Obudziłam się o 19.50. Za chwilę miałam spotkanie, więc musiałam się zbierać. Postanowiłam nie zmieniać ubioru. Okropnie nie chciało mi się wstawać z ciepłego i wygodnego łóżka, tylko po to, żeby oznajmić jakimś idiotom jak bardzo ich nienawidzę. Po chwili zastanowienia stwierdziłam, że jednak wolę mieć to za sobą. Zwlekłam się z łóżka i wyszłam z dormitorium. Powoli kierowałam się w kierunku PŻ. Najwyżej trochę się spóźnię. Co nagle to po diable, jak to mówią mugole. Wreszcie dotarłam pod właściwą ścianę. Weszłam do wyżej wymienionego pokoju i stanęłam przed czwórką chłopaków oczekujących wyjaśnień.
-Em... Cześć?
-Co ty tu?-zapytał z pogardą Syriusz.
-Prosiłam żebyście przyszli, więc byłoby głupio gdybym nie przyszła sama.
-Ja miałem nadzieję, że to Lily...
-Zamknij się James! Ty już dzisiaj wystarczająco się popisałeś.
-Daj spokój Łapo.-odezwał się Remus.- Każdemu się zdarza.
-Ale nie przed całą szkołą! I to jeszcze z tą wywłoką!
-Ja tu jestem!-krzyknęłam.- Przyszłam tu żeby wszystko wyjaśnić, a nie żeby słuchać waszych kłótni małżeńskich!
-Co wyjaśnić?
-To czemu uprzykrzacie mi życie. A poza tym, chcę wam o czymś powiedzieć.
-O czym niby?
-Pamiętacie Nica? Nica Creed'a?
-Taa... Wyjechał bo miał ciebie dość?
-Nie zupełnie. Wyobraźcie sobie, że wasz najlepszy przyjaciel jest wilkołakiem.
-Nie musimy...-mruknął pod nosem Syriusz.
-Kto?
-Co kto?
-Który z was jest wilkołakiem.
-Ja... Skąd ty?
-Mam dobry słuch. Który?
-...Ja...-powiedział nieśmiało Remus.
-Może to nawet i lepiej. Nico też nim był. Został zarażony w wieku 6 lat. Opowiadał mi jakie to było okropne. Każda pełnia sprawiała mu wiele bólu, a ja nie byłam w stanie mu pomóc... Nasza znajomość trwała dość krótko, jednak on mi zaufał. Byłam tak bezsilna... Bał się. Bał się o mnie. Za każdym razem, po każdej pełni, pierwsze co robił po przebudzeniu się, to sprawdzenie czy wszystko ze mną w porządku. Ignorował fakt, że zawsze byłam w zamku. Ignorował fakt, że na całym jego ciele były rany. Bał się o mnie... Po roku nie wytrzymał. Na wakacjach pojechałam do niego. To miała być niespodzianka. Weszłam do jego pokoju w momencie kiedy wbił sobie sztylet w serce. Nie mogłam nic zrobić. Jedyne co mi zostawił to naszyjnik i list. Wytłumaczenie... i obietnica. Że nigdy mnie nie opuści.
W tym momencie nie wytrzymałam. Z moich oczu zaczęły płynąć łzy. Zalały mnie nasze wspólne wspomnienia. Noce filmowe, piosenki, wszystkie spędzone razem chwile...
-My... Nie wiedzieliśmy...
-I co z tego?! Uparliście się, żeby mi życie uprzykrzać?! Co ja wam do cholery zrobiłam?! Z jakiegoś powodu moje życie to jedno wielkie gówno. I to też wasza pieprzona wina.
-Ty przynajmniej masz rodzinę, która cię nie ignoruje...-zaczął żalić się Syriusz.
-Od urodzenia jestem w sierocińcu. Więc z łaski swojej, jeśli nie jesteś czegoś pewny, zamknij się!
-Ja..
-Cokolwiek nie powiesz, mam to w dupie.
-Nyks... Dziękuję.-powiedział James.
-Niby za co?
-Za... Za to dzisiaj. A po za tym chciałbym przeprosić. Masz totalną rację. Zgnoiliśmy ci życie... I zrozumiem jeśli nam nie wybaczysz, ale... Daj nam szansę. Proszę...
-James ma rację. Ja... Ja też przepraszam. Muszę przyznać, że większość pomysłów na żarty... Ja je wymyśliłem. Czasami po prostu ciężko mi przyjąć do wiadomości, że ktoś ma gorzej ode mnie. Dziwi mnie to, że nie reagowałaś. Znosiłaś to wszystko przez tak długi czas. Naprawdę żałuję... I cię podziwiam...
-Ja też chciałbym przeprosić. Powinienem się za tobą wstawić. Jako ten mądry, powinienem ich powstrzymać..
-Remi, przecież ostatnio...
-W każdym razie powinienem zrobić to wcześniej.
-Ja też! Ja też chciałem przeprosić!-wtrącił Peter.
-No dobra misiaczki! To co? Grupowy przytulas? Tak na pogodzenie.-zaproponował James.
-Nie za starzy jesteście? A poza tym kto powiedział, że wybaczam?
-Nikt, ale wciąż mamy nadzieję. Daj nam drugą szansę...
-Myślę... że każdy na nią zasługuje. I ewentualnie, jeśli faktycznie zobaczę, że przeprosiny są szczere, wybaczę.
W tym momencie cała czwórka piętnastolatków rzuciła się na mnie, albo w celu uduszenia, co prawie im się udało, albo w celu przytulenia. Stawiam jednak na to drugie. Kiedy nasz niedźwiedzi uścisk się skończył nasza rozmowa zeszła już na inny temat.
-Wiesz, że jesteśmy animagami? Ja np. jestem jeleniem, Syriusz psem, a Peter szczurem. Stąd się wzięły nasze przezwiska.
-Ja też jestem animagiem.
-W co się zmieniasz?
-W... Zamieniam się w kelpię... Czyli tak właściwie nie mam kształtu.
-O Merlinie! W kelpię?!
-Taa... Wiem.
-A co to klepia?-zapytali Syriusz, James i Peter.
-Kelpia to demon wodny, mogący przybierać rożne kształty. Najczęściej ukazywał się pod postacią konia z wiechą sitowia zamiast grzywy. Jest jedną z najrzadszych form animagicznych jakie istnieją. Jestem tylko ciekawy jak wygląda twój patronus.
-Nie mam jednego.
-Jak to?
-Zależnie od uczuć przybiera różne formy.
-Na przykład...
-Na przykład kiedy jestem zła przybiera formę smoka. Ale błagam, zakończmy ten temat.
-Dobra.
W tym momencie doszliśmy pod drzwi dormitorium.
-To co? Dobranoc?
-Dobranoc.
CZYTASZ
Nie wiedziałem... ~ Remus Lupin
FanfictionHej, mam na imię Nyks. Nyks Regina Collins. I nie, nie mam pojęcia kto wymyślił to durne imię. Chodzę do Hogwartu a to ciekawie nieciekawa historia mojego, do pewnego momentu, beznadziejnego życia. Piękna okładka została stworzona przez @nocna_kolib...
