Czerwień. Wszędzie czerwień. Kolor trochę dezorientował, ale z czasem po prostu stawało się przytulnie. Charlotte była na etapie, kiedy czuła się zdezorientowana. Przyglądała się Pokojowi Wspólnemu Gryffindoru. Był duży, ale przy takiej ilości osób, jaka się tutaj znajdowała, trzeba było się przepychać, żeby przejść dalej.
-Lotte- szepnął James do ucha siostry- Dziewczyny Cię teraz zaprowadzą do pokoju. Spotkamy się tutaj za godzinę, bo pewnie będziesz chciała zobaczyć swojego kochanego brata na dobranoc.
-Oczywiście, nic innego nie sprawia mi tak szczęścia jak twoja obecność przed snem- zaśmiała się.
-Gadałeś z Charlotte jak się jej tu podoba?- zapytał Remus Jamesa.
Huncwoci siedzieli na kanapie w Pokoju Wspólnym. W pomieszczeniu było jeszcze kilka osób, ale większość przebywała już w swoich pokojach. James pokiwał przecząco głową.
-Całą ucztę przegadała z Lily, Dorcas i Marleną- odpowiedział patrząc w ogień- Ale powiedziałem, żeby przyszła do nas później i będzie za jakieś pięć minut. Powinna być.
-Wydaje się bardzo pewna siebie jak na taką nowość. Szczerze mówiąc to ja w pierwszy dzień jakoś nie byłem przekonany w szczególności do mojej egzystencji, wiecie... Gryffindor to nie to co wymagali ode mnie inni- Syriusz podrapał się po ręce- Ale cieszę się, że od razu was poznałem- objął Remusa- Co ja bym bez was zrobił- i nagle zaczął czochrać włosy Remusa, co wywołało u drugiego salwę śmiechu i sprzeciwy.
-Jak dzieci- odezwał się głos.
Huncwoci odwrócili się i ujrzeli kiwającą głową Charlotte.
-Uwierz mi, ma zarąbiste włosy, nie da się oprzeć- zaśmiał się Syriusz.
Charlotte podeszła i usiadła obok Jamesa, który automatycznie objął ją. Wszyscy popatrzyli na nią, co trochę ją onieśmieliło.
-I jak się czujesz?- ciszę przerwał Peter.
-Dobrze, nie mogę się doczekać jutra- uśmiechnęła się dziewczyna- Lekcje, uczniowie, nauczyciele...
-Z pewnością spodoba Ci się kwestia wstawania o siódmej- jęknął Syriusz.
-Syriuszu, nie każdy ma problemy ze wstawaniem- powiedział Remus.
-Jacy są nauczyciele tutaj? I lekcje?- spytała z ciekawością Charlotte.
-Kojarzysz już co poniektórych? McGonagall jak już z pewnością wiesz jest opiekunką naszego domu i nauczycielką od transmutacji. Jest dość wymagająca...
-Dość to mało powiedziane- przerwał James- Bardzo wymagająca i groźna, ale nam nic nie jest groźne. No dobra, kontynuuj Remi
-Najniższy, Flitwick uczy zaklęć. Na lekcjach jest dość chaotycznie, gdyż są to właściwie lekcje praktyczne. Obrona przed Czarną Magią jest moim zdaniem najciekawsza...
Charlotte słuchała z ciekawością. Co chwila do opowiadanie Remusa wtrącał się to Syriusz albo James ze śmiesznymi komentarzami. Po jakimś czasie rozmowa zeszła na lekkie tematy, głownie śmieszne wspomnienia chłopaków z poprzednich klas. Dziewczyna czuła się zarazem tak szczęśliwie, ale też tak obco...
-To pierwsza lekcja to zaklęcia- przeciągnęła wypowiedź Charlotte- Mogę z którymś z was siedzieć?
-W zasadzie nie będzie problemu z siedzeniem. Siedzisz z nami wszystkimi- oznajmił James.
CZYTASZ
The Marauders
Fanfiction"Los to byt, któremu nie można się przeciwstawić. Każdy ma jakiś swój scenariusz, jednak zawsze można go ulepszyć" Czasami stają się rzeczy nieodwracalne, na które nie można wpłynąć. Zmieniają one życie, czasami stanowią barierę lub wywołują problem...
