S E V E N T E E N

898 30 0
                                        

Mężczyzna przede mną klasnął wesoło dłońmi, uśmiechając się zawadiacko pod nosem.

- Więc... - powiedział przeciągle, wyciągając się na kanapie. Założył ręce za głowę, rozprostowując nogi w kolanach. - Co robimy?

Wzruszyłam ramionami, rozglądając się dookoła. Szukałam czegoś, co umiliłoby naszej dwójce czas. - Możemy zagrać w szachy - rzuciłam, gdy mój wzrok napotkał czarno-białą, kurzącą się na biurku planszę z pionkami.

- Szachy? - skrzywił się z niesmakiem. - Nie masz czegoś lepszego? Ta gra jest dla frajerów - stwierdził, przez co spojrzałam w jego stronę z politowaniem.

***

- Szach i mat - pionek mężczyzny wylądował przed moim królem, szachując go. Jęknęłam pod nosem, zauważając, że znalazłam się w sytuacji bez wyjścia.

- Ha! Wygrałem! Znowu - wytknął palec w moją stronę, uśmiechając się zwycięsko. Odepchnął się od stołu, który drgnął nieznacznie pod wpływem siły uderzenia. - Jestem niepokonany - strzepnął niewidzialny pył ze swojego ramienia, wyraźnie z siebie zadowolony.

- Szachy są do kitu, mogliśmy zagrać w chińczyka - mruknęłam, wkładając figurki z powrotem do pudełka.

- Mówisz tak tylko dlatego, że przegrałaś - brunet opadł na swoje miejsce, krzyżując dłonie na piersi.

- Nie, wcale, że nie - broniłam się, unosząc brwi. Widziałam, jak nachyla się nad stołem. Chwilę mi się przyglądał, po czym ni stąd, ni zowąd pstryknął mnie w nos.

- Wcale, że tak - zamrugałam zaskoczona, po czym spojrzałam na ciemnowłosego z wyrzutem w oczach.

- Zachowujesz się dziecinnie - rozsunęłam boczną szufladę, by móc schować do niej grę.

- Odezwała się dorosła - prychnął w odpowiedzi, kręcąc przy tym na boki głową. Był w naprawdę rewelacyjnym humorze, jakby kompletnie nie przeszkadzał mu fakt, iż zostaliśmy zamknięci na najbliższe godziny.

- Jestem dojrzalsza od ciebie - skwitowałam, opierając się łokciami o blat. Zarzuciłam nogę na nogę, unosząc wyżej swój podbródek. Zerknęłam na niego pewnym wzrokiem, próbując wygrać bitwę na spojrzenia, którą najwyraźniej zupełnie nieświadomie rozpoczęłam.

- Jednak to ja jestem starszy - zgodziłam się, oblizując swoje usta. Zaraz jednak podsumowałam:

- Możesz być starszy i równie dobrze zachowywać się, jak dziecko, co z resztą robisz.

Kącik ust chłopaka drgnął ku górze, gdy on sam kiwnął z uznaniem. Już myślałam, że odpuścił ten temat, jednak zaraz dodał, odsuwając się na skraj krzesła:

- Zatem mądrzejszy ustępuje, prawda? Pozwolisz, że to ja zakończę temat - przewróciłam oczami, opadając plecami na oparcie krzesła.

- Masz jeszcze jakieś gry?

- Nie sądzę - dla pewności rozejrzałam się po półkach. - Szachy leżały tutaj, ponieważ zapomniałam ich wynieść, reszta jest schowana w sypialni.

- Okej - następną minutę chłopak wydawał się nad czymś intensywnie myśleć. Postanowiłam chwilę skupić się na sobie i nad tym, jak wyjaśnię Kevinowi całą tę sytuację. Dla mnie powoli wydawała się ona śmieszna, jednak wątpiłam, by któryś ze współpracowników mojego narzeczonego był równie rozbawiony całym zajściem. Uspokajałam się, że to tylko niewinna kolacja i, że każdemu mogło zdarzyć się, zatrzasnąć we własnym gabinecie.

- Wiem - zwróciłam się w stronę chłopaka, gdy ten wyrwał mnie z zamyśleń. - Zagramy w skojarzenia - zaproponował, na co szybko przystałam. W obecnej chwili nawet gra z dzieciństwa wydawała się lepsza niż krępująca cisza.

DOUBLE WEDDING ✔Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz