17. "Gdy Ciebie widzę"

707 55 5
                                        

          -Co się stało?- zapytał Remus.

Remus stał z Syriuszem siedzieli sami w jednym z przedziałów. Powiedzieli reszcie, że idą się przejść, ale Lupin chciał się dowiedzieć wszystkiego co się stało.

   -Słuchaj, to jest takie trudne- jęknął czarnowłosy- Nie wiedziałem, że coś takiego może być takie trudne, skoro nawet ich nie lubię, tylko nienawidzę...

Zielone oczy Lupina patrzyły na przyjaciela ze współczuciem i smutkiem. Syriusz oparł głowę na ramieniu Remusa, który delikatnie go objął.

   -W skrócie, prawie mnie zabili- powiedział cicho.

Przez chwile nikt nic nie mówili. Jasnowłosemu serce trochę przyspieszyło i z większą siłą obejmował przyjaciela. Widok załamującego się Syriusza nie był rzeczą, którą się widzi na co dzień. Z pozoru chłopak, który nie bierze niczego na poważnie, dla którego problemy nie są powodem do łez, ma sekrety i tajemnice, które go przytłaczają. W takich momentach właściwie już mężczyzna znowu stawał się małym chłopcem, bojącym się własnego cienia.

   -Uciekłem do Jamesa i Lotte- dodał.

   -Ale teraz się już lepiej czujesz?

   -Tak, zdecydowanie- westchnął- Myślisz, że takie groźby, typu, że w przyszłości coś tam coś, mogą się spełnić?

   -W jakim sensie?- zapytał zdziwiony- O co chodzi?

   -Myślisz, że takie coś może się spełnić?- powtórzył drżącym głosem.

   -Powiedz co Ci powiedzieli.

   -Remus, tak czy nie?- Syriusz oderwał się i spojrzał szarymi oczami prosto w zielone oczy Remusa.

   -To tylko groźby, Syr- powiedział jak najdelikatniej mógł- Nic się nie stanie.

Dłonie czarnowłosego trzęsły się. Po chwili jednak otrzepał się i przytulił do drugiego.

   -Przepraszam- powiedział w bluzę zielonookiego.

   -Nie masz za co. Masz prawo okazywać emocje i nie jest to nic złego- chłopak gładził przyjaciela po plecach, aby go uspokoić.

   -Nie sądziłem, że mogą mnie złamać. Ale i tak te święta były udane. Bardzo udane.

   -Co? Dlaczego?

   -Lotte.


          Przemówienie Dumbledore'a się w końcu skończyło i uczniowie mogli się już rozkoszować smakołykami na stołach. Wszyscy wyglądali na pełnych energii i gotowych do pracy. Remus, Peter, Syriusz, Charlotte, Marlena i Dorcas przy swoich stałych miejscach i rozmawiali.

   -Tak w ogóle to gdzie zniknął James?- zapytał Syriusz.

   -Pytanie też, gdzie jest nasza Ruda?- dodała Dorcas.

   -Myślicie o tym samym co ja?- uśmiechnęła się Charlotte.

   -Niemożliwe- od razu powiedziała Marlena.

   -W takim razie popatrzcie w stronę wejścia- oznajmił Syriusz z otwartą buzią.

Lily Evans szła obok Jamesa Pottera. Rozmawiali o czymś i co chwila uśmiechali się. Gdy byli już wystarczająco blisko przyjaciół Potter szepnął jej coś do ucha na co ona otworzyła buzię ze zdziwienia i jakby niedowierzania. Lily usiadła najdalej, za Marleną, a James wepchnął się między Petera a Syriusza. Charlotte, siedząca obok Blacka od razu wychyliła się do brata.

The MaraudersOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz