29

113 15 1
                                        

Olivia, Paryż

Bastien z samego rana przypominał mi przez smsa o śniadaniu, na samą myśl o jego trosce uśmiechnęłam się. Miałam od razu lepszy humor. Dziś się wyspałam, miałam dużo energii.

Skorzystałam z wolnego czasu i nadrabiałam zaległości w nauce. Już prawie skończyłam.

Mój telefon zaczął dzwonić. Odebrałam i od razu usłyszałam głos Philla.

-Cześć ślicznotko. Masz czas?

-Hej, dopiero pod wieczór. Dziś remixuje muzykę do występu.

-Znasz się na tym?-zapytał zdziwiony, poczułam się urażona. Nie byłam jakimś wybitnym specem od techniki ale jakby było trzeba to bym sobie poradziła.

-Nie do końca ale Bastien ma mi pomóc.

-A to wszystko jasne..-westchnął przeciągle. Przewróciłam oczami chociaż tego nie widział.

-Czy ja słyszę zazdrość?

 -O ciebie? Zawsze. Przez niego nie mogę spędzać czasu z moją psiapsi. To może przyjadę po ciebie pod szkołę?-zaproponował a ja się uśmiechnęłam, to miło z jego strony ale przecież nie ma o co być zazdrosny, z resztą jest gejem. Hallo.

-Wyślę ci smsem o której masz być. Muszę się zaraz zbierać. Pa-rozłączyłam się, telefon odłożyłam na bok. Na szybko jeszcze dopisałam kilka zdań do referatu. Dostałam wiadomość już myślałam że to Phill opieprzył mnie za to że tak szybko skończyłam rozmowę bo i tak się zdarzało ale to jednak był sms od Bastiena.

 "Nie zapomnij zjeść obiadu, smacznego :)"

***

Siedzieliśmy z Bastienem w sali muzycznej, on przy laptopie ja przy oknie. Patrzyłam na krople deszczu spływające po szybie. Dzisiejsze popołudnie było paskudne. A rano dzień zapowiadał się tak ładnie a tu proszę strasznie się rozpadało. Nie dało się przez to normalnie funkcjonować. Piłam już trzecią kawę, potrzebowałam porządnego kopa żeby nie zasnąć. 

-Mogłabyś mi pomóc? Nie będę odwalał za ciebie brudnej roboty.

-Przecież to tobie się nie podoba.Dla mnie jest okej-zaczęłam przechadzać się w tą i z powrotem.

-Chcesz wszystkich zaskoczyć?

-No tak-westchnęłam zrezygnowana. Stanął przed mną i położył mi ręce na ramionach.

-To doceń to że robię to z własnej woli-uśmiechnął się krzywo, żeby podkreślić swoje słowa. Przecież nie zmuszałam go do tego- Choreografia to nie wszystko. Muzyka buduje napięcie, nadaje rytm i tępo. Wykorzystaj to-potrząsnął mnie lekko. Zrzuciłam jego ręce. Zacisnęłam usta w wąską linię. Momentami żałowałam że w ogóle z nim rozmawiam a teraz sama siebie skazałam na jego towarzystwo.

-Zamknij oczy. Rozluźnij się. Daj się porwać. Przypomnij choreografię-polecił znowu siadając przed komputerem.

-Dobra, dobra.

Usiałam obok niego i odtworzyłam piosenkę od nowa. Wysłuchałam kilka bitów.

-Jakiś pomysł?

Pokręciłam przecząco głową. Starałam się coś wymyślić. Chyba już zaczynało mi świtać. Siedzieliśmy ramię w ramię.

-Proponuję wydłużyć początek-zaczął cicho pokazując mi w programie co chce zrobić-Wtedy będzie łagodniejsze przejście. Potem piosenka sama zacznie się rozkręcać.

Przewinął trochę a ja wcisnęłam nagle pauzę.

-Tu możemy przyśpieszyć. Robię obroty więc może być szybciej-wyjaśniłam o co mi chodziło-A zaraz jest zejście w dół to je zwolnić.

Nowy początek. Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz