11. Pierwsze pożegnanie

811 65 6
                                        

          -Syriusz... Ja... Mam prośbę... Tylko, to nie tak jak myślisz...

   -O co chodzi Lotte? Coś się stało? 

   -Bo my się wczoraj, na wieży astronomicznej... Całowaliśmy. 

   -No tak- uśmiechnął się, ale nagle posmutniał- Nie podobało Ci się...

   -Nie, idioto- zaśmiała się- To było najlepsze uczucie jakie doznałam w życiu. Serio, ja czułam jak we mnie się coś dziwnego dzieje. To było magiczne.

   -Jak świat, w którym żyjemy. W takim razie co jest nie tak?

   -Chcę Cię prosić o czas. Nie zrozum mnie źle, ale dla mnie to wszystko nowość i zbyt wiele emocji nie za dobrze na mnie działa. Naprawdę nie chodzi tutaj o to, że coś mi się nie podoba, bo to co czuję do Ciebie jest wspaniałe, ale serio... Potrzebuję tej przerwy świątecznej.

   -Czujesz coś do mnie?- zapytał z szelmowskim uśmiechem.

   -Gdybym nie czuła to bym Cię odepchnęła wczoraj i wydarła się na Ciebie.

   -To pozwól mi coś zrobić jeszcze.

    -Mianowicie?

Przez kilka sekund Syriusz patrzył jej po prostu w oczy. Uśmiechnął się i przeszedł cały dystans, który ich dzielił i zaczął całować, jakby miał być to ostatni pocałunek w jego życiu.


          Droga do Hogsmeade była cała zatłoczona. Tłumy uczniów właśnie opuszczało zamek w celu udania się do pociągu, który miał ich zawieść do domu. Większość była w świetnym, a przynajmniej dobrym nastroju. Uczniowie cieszyli się z ilości śniegu, a pomimo tego- w miarę ciepłej pogody. Huncwoci szybko znaleźli wolny przedział i w nim usiedli. James usiadł między Charlotte a Remusem, a Syriusz z Peterem naprzeciwko. Po chwili pociąg ruszył.

   -Nie mogę uwierzyć, że ten czas już tak szybko zleciał. Jeden semestr za mną- zaśmiała się Charlotte.

    -Ale podoba Ci się prawda?- zapytał Peter.

   -Bardzo- dziewczyna potajemnie spojrzała na Syriusza, a on to zauważył- Cieszę się, że was poznałam. 

   -Dobra, co robimy w takim razie? Pomysły?- zapytał James. 

   -Ja mam pytanie- odezwała się Lotte- Do was wszystkich.

   -Tak?

   -Czy wy nie jesteście tymi wielkimi psotnikami? Z tego co słyszałam, to myślałam, że nawet nie będę mieć czasu żeby z wami rozmawiać, a wy zaledwie pięć szlabanów.

   -Droga Charlotte- uśmiechnął się Syriusz- Nie chcieliśmy Cię przerazić w ciągu miesiąca.

   -Ta, na pewno- zaśmiała się.

   -Ale taka prawda- zaczął Remus- Uwierz mi, to co my, znaczy prędzej oni wyczyniali na czwartym roku to jakaś masakra. W szczególności dla Snape'a.

   -A właśnie- wtrącił się James- Snape. Strasznie go nie znoszę.

   -No co ty nie powiesz?- zaśmiał się Black- Tak jakby od zawsze go nie cierpieliśmy.

   -Ale teraz jest coś nie tak- tłumaczył się Potter- Czuję do niego coraz większą nienawiść. Czym to może byś spowodowane?

   -Chłopaki, przecież tu chodzi o Lily, ale jesteśmy głupi- jęknęła Charlotte- Ale widzisz James, jest problem, bo Ruda lubi go i wiesz czemu Ciebie nienawidzi?

The MaraudersOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz