- Bardzo dużo wiesz - powiedział Frank. - Jesteś mądry, podziwiam cię - Gerard zaśmiał się serdecznie.
- To nic takiego, naprawdę. Pytałeś o dawne życie, tak? Powiedziałem ci jak wszystko się potoczyło, odpowiedziałem tylko na jedną część pytania?
- Tak, dokładnie - odparł krótko.
Zielonooki wziął kolejny wdech i zaczął opowiadać. Mówił, że prawie każdy człowiek miał cele w swoim życiu, marzenia. Tłumaczył mu też niemalże każde słowo o jakim mówił, gdyż niższy nie rozumiał ich znaczenia. Opowiadał o różnych zawodach i co osoby, które w nim pracowały musiały robić, jak ludzie dbali o innych, mieli przyjaciół, zakładali rodziny. Powiedział mu mnóstwo o miłości, do rodziny, przyjaciół, zwierząt, drugiej połówki. Tłumaczył Frankowi na czym polega to zakochanie w jedynej wyjątkowej osobie i wyjaśniał, powiedział mu też, że sam bardzo chciałby kogoś pokochać i znaleźć swoją bratnią duszę. Kiedy Gerard opowiadał o tej miłości, niższy myślał tylko o nim, że chyba jest w nim zakochany. Prawie wszystko się zgadzało, oddałby za niego wszystko, uwielbiał go pod każdym względem, miał wrażenie, że jest chodzącym ideałem. Był jak anioł, który wyciągnął go z nieszczęścia i obdarzył opieką. Frank uświadomił sobie, jak bardzo jest za to wdzięczny chłopakowi. Zastanawiał się jeszcze chwilę, czy darzy go tym wyjątkowym uczuciem, a może po prostu kochał go jak brata i przyjaciela, a nie umiał zauważyć jeszcze tej różnicy. Myślał, czy w ogóle chłopak może zakochać się w innym chłopaku, bo mu para kojarzyła się tylko z osobami płci przeciwnych. Mimo jego wątpliwości, nie zapytał o to zielonookiego. Zdecydował, że kiedyś mu powie, że go kocha. Nie wiedział w jakich okolicznościach to zrobi, ale to sobie postanowił. Uśmiechnął się przez swoje miłe myśli i powrócił do słuchania swojego czarnowłosego anioła.
Tym razem, opowiadał o tym, że ludzie mieli swoje ulubione zajęcia. Podał miliony przykładów, a Frank znów był zaskoczony, że istnieje tyle czynności, o których nawet mu się nie śniło. Podekscytowany słuchał o tym, że niektórzy uprawiali sporty, oglądali po nocach filmy, nagrywali głupie filmiki do internetu, chodzili całymi dniami po sklepach w poszukiwaniu ładnych ubrań, wychodzili z przyjaciółmi na spacery, spędzali wiele godzin, grając w gry komputerowe.
- Wiele osób uwielbiało też rysować lub malować - dodał.
- Co to oznacza? - Frank znowu nie rozumiał słów wypowiadanych przez czarnowłosego.
- Poczekaj, pokażę ci - wstał i podszedł do jednej z wielu półek, zdjął z niej pudełko pełne kredek i ołówków. Później przeszukał szafkę, z której wyjął kartkę. Usiadł z powrotem przed Frankiem. - Nie ruszaj się za bardzo - powiedział, po czym wyjął z pojemnika jeden z ołówków.
- O co chodzi, co ty robisz?
- Za chwilkę zobaczysz - odpowiedział.
Co jakiś czas zerkał na Franka, który zaglądał mu w kartkę, co powodowało, że spotykali się wzorkiem, a to wywoływało u nich niekontrolowany uśmiech, a nawet śmiech.
- No powiedz mi, co robisz, proszę - przeciągnął samogłoski w ostatnim wyrazie, próbując przekonać Gerarda do powiedzenia, ale on tylko zasłaniał kartkę i ponownie co raz zerkał na niższego. Złotooki poddał się i już nie prosił chłopaka, bo wiedział, że pozostanie nieugięty. Kilkanaście minut później, czarnowłosy odsłonił kartkę i odłożył ołówki. Przesunął kawałek papieru w kierunku przyjaciela, Frank spojrzał z zaciekawieniem na rysunek.
- To ja...? - zapytał zszokowany, chociaż bardzo dobrze znał odpowiedź. Gerard zaśmiał się z reakcji chłopaka i pokiwał twierdząco głową. - Świetnie rysujesz... To jest cudowne!
CZYTASZ
Wouldn't It Be Great If We Were Dead? | Frerard (Zakończone)
FanfictionRok 2234. Ludzie nie chcą żyć. Nie pomagają innym, nic ich nie obchodzi, nie wywiązują się ze swoich obowiązków, powoli czekają na śmierć lub na odwagę, by samemu odebrać sobie życie. Nie ma miłości, przyjaźni, śmiechu, nikt nie ma hobby ani jakich...
