Od wypadku pana Pottera minęło już sporo czasu i kiedy tata Jamesa na stale wrócił do domu James od nowa zaczął tryskać energią tak jak wcześniej, włóczył się po Hogwarcie z przyjaciółmi dumny jak paw co Lily skwitowała jedynie głośnym prychnięciem. Jej samej wrócił humor a mimo iż było coraz bliżej do końcowych egzaminów kwietniowa pogoda, która wyjątkowo dopisywała poprawiała nastrój i nauczycieli i uczniów.
- A więc ty i Remus jesteście razem?- zapytała Marlena wytykając Mary łyżką od lodów.
- Może- powiedziała Mary a jej policzki zalał rumieniec.
- Wiedziałam, że tak będzie.
W odpowiedzi Mary wystawiła tylko język i poprawiła czarne pasemka, które oplotły jej mokrą szyję wydostając się z małego koka utworzonego na jej głowie. Ona i pozostała trójka dziewczyn postanowiły urządzić sobie babski wieczór w Łazience Prefektów za przewodnictwem Lily, która wpadła na taki pomysł relaksu. I tak znalazły się w dużym basenie wypełnionym pianą opowiadając sobie newsy z całego tygodnia i plotkując. Cała czwórka mimo, że tak różniła się od siebie urodą wyglądała pięknie i dziewczęco. Lily w swoim białym, jednoczęściowym, wiązanym z tyłu kostiumie, który podkreślał jej piegi na dekolcie, szyi oraz ramionach a i nie można zapomnieć o rudych lokach, które wydawały się jeszcze bardziej rude poprzez biel stroju. Dorcas jako najbardziej przebojowa ubrała się w czarny, dwuczęściowy strój, który więcej odkrywał niż zakrywał, ale mimo wszystko pasował do tej wyzwolonej brunetki. Marlena nie chciała zbytnio się stroić ubrała czerwone bikini, które współgrało z jej blond włosami związanymi w kucyk na czubku jej głowy. Mary z nich wszystkich jednak wyglądała najbardziej ekstrawagancko w chabrowym bikini z wiązaniem po bokach fig oraz zawiązywaną z tylu górą.
- A ty Marleno nie opowiadałaś nam o swojej walentynkowej randce. Minęło już sporo czasu a chcemy wiedzieć czy to coś poważniejszego- przemówiła Lily i chwyciła w szczupłe palce szklankę z białym winem.
- Cóż- wymieniona wcześniej dziewczyna nerwowo zaczęła bawić się blond włosami nawijając je na palce.- Benio jest romantyczny, inteligentny, wie co lubię i przystojny.
Wszystkie zachchiotały na ostatni przymiotnik jakim określiła chłopaka.
- Lubię spędzać z nim czas- zakończyła Mckinnon spoglądając wreszcie na dziewczyny.
- To dobrze, że jednak coś z tego będzie. A właśnie jest Gryfonem tak?
- Mhm. Przecież jest komentatorem.- powiedziała Dorcas.
- A ty czasem Dor nie jesteś z Łapą?- zapytała panna Evans przyjmując złowieszczą minę.
- Skąd o tym wiesz- mruknęła niby rozluźniona, ale Lily znała na tyle swoją przyjaciółkę, że widziała iż Meadowes lekko się spięła. Nerwowe stukanie paznokciami o płytki basenu utwierdziło Lily jeszcze bardziej w tej tezie.
- A tak kiedyś widziałam was w sali od transmutacji i zastanawiałam się czy...
- Czyli miałam rację wiedziałam, że ktoś nas wtedy podsłuchiwał.- powiedziała karcącym tonem, z którego Lily nic sobie nie robiła.
- Cholerny Potter i jego gracja słonia- burknęła zielonoka.
- Aha czyli ty i Potter!- wykrzyknęły pozostałe jawnie nabijając się z Gryfonki.
Jednak nim zdołały powiedzieć coś więcej za drzwiami Łazienki Prefektów rozległy się dźwięki przepychanki i siarczyste przekleństwa.
- Suń się Łapo, teraz jest o mnie!- zza drzwi dobiegł je stłumiony głos Jamesa.
CZYTASZ
Just the marauders
FanfictionHistoria Huncwotów jest piękna, lecz niezwykle bolesna i nieszczęśliwa. Niestety nie udało im się żyć długo, ale ich lata szkolne można zaliczyć do tych najszczęśliwszych. I tak oto jest moja interpretacja ich przygód z dwóch ostatnich lat w Hogwarc...
