Wszyscy wróciliśmy do zamku z dobrym humorem i mnóstwem zakupów. To był zdecydowanie najweselszy dzień od pewnych wakacji. Po pożegnaniu się z chłopakami rzuciłam siatki z zakupami w kąt pokoju i poszłam się umyć. Zakupy naprawdę mogą być męczące.
*p.o.v Remus*
Kiedy Nyks weszła do swojego dormitorium, zaczęliśmy ścigać się do naszego dormitorium. Taka jakby nasza... tradycja. O dziwo zwyciężył Peter, któremu musiało zależeć na pójściu pod prysznic jako pierwszy.
-Hej, chłopaki, co myślicie o butelce?-zaproponował Syriusz.
-Sami, czy z dziewczynami?-zapytał James.
-Oczywiście, że z dziewczynami. Co to za zabawa bez nich?
-No to kto po nie pójdzie?-zapytałem.- I jak to zrobi?
-James. I nie wiem. Jak schody się zmienią to pewnie wyjdą.
-A mnie to nikt nie pyta o zdanie?
-Nie, James. Nikt cie nie pyta o zdanie.
-Dobra. Pójdę. To kto? Dorcas, Lily, Ann i?
-Nyks. Idź już, James. Nie mamy czasu do stracenia.
Gdy James wyszedł z pokoju, zostaliśmy sami, co muszę przyznać, było dość niezręczne.
-To... Jak tam z Nysk, Remi?
-To nie było nic poważnego. (Kocham ją do szaleństwa!) Już do niej nic nie czuję. (Myślę o niej cały czas!) Traktuję ją raczej jak przyjaciółkę.(Gdy tylko ją widzę mdleję!). Faktycznie jest ładna, ale raczej nie w moim typie. (Nakłamałeś Remus. Sporo nakłamałeś, i dobrze o tym wiesz.)
-To dobrze.
-Dobrze?
-Ta... Zaproszę ją na bal. A poza tym chcę ją mieć w swoich zbiorach.
-Zbiorach? O czym ty?
-No, Nyks jest, muszę przyznać, całkiem ładna. Wydaje mi się, że byłaby dobrą dziewczyną. Ładnie byśmy ze sobą wyglądali. Przez ten tydzień, czy dwa.
-Serio, Łapo? Przez cztery lata się z niej śmialiśmy, dopiero co nam wybaczyła, a ty masz zamiar ją w sobie rozkochać i złamać jej serce, jak wszystkim?
-Noo... W skrócie tak, ale nie do końca. Mam nadzieję, że nie będzie na mnie zła.
-Masz nadzieję?! Zwariowałeś?!
-Kto zwariował?-zapytał James.-Dziewczyny przyjdą za chwilę. Kto zwariował?
-Syriusz. Chce mieć Nyks z swoich "zbiorach".
-Co?! Syriusz, czy tobie do końca odwaliło? Ani się waż zrobić coś Nyksi!
-Dobra, Dobra! Dajcie spokój! To tylko dziewczyna!
-Tylko? Jak się o tym dowie znienawidzi nas wszystkich.
-To się nie dowie. Dajcie spokój. Tak wam nagle zaczęło na niej zależeć?
-Dobra, nieważne. Rób co chcesz, tylko później nie proś nas o pomoc.
-Dobra.
-Dobra.
-Hej, chłopaki. Zaczynamy?- do pokoju weszły dziewczyny.
-Jasne.
-A gdzie Nyks?-zapytał James.
-Powiedziała, że jest zmęczona, i że nie przyjdzie.
-Więc możemy zaczynać. Syriusz, uczynisz ten zaszczyt i przyniesiesz butelkę?-zapytałem.
-Już idę.-odpowiedział, po czym podszedł do swojego kufra i wyciągnął z niego pełną butelkę ognistej whisky.
-Syriusz, czy butelka nie powinna być pusta czasami?-zapytała Dorcas.
-Powinna. Zaraz naprawimy ten błąd.
Syriusz otworzył butelkę ze złotym płynem, wypił jedną trzecią, po czym podał ją James'owi, który podał ją mnie. Jak tak dalej pójdzie, wszyscy będziemy pijani zanim zaczniemy grę. Kręcić zaczęła Dorcas.
-James. Pytanie, czy wyzwanie?
-Jestem zmęczony, więc dawał pytanie.
-Czemu zaczęliście chodzić z Nyks? Przecież to świruska.
-Jest fajna, miła, cierpliwa, mądra, stanowcza i łagodna jednocześnie, ma poczucie humoru, i ogólnie to jest spoko. I wcale nie jest świruską. Ja kręcę.-tym razem wypadło na Ann.
-Zaproś chłopaka który ci się podoba na bal.
-Nawet nie powiedziałam, że chcę wyzwanie, ale zgoda. On nie odmówi.
-A kto to?
-Tajemnica. Kręcę.
CZYTASZ
Nie wiedziałem... ~ Remus Lupin
FanfictionHej, mam na imię Nyks. Nyks Regina Collins. I nie, nie mam pojęcia kto wymyślił to durne imię. Chodzę do Hogwartu a to ciekawie nieciekawa historia mojego, do pewnego momentu, beznadziejnego życia. Piękna okładka została stworzona przez @nocna_kolib...
