*prov Kamerzysta*
Obudziłem się u boku Marka. Miałem zaplanowany już dzisiejszy dzień. Kruszel jeszcze nie wie, że za tydzień mamy załatwiony ślub. Będą tam tylko świadkowie czyli Karolina i Kuba. A tak zwane wesele zrobimy jak wrócimy.
Pacałowałem Marka w usta przez co od razu się obudził. Przytuliłem go do siebie. Młodszy uśmiechnął się do mnie czule.
-Dziś mam kilka niespodzianek dla ciebie.
-Super!
-A i jeszcze jedno dziś idziemy po garnitury i welon dla ciebie.
-Czemu?
- Za tydzień bierzemy ślub!
-Cooo?
Kruszwila zaczął skakać po łóżku, wskoczył na mnie i obdarował masą pocałunków.
-Zbieraj się. Mamy przed sobą masę atrakcji.
Kruszel szybkim krokiem ruszył do łazienki, ja w tym czasie ubrałem się i ułożyłem włosy. Gdy Kruszel był gotowy ruszyliśmy w stronę wyjścia. Najpierw udaliśmy się do sklepu z garniturami. Kruszwil od razu pobiegł do wystawy różowych eleganckich ubrać. Ja wolę iść w klasykę i kupić czarny. Podszedł do mnie pracownik by pomóc z doborem idealnego stroju. Wybrałem elegancki czarny garnitór z białymi elementami oraz różową poszetkę. Maruś wybrał różowy garnitur z czarną poszetką. Zapłaciłem za nas obojga. Następnym miejscem był salon ślubny. Marek miał wybierać sobie welon. Od razu w wejściu przywitał nas Pan z obsługi. Opowiedzieliśmy o całej sytuacji. Na szczęście ten pan był tolerancyjny i pomógł z doborem. Kruszwil pokazał garnitur a pan wybrał idealny welon. Był on gustowny, lekko różowy ze ślicznym wycięciem. Podziękowaliśmy za zakup po czym wyszliśmy. Marek był cały w Skowronkach. Postanowiłem, że dziś jeszcze kupimy obrączki. Obok sklepu w którym byliśmy był jubiler. Razem z moim chłopakiem udaliśmy się do niego. Rozglądaliśmy się przez dłuższą chwilę. Mieliśmy ciężki wybór gdyż mieliśmy inne gusty. W końcu zdecydowaliśmy się na obrączki z białego złota z małymi diamentami.
Po zakupach czas na atrakcje dla mojego ukochanego. Chwyciłem taxi, podałem kierowcy ulice na którą ma się udać. Na szczęście Marek nie zna dobrze angielskiego i nie rozumie zbyt wiele. Wysiedliśmy na miejscu, Marek od razu podskoczył ze szczęścia.
-Jej! Akwapark!
-Wziąłeś kąpielówki?
-Tak!!
-Ja zapomniałem. Więc będziesz sam się bawił.
-No nie. Bez ciebie nie ma zabawy.
-kotek później na następnej atrakcji spędzisz ze mną czas.
-No okay. W takim razie, może nagrajmy film.
-W sumie wziąłem kamerę.
Po skończonym filmie udaliśmy się w kolejny wyznaczony punkt. Oczuwiście było to zoo. Marek kocha zwierzęta więc powinno się mu to spodobać.
-Zoo? Czemu ty zawsze wiesz gdzie mnie zabrać?
-Oh znam Cię lepiej niż ty sam kotek.
-Kocham Cię Łukiś.
-Ja ciebie też Maruś.
Weszlismy do środka. Marek biegał z miejsca na miejsce czytając wszystkie tabliczki. Poprawka. Ja czytałem mu wszystkie tabliczki. Najbardziej spodobało mu się akwarium z rybami. Zrobiłem mu zdjęcie na instagrama. Dowiedziałem się z ogłoszeń, że zaraz będzie pokaz delfinów. Powiedziałem to Markowi na co ten od razu się ucieszył. Złapałem go za rękę. Jego dłoń jest taka mała w porównaniu do mojej to takie urocze. Tu nie musimy się tak bardzo ukrywać. Tu nas prawie nikt nie zna. Jesteśmy anonimowi. To było moje mażenie aby chociaż raz iść na randkę z Markiem bez ukrywania się i znoszenia tych 13 latek które darły się z końca ulicy: KRUSZWIL, KAMERZYSTA! KOCHAMY WAS!
Albo cały czas robienie zdjęć. Mogę to znieść. Ale czasami potrzebna jest chwila spokoju.
Usiedliśmy w pierwszym rzędzie oczekując na pokaz. Maruś wtulił się we mnie. Już nie boi się okazywania uczuć publicznie nawet w Polsce. Stał się inny dzięki naszemu związku. Już nie wstydzi się wszytkiego. Udało mu się pokonać depresję. W sumie dzięki niemu rzuciłem palenie oraz zmieniłem nastawienie do innych ludzi.
Podczas oglądania pokazu poczułem dotyk na swoim karku. Myślałem, że to Marek ale on przytulał mnie w takli. Odwróciłem się a moim oczu ukazała się Karina. Jezu serio? Nawet tu?
-O widzę, że randeczkę macie?
-Weź spieprzaj i oglądaj jak przyszłaś oglądać.
-Co tak agresywnie Łukasz?
-Weź się odczep od nas raz na zawsze!
-No nie wiem, nie wiem. Macie za duży fejm by tego nie wykorzystać.
-Spieprzaj.
Chwyciłem Marka i wyszliśmy z sali. Nie mógł bym znieść tej zdziry przez całe 30 minut. Jeszcze przez godzinę oglądaliśmy zwierzęta. Przy okazji dodaliśmy kilka scen do filmu.
Zbliżał się wieczór, młodszy zaproponował lody. Dla mnie to świetny pomysł. Udaliśmy się do pobliskiej budki z lodami. Marek jak zwykle zamówił świderka tylko tym razem truskawkowego z posypką. A ja lody miętowe z kawałkami czekolady. Usiedliśmy na ławce pod parasolem. Marek spojrzał na mnie gdy polizałem przysmak.
-Mogę spróbować?
Popatrzył na mnie z onieśmieleniem.
-Jasne, ale pod warunkiem, że ja spróbuję twojego. Marek uśmiechną się do mnie po czym wymieniliśmy się lodami. Polizałem jego loda który zaczął się już powoli roztapiać. Marek zapatrzył się w drzewo aż nagle spadł mu mój lód.
-Przepraszam
-Nie ma za co. Podzielimy się tym co mamy.
Marek uśmiechnął się pod nosem. On zrobił to chyba specialnie.
Jedliśmy deser na zmianę. Gdy skończyliśmy byłem cały brudny wraz z Markiem. Gdy chciałem sięgnąć po chusteczki z kieszeni Marek zbliżył się do mnie i oddał pocałunek. Czerwono włosy bez zastanowienia oblizal mi usta, tak jak ja zawsze to robię. Zrobiłem taką samą czynność co on.
-Dzięki za lody skarbie.
Marek przytulił mnie mocno. Po chwili namiętności udaliśmy się do hotelu. Młodszy od razu poszedł podłączyć telefon. Ja napisałem do Kuby.
Od: Łukasz (19:35)
Do: Kuba
Stary za równy tydzień mamy ślub z Markiem. Więc ja już kupuję tobie i Karolinie bilety i lecimy do Wielkiej Brytanii. Wiem, że taka nagła informacja ale już wszystko jest ustalone.
Od: Kuba (19:36)
Do: Łukasz
Spoko już piszę to Karolinki. Nie mogę się doczekać tej ceremonii w sumie to bardziej imprezy heh.
Marek położył się obok mnie i zobaczymł co robię. Mały zazdronsik. Przytuliłem go mocno na co ten pocałował mnie w policzek.
-Nie mogę się doczekać naszego ślubu.
-Ja też kochanie.
-A tak w ogóle to chcesz mieć dzieci?
-Marku, oczywiście najbardziej to córeczkę.
-Jezu ja też! Ale ciekawe czy uda nam się adoptować kogoś.
-Nie wiem jak to będzie, narazie myśl o ślubie a potem o dzieciach kochanie.
-Wiem.
Przez resztę dnia rozmawialiśmy o dzisiejszym dniu oraz o planowaniu naszego ślubu. Już nie długo będziemy połączeni węzłem którego już nikt nie zdoła rozwiązać. Jeszcze tydzień.
____________________________________
Moi kochani to przed ostatni rozdział tego opowiadania. Po zakończeniu tej historii mam zamiar zacząć nową w całkiem innym stylu. Przepraszam, że w sobotę nie było rozdziału lecz mam grypę i w weekend nie miałam sił na nic. Dziś jakoś mi się udało napisać dość długo rozdział no aż 1069 słów. Do zobaczenia kochani ❤️
CZYTASZ
KxK
Любовные романыMoja interpretacja KxK. Gdy chłopacy wyznają sobie miłość spotyka ich wiele przygód oraz przeszkód lecz i tak odnajdują się i zostają se sobą do końca...
