2

4.6K 173 154
                                        

- ZOSTAWCIE GO!*

James i Syriusz rozejrzeli się wokoło. Wolna ręka Jamesa szybko powędrowała do włosów. Krzyknęła jedna z dziewcząt siedzących nad jeziorem. Miała grube, ciemnorude włosy, opadające jej na ramiona i uderzająco zielone, migdałowe oczy.

- Co jest Evans?- zapytał James głosem, który stał się nagle uprzejmy, głębszy jakby bardziej męski.

- Zostawcie go- powtórzyła Lily. Patrzyła na Jamesa z odrazą.- Co on wam zrobił?

- No wiesz... - powiedział James powoli, jakby się zastanawiał- to raczej kwestia tego, że on istnieje... jeśli wiesz, co mam na myśli...

Wiele widzów obserwujących tę scenę wybuchnęło śmiechem, w tym Syriusz i Glizdogon, ale nie Lupin, nadal pochylony nad książką. Lily też się nie roześmiała.

- Wydaje ci się, że jesteś bardzo zabawny, tak?- zapytała chłodno.- A jesteś tylko zarozumiałym, znęcającym się nad słabszymi szmatławcem, Potter. Zostaw go w spokoju.

- Zostawię, jak się ze mną umówisz, Evans- odrzekł szybko James.- No... nie daj się prosić... Umów się ze mną, a już nigdy nie podniosę różdżki na biednego Smarka.

Za jego plecami zaklęcie spowolnienia przestawało działać. Snape czołgał się powoli ku swej różdżce, wypluwając mydliny.

- Nie umówiłabym się z tobą nawet wtedy, gdybym musiała wybierać między tobą a wielkim pająkiem- oświadczyła Lily.

- Nie masz szczęścia Rogaczu- rzekł Syriusz i odwrócił się w stronę Snape'a.- OJ!

Ale krzyknął za późno. Snape już celował różdżką prosto w Jamesa. Błysnęło i z policzka Jamesa trysnęła krew. Odwrócił się błyskawicznie, znowu błysnęło, i Snape wisiał już w powietrzu do góry nogami. Szata opadła mu na głowę, odsłaniając chude, blade nogi i poszarzałe gatki. Wielu widzów zaczęło klaskać. Syriusz, James i Glizdogon ryknęli śmiechem. Rozzłoszczona twarz Lily drgnęła lekko, jakby i ona powstrzymywała uśmiech.

- Puść go!

- Na rozkaz!- powiedział James i szarpnął lekko różdżką.

Snape zwalił się bezwładnie na ziemię. Wyplątał się jakoś z szaty, wstał i poniósł różdżkę.

- Petrificus totalus!- rozległ się głos Syriusza i Snape znowu runął jak długi i zesztywniał.

- ZOSTAWCIE GO W SPOKOJU!- krzyknęła Lily.

Teraz i ona miała różdżkę w ręce. James i Syriusz wpatrywali się w nią uważnie.

- Ech, Evans, nie zmuszaj mnie, żeby ci zrobił krzywdę- powiedział James.

- To cofnij swoje zaklęcie!

James westchnął ciężko, a potem odwrócił się do Snape'a i wyszeptał przeciwzaklęcie.

- Bardzo proszę- powiedział, gdy Snape po raz kolejny dźwignął się na nogi.- Masz szczęście, że Evans tu była, Smarkerusie...

- Nie potrzebuję pomocy tej małej, brudnej szlamy!

Lily zamrugała szybko.

- Świetnie- powiedziała chłodno.- W przyszłości nie będę sobie tobą zawracać głowy. I na twoim miejscu wyprałabym gacie, Smarkerusie.

- Przeproś ją!- ryknął James, celując różdżką w Snape'a.

- Nie zmuszaj go, żeby mnie przepraszał- zawołała Lily, łypiąc groźnie na Jamesa.- Jesteś taki sam jak on...

Just the maraudersOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz