15. Przyjemny poranek

779 64 6
                                        

          -To trochę dziwne, ale pasjonuję się motorami- zaśmiał się czarnowłosy.

   -Czemu dziwne? Dobrze, że się czymś interesujesz- Charlotte bawiła się dłuższymi włosami chłopaka.

Dziewczyna leżała w pozycji półsiedzącej, a na niej leżał Syriusz, rysujący palcem różne wzorki na udzie Lotte.

   -Bo takie zainteresowania to nie ta rodzina- zaśmiał się cicho pod nosem- Jestem inny, dziwny.

   -Dla nich dziwny, a dla mnie, Huncwotów, wyjątkowy- uśmiechnęła się ciepło- O czym myślałeś, kiedy uciekłeś? Przygotowałeś się na to?

   -W pewnym sensie- odpowiedział szczerze- Ale nie wiedziałem, że stanie się to tak szybko i takie okoliczności będą temu towarzyszyć- dodał smutno- Gdy wyleciałem... Nie wiem co myślałem, ale czułem się w końcu wolny. 

Zapadła cisza. W pewnym momencie Syriusz delikatnie się podniósł i odwrócił do dziewczyny. Oparł się na łokciach i przyglądał się twarzy Charlotte, na której z sekundy na sekundę pojawiły się różowe rumieńce. Ręką odgarnął opadający brązowy kosmyk włosów Lotte.

   -No co się tak patrzysz?- zachichotała.

   -Kocham Twoje oczy. Są takie inne. Takie zielone, a przy źrenicach piwne. Przypominają mi las, tak las. Zielona trawa i drzewa. Kocham lasy, a ty jesteś taka podobna w sumie- zaśmiał się cicho.

   -Wyjaśnij.

   -Wiesz, jak ptaki śpiewają, wiewiórki po drzewach skaczą... Jest takie szczęście, jesteś pełna życia, a zarazem między tymi drzewami kryją się jakieś nieznane zaułki, a gdzieś indziej tajemnice. Te zaułki i tajemnice chciałbym poznać.

W kącikach oczu Charlotte pojawiły się delikatne zmarszczki, a po chwili i u Syriusza się pojawiły podobne. 

   -Poeta z Ciebie- skomentowała brunetka.

   -Lubisz takich, wiem o tym.

   -Ja ich nie lubię, ja takich wręcz kocham.

Syriusz nachylił się nad dziewczyną i złożył delikatny pocałunek na jej ustach.

   -Uhm, Syriusz?- zapytała po chwili.

   -Tak, Otty?

   -Otty?- zaśmiała się.

   -Urocze zdrobnienie dla uroczej dziewczyny- poczochrał dziewczynę po włosach- Więc, o co chciałaś zapytać.

   -Czy my. W tym momencie... Jaka jest relacja między nami, tak jakby- wydukała.

Chłopak położył się obok niej i objął ramieniem.

   -Pytasz czy jesteśmy parą?- zaśmiał się już któryś raz tej nocy, a dziewczyna kiwnęła głową- Jeśli tylko chcesz być moją dziewczyną, a chcesz?

   -Głupio się jeszcze pytasz.

   -To jesteśmy parą- powiedział bardzo powoli.

Charlotte odwróciła twarz  jego stronę i zobaczyła jego zmęczoną, ale szczęśliwą twarz, którą zdobiły delikatne zmarszczki przy oczach i delikatny uśmiech. Po wcześniejszych wydarzeniach na twarzy została mu drobna blizna przy nosie, ale opuchnięcie już zniknęło. Jego szare oczy były rozmarzone, tak jak zazwyczaj. Te zwykłe szare oczy, tak by powiedział każdy, ponieważ nikt w nie długo nie patrzy. Wystarczy jednak kilka sekund, a oczy hipnotyzują każdego swoją głębią. Po chwili piękne tęczówki przykryły powieki przez ziewnięcie chłopaka.

The MaraudersOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz