Próbowałam wysilić swój mózg i przypomnieć sobie wszystkie wydarzenia z imprezy, ale nie potrafiłam. Nie chciałam na razie nikogo widzieć. Po powrocie od Camili od razu zakopałam się pod kołdrą i zasnęłam. Kiedy tylko się obudziłam zalały mnie ponownie wszystkie myśli i zrobiło mi się niedobrze. Był środek nocy, a ja poszłam pod długi, gorący prysznic. Kiedy wróciłam, ponownie zasnęłam. Nie chciałam nikogo widzieć. Całą niedzielę spędziłam w łóżku. Wmówiłam nawet rodzicom, że źle się czuję, więc mama jedynie co jakiś czas do mnie przychodziła ze świeżą herbatą i z zapytaniem czy na pewno nie chcę niczego jeść. Nie potrafiłam. Na samą myśl o jedzeniu robiło mi się niedobrze.
Jedyną osobą, której normalnie odpisywałam była Camila. Kiedy tylko otworzyłam oczy w niedzielę rano miałam już od niej wiadomości. Pisałam z nią przez cały dzień i jako jedyna poprawiła mi humor. Jak widziałam sms'y typu 'jak się czujesz' od razu przewracałam oczami. Jak mogłam się czuć skoro niczego nie pamiętałam? Była prawie pewna, że chłopak mi coś dosypał na imprezie. To nie było możliwe, że straciłam świadomość po dwóch piwach.
Mogłam unikać ludzi przez weekend, ale w poniedziałkowy poranek uderzyła we mnie rzeczywistość. Mama wpadła do mojego pokoju i po dokładnym dotykaniu mojego czoła stwierdziła, że nie mam gorączki i kazała mi ruszyć tyłek. Tak też zrobiłam, bo innego wyjścia nie miałam. Z ociąganiem wstałam i poszłam pod prysznic. Bałam się tego, co będzie w szkole. Czy Cameron się pojawi? Będzie chciał ze mną rozmawiać? Przysięgam, że się nie opanuję jeżeli podejdzie do mnie jakby nigdy nic z zapytaniem 'co tam?'. Wtedy nawet największy mięśniak w naszej szkole nie zdoła mnie powstrzymać.
Po tym jak się ubrałam, nałożyłam makijaż i spakowałam, zeszłam na dół. W kuchni nikogo nie było, za co w głębi duszy dziękowałam, bo nie miałam ochoty w tamtym momencie nikogo widzieć. Na stole zastałam jedynie karteczkę od mamy z informacją, że musiała wyjść wcześniej na zakupy. Na blacie ujrzałam talerz z kanapkami, który zapewne był dla mnie. Spakowałam je do pudełeczka i wrzuciłam do torby. Następnie wyciągnęła telefon z kieszeni i ujrzałam powiadomienie o kilku wiadomościach. Najpierw otworzyłam te od mojej przyjaciółki.
Lucy: Auto mi padło i Zach musi po mnie przyjechać... Wpaść po Ciebie?
Shit. Nie chciałam pojawiać się w szkole sama szczególnie po piątkowej imprezie. Ale z drugiej strony nie chciałam naciągać chłopaka, bo mieszkał po drugiej stronie miasta i byłoby mu to całkowicie nie po drodze.
Lauren: Nie, dam radę ;)
Zagryzłam wargę i weszłam na kolejne wiadomości. Uśmiech od razu wtargnął na moją twarz, gdy zobaczyłam nadawcę.
Camila: Heeeeeeeeeej, mała! Wyspałaś się?
Lauren: Dość tak ;) To przez Twoje wczorajsze bajki ;p
Camila: Jestem w tym świetna, prawda?!
Zaśmiałam się cicho i pokręciłam głową. Poprzedniej nocy nie potrafiłam zasnąć, więc dziewczyna wpadła na genialny pomysł. Zadzwoniła do mnie na kamerce i zaczęła opowiadać bajkę. Nie była to jakaś zwykła o księciu na białym koniu, smoku i księżniczce w zamku. O nie. Główną bohaterką była dziewczyna, która w wieku trzynastu lat została wyrzucona ze szkoły za podglądanie chłopaków. Żeby jej rodzice się nie dowiedzieli to każdego ranka wychodziła, ale zamiast do szkoły, kierowała się na plaże, gdzie spędzała kilka godzin na podziwianiu skaczących delfinów. Pewnego dnia poznała dziewczynę z żółwiem, który biegał szybciej niż ona i raz jej uciekł.
CZYTASZ
Perfect Strangers/Camren
FanfictionJedna pechowa impreza zaburzyła spokojne życie Lauren. Jeden chłopak sprawił, że cała szkoła o niej plotkowała. Jedna dziewczyna w dzieciństwie złamała jej serce i ta sama dziewczyna po siedmiu latach sprawiła, że ono ponownie ożyło. #95 w fan...
