Lily ze skupieniem na twarzy wracała truchtem z błoni kierując się do okazałego zamku. Włosy spięte w ciasny kucyk podrygiwały przy każdym jej ruchu a sportowe buty zostawiały na mokrej trawie ślady podeszwy. Zerknęła na zegarek na jej lewym nadgarstku i mimowolnie jęknęła przyśpieszając bieg, na białej tarczy zegara złote wskazówki wskazywały parę minut po siódmej co oznaczało, że współlokatorki okupowały łazienkę w ich dormitorium. Zatrzymując się przed budynkiem odpięła z koszulki odznakę prefekta i popędziła do wieży Gryffindoru przeskakując co drugi schodek, aby zdążyć chociażby wziąć prysznic. W ładnie posprzątanym pokoju o ciepłych, bordowych ścianach i złotych dodatkach na łóżku z czerwonymi zasłonami siedziała Dorcas nawijając na palce ciemnobrązowe kosmyki włosów.
- Czekasz na łazienkę Cas?- spytała ją Evans biorąc do rąk ubrania i codzienne przedmioty biorące udział w jej porannej pielęgnacji.
Dorcas skinęła twierdząco głową.
- Idź do Huncwotów, wszyscy pewnie jeszcze śpią, no może oprócz Remusa. Ja idę do Łazienki Prefektów!- poleciła jej trzaskając drzwiami.
- Że ja o tym nie pomyślałam. Dzięki Lily!
***
Nastolatka z mokrymi włosami stanęła przed salą gdzie profesor Slughorn miał mieć z jej rocznikiem lekcje i rzucając się wygłodniała na czekoladową babeczkę w jej dłoni usłyszała kłótnię dwóch osób idących w jej kierunku. Zaciekawiona skierowała wzrok, z którego pochodziły krzyki prawie dławiąc się ciastem ze śmiechu.
- Black, czy ty rozumiesz to, że ja mam teraz traumę? Czy jesteś taki ograniczony na jakiego wyglądasz- warknęła Meadowes odrzucając do tyłu wyprostowane jak struny włosy.
- Meadowes, dziecinko od razu traumę. Wyolbrzymiasz po prostu dzisiaj rano zamiast nudnego rozpoczęcia dnia, dostałaś nagiego mnie. I jeszcze narzekasz!- odpowiedział jej ze śmiechem Syriusz.
Brunetka fuknęła oburzona i podeszła do Lily, która wreszcie skończyła dławić się ciastem i powitała Dorcas uśmiechem.
- Wydarzyło się w tej łazience coś specjalnego?
- Och, Lils nawet sobie nie wyobrażasz wiesz jakie to traumatyczne przeżycie kiedy prostujesz sobie włosy zaklęciem i nagle wchodzi nagi Black- wzdrygnęła się dziewczyna nie reagując na głośny śmiech chłopaka obok.- Widzę, że nie miałaś czasu na wysuszenie włosów... Pomogę ci- powiedziała i po chwili mrucząc zaklęcie pod nosem włosy Lily wysuszyły się i delikatnymi falami spływały po plecach.
- Jesteś kochana Cas, ale zobacz jak mu poprawiłaś humor prawda Black?- zaśmiała się Lily.
- A jak, wpadnij jeszcze- mrugnął do niej chłopak uśmiechając się szelmowsko.
- Zapomnij.
Kolejną wymianę zdań między nimi przerwał profesor Slughorn i cała reszta uczniów, którzy przybyli na lekcję. Gdzieś niedaleko nich Evans wychwyciła kudłatą czuprynę James'a i Remusa, który ramieniem obejmował Marlene.
***
- No i jak?- zaprezentowała się panna prefekt przed dwoma dziewczynami siedzącymi w ich pokoju.
Wreszcie nastał piątek, w którym to Lily miała iść na spotkanie klubu Ślimaka i przy pomocy koleżanek wyglądała naprawdę ładnie jak na ulubienicę nauczycieli i uczniów przystało. Mary Mcdonald jej koleżanka z roku, z którą płynęła w łódce przed rozpoczęciem jej pierwszego roku wydobyła z jej niesfornych włosów to co najlepsze upinając je w dwa warkocze, które z tyłu głowy łączyły się w perfekcyjne serce. Na jej oczach gościł idealnie zblędowany cień w kolorze pudrowego różu, nad którym Dorcas męczyła się dobre piętnaście minut a na ustach szminka w delikatnym odcieniu, nawet jej blade policzki dostały koloru za pomocą jednego z kosmetyków Dorcas. Natomiast jej ciało opatulała biała, rozkloszowana sukienka do połowy uda bez ramiączek i z białymi, przeźroczystymi plecami.
CZYTASZ
Just the marauders
Hayran KurguHistoria Huncwotów jest piękna, lecz niezwykle bolesna i nieszczęśliwa. Niestety nie udało im się żyć długo, ale ich lata szkolne można zaliczyć do tych najszczęśliwszych. I tak oto jest moja interpretacja ich przygód z dwóch ostatnich lat w Hogwarc...
