze wiele musisz się nauczyć - Dark kręci głową - nigdy nie przyjmuj pomocy od przeciwnika.

Wstaję sama i postanawiam wymierzyć mocny, niespodziewany cios w jego stronę. Niech pożałuje.

- Dobrze - zgadzam się z nim, po czym szybko wymierzam mu cios.

Zanim jednak miecz ostatecznie dotyka pirata, ten odbija go swoim mieczem.

*Dark POV*

- Chciałaś być chytra, co? - wyśmiewam ją - kolejna lekcja: nigdy nie ruszaj się nieprzemyślanie - po tych słowach wykręcam oręż z jej dłoni, tak, że upada metr dalej.

Zadziwia mnie to, że się nie denerwuje, nie rzuca piorunami i nie obraża się.

Po prostu podchodzi do miecza i go podnosi.

- Mów, co mam robić - prosi, całkowicie już opanowana.

Uśmiecham się.

Wkładam swoją szablę z powrotem do pochwyi podchodzę do niej.

- Po pierwsze: postawa - mówię.

Schylam się. Kładę ręce na jej łydkach i ustawiam je w odpowiedni sposób.

Podnoszę wzrok i widzę jak się rumieni.

Nie mogę się powstrzymać i całuję ją w górę uda, wywołując tym samym dyskomfort tak samo mój jak i dziewczyny.

Kładę ręce na jej biodrach, przyciskając je do dołu, aby zbilansować jej postawę, potem na jej ramionach i pokazuję jak ma je trzymać.

Cała jej ręka trzęsie się pod ciężarem szabli, ale patrzę na nią i widę, że to minie. Nauczycie się. Ja nauczę ją. Najpierw tego, a potem jeszcze wielu innych rzeczy, o których jeszcze nie wie.

Piratka  ✓Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz