Olivia, Paryż
Dzisiejszy dzień jeszcze nie dobiegł końca. Kroiłam owoce w kuchni, żeby zrobić smoothie. Wrzucałam je po kolei do blendera.
Phill zakręcił wodę w łazience co znaczyło, że skończył brać prysznic. Mój przyjaciel czuł się u mnie w mieszkaniu jak u siebie. Brał z lodówki co chciał, mył się i spał. Nawet tu swoje ubrania zostawiał. Może powinnam pobierać od niego opłatę za czynsz?
Chwilę później wyszedł na korytarz.
-Zrobiłaś już ten koktajl?
-To smoothie. Prawie. Czy ty ciągle musisz być głodny?-zapytałam lekko zirytowana, ustaliliśmy że ja zrobię a on pozmywa brudne rzeczy. Chociaż wątpię, że podejmie się tego zadania.
Rozległ się dzwonek. Kogo niesie o tej porze? Przecież tylko Phill do mnie przychodził.
-Otworzysz?-poprosiłam w międzyczasie nalewając napoju ryżowego.
-Tak.
Chwilę później usłyszałam głosy. Philla znałam bardzo dobrze, drugi jednak był delikatniejszy ale też męski. Znałam go.
Poszłam na korytarz sprawdzić co się dzieje. Phill opierał się o otwarte drzwi. Musiałam opuścić siłą jego rękę, żeby dał mi ujrzeć kto to był. Nie myliłam się. Bastien.
-Co tu robisz?-zapytałam poprawiając szlafrrok, na głowie miałam turban z ręcznika.
-Yhym-odchrząknął skanując mnie wzrokiem, nie miałam na sobie grama makijażu-Zapomniałaś telefonu ze szkoły.
-To aż takie pilne?-zapytał Phill piorunując go wzrokiem, uważał pewnie że to tylko wymówka. Skrzyżował ręce na piersi i dopiero zdałam sobie sprawę że miał na sobie tylko ręcznik przewieszony na biodrach.
-Ciągle ktoś dzwonił pomyślałem, że to ważne.
Dał mi telefon do ręki.
-Dziękuję za fatygę.
-żaden problem-powiedział lekko kiwając przy tym głową. Phill przewrócił oczami. Sprawdziłam nieodebrane połączenia. Były od Maureen. No nie. Czego ona znowu chciała?
-Wejdziesz?-zaproponowałam chociaż liczyłam że odmówi. Trochę było to niezręczne ale chciałam być miła.
Zastanawiałam się skąd miał mój adres. Musiał grzebać w dokumentach, bo przecież nie udostępniają takich informacji byle komu.
Chciał być miły, zrobić dobry uczynek, nie powinnam więc drążyć tego tematu.
-Nie, późno już-jego twarz była poważna, widziałam jak mocno ściskał szczękę, wyglądał trochę jakby był zły-Pójdę już.
-Na razie-powiedział Phill próbując mu zatrzasnąć drzwi przed nosem, przytrzymałam je.
-Bastien?-już był na schodach, odwrócił głowę w moim kierunku-Dziękuję.
Nie odezwał się już. Nasze rozmowy zawsze dziwnie się kończyły. Zrezygnowana wróciłam do kuchni, musiałam dokończyć te głupie smoothie.
-Żeby nie ja zerwał by z ciebie ten szlafrok i wziął by cię tam w drzwiach-powiedział Phill już ubrany w spodenki koszykarskie.
-Może nie miałabym nic przeciwko-mruknęłam do siebie, mam nadzieję że przyjaciel tego nie usłyszał bo włączyłam blender.
-W ogóle masz coś tam pod spodem?-zapytał z uśmieszkiem gdy hałas ucichł pociągając za pasek szlafroku. Mało brakowało a by się rozwiązał.
CZYTASZ
Nowy początek.
RomanceWitam w drugiej części opowiadania o losach Dymitra i Olivii. Przebudzenie Dymitra trwało krótko, czas powrócić do mrocznej rzeczywistości. Olivia nie była mu pisana. Sprawiła mu jedynie sporo cierpienia i zostawiła miliony pytań bez odpowiedzi. Z...
