22.

445 37 4
                                        

Zobaczyłam Jamesa dopiero następnego dnia, koło południa. Cały czas słyszałam od pracowników, że jest jakiś dziwny, wesoły, może aż za bardzo. Przekonałam się o tym, gdy na mnie naskoczył, podczas mojego zażywania kąpieli słonecznej.
    Leżałam spokojnie na macie przy basenie, ze słomianym kapeluszem na oczach, gdy słońce gwałtownie zniknęło. Odsunęłam więc kapelutek, by ujrzeć szczerzącego się Jamesa, wyciągającego do mnie dłoń.
    -Odbiło ci?- mruknęłam.
    Jego wspaniały humor był nieco niepokojący. Albo trochę więcej niż nieco, ale pomińmy te rozstrząsania nad stopniem jego odmóżdżenia.
    -Nie- odrzekł na moje pytanie i położył się na mnie, aż straciłam oddech pod jego ciężarem.
    -Złaź ze mnie, idioto! Jesteś ciężki jak wszyscy diabli.
    -Nie przesadzaj, maleńka, nigdy nie spotkałaś żadnego diabła!
    Mimo wszystko- przeturlał się, opierając głowę na mojej piersi i wsłuchując się w bicie mojego serca. Westchnął przeciągle, ale nawet to westchnienie było jakieś radosne aż do mdłości.
    -Jednak ci odbiło- mruknęłam, gdy objął mnie w pasie i przytulił do siebie jak do misia.- Opalam się, nie widzisz?
    -No i?
    -Nie opali mnie równo?
    -Marudzisz, maleńka.
    -Nie jestem maleńka! Gburze jeden!
    Zaśmiał się, ale szybko spoważniał, zamyślił się. Jego twarz wygładziła się, przez dłuższy czas nawet nie mrugał, myślami był zapewne gdzieś bardzo, bardzo daleko.
    Tak się zapatrzyłam na jego twarz, że drgnęłam gwałtownie, gdy zaczął mówić.
    -Myślisz, że jesteśmy na wystarczająco zaawansowanym stopniu znajomości by rozmawiać o małżeństwie?- to nie było mówione.
    On praktycznie szeptał. Serce mi się ścisnęło, gdy słyszałam jak niepewnie brzmiał. Wooha.. Moment, przecież to jest James Afins! Mój wróg publiczny numer jeden! Pisany narzeczony!
    Tak pewnie bym pomyślała jeszcze jakiś czas temu, przynajmniej przed momentem naszego pierwszego razu. Teraz jednak coś drgnęło w oczekiwaniu na rozpatrzenie pytania.
    Wszystkie "przeciw" szybkiemu planowaniu małżeństwa?
    ... Kurdee, nic mi nie przychodzi na myśl, nie w tym uroczym momencie.
    Więc wszystkie "za" szybkiego planowania małżeństwa?
    .. Za pierwszy i umniejszający wartości wszystkim innym argument przyjmijmy ratowanie wyspy od totalnej zagłady pod rządami jakiejś wiedźmy- przypuszczalnie Andrei Domashow. Reszta to przy tym drobnostki. Choć może znalazłam jeszcze jeden, bardzo ważny powód "za".
    -Wiesz, Gollumciu, myślę, że jesteśmy już w bardzo zaawansowanym stadium naszej znajomości- oznajmiłam, w zamyśleniu patrząc w niebo i przeczesując jego miękkie włosy dłonią.
    -Jak mnie nazwałaś?
    -Gollumciem- fajnie, że zwracasz uwagę na te NAJWAŻNIEJSZE części mojej wypowiedzi.
    -Co to znaczy?
    -To zdrobnienie od Golluma- jego pytające spojrzenie oznajmiło mi, że nie jest wtajemniczony w klimat Elfów, zaczarowanych pierścionków, gór z oczami i Hobbitów.- To takie stworzenie z "Władcy Pierścieni", takiego filmu, bardzo popularnego w naszych czasach, neandertalczyku. Mały, brzydki, zrzędliwy, z rozdwojeniem jaźni..
    W miedzy czasie wstałam, z zamiarem ruszenia do biblioteki.
    -Co dokładnie ma on wspólnego ze mną?- krzyknął za mną, wciąż leżąc przy basenie.
    -Też masz rozdwojenie jaźni!- odkrzyknęłam ze śmiechem. Uśmiech jednak szybko spełz z moich ust, gdy w drzwiach zderzyłam się z Brzusiem, za którym dreptała na cholernie stukających obcasach pani Koczek i która z impetem wpadła na chamującego faceta, omal się nie przewracając.
    -Jak łazisz, pieroński Orku?- burknęłam mrużąc oczy, na co Brzusio się gwałtownie zaczerwienił i zaczął przepraszać, na co Koczek dumnie prychnęła na mnie, chcąc przejść, ale tuż przed progiem odskoczyła gwałtownie w tył i zaczęła wrzeszczeć.
    Nie piszczeć- właśnie wrzeszczeć. Brzmiała jak przerażony facet.
    Spojrzałam w dół, na to, co ją tak wystraszyło. I niemal popłakałam się ze śmiechu, gdy z podłogi spojrzała na mnie mysz od piosenek o serze i stwierdziła w ten swój magiczny sposób:
    "Ta baba jest dziwna, nie dość, że by mnie zadeptała, to jeszcze się drze.. Małpa jedna! I jeszcze cię obrażała swoim zachowaniem, Pani, Która Rozumiesz Mowę Zwierząt".
    Wciąż chichotając podniosłam to szarawe stworzonko z ziemi, co przyprawiło Koczka o omdlenie.. Nikt nie pospieszył, by ją łapać, gruchnęła o podłogę jak worek kartofli, choć te powinny się obrazić za takie porównanie, one mają o wiele więcej szarych komórek niż ta tu, leżąca i bawiąca się w udawanie nieżywej.
    Otarłam łzy z oczu, a mysz znów na mnie zerknęła.
    "Czy dostanę za to kawałek sera?"
    -Zasłużyłaś na porządny kawałek sera!- przytaknęłam, a Brzusio prychnął z rozbawieniem, bez wyrzutów sumienia zerkając na leżącą bez przytomności Andreę. Wychyliłam się do drzwi i krzyknęłam do Jamesa.- Ej! Neandertalczyk! Ewoluuj w wyższe stadium i ocuć kobitkę kubłem wody zamiast jej przyłożyć jakąś rózgą!
    Tymczasem wyruszyłam do kuchni po obiecany ser, znów wysłuchując wesolutkiej przyśpiewki: "Jeść, jeść, jeść, na jedzenie wciąż mam chęć, zjadłabym, serka kęs!".


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

    -Pewnie nie zechcesz mi wyjawić co się stało Andrei?- zapytał James.
    Leżał z głową na moich kolanach, a oboje znajdowaliśmy się w bibliotece na tej przewygodnej szezlongopodobnej kanapie. Czytałam  interesującą książkę dokumentalną... A może ona wcale nie była dokumentalna? To było coś z legendami, ale opisane w sposób, jakby te legendy były od wieków spisywane przez autentycznych autorów, którzy to wszystko przeżyli.
    A czytało się to zarąbiście szybko i z zaciekawieniem, więc tylko w roztargnieniu mocniej pociągnęłam go palcami za włosy i mruknęłam przecząco.
    -O czym tak zapalczywie czytasz?
    -O pobytach Nyale między ludźmi na Sumbrze. Jestem już niemal przy współczesności, zamknij się, to zaraz skończę.
    James nagle zesztywniał. I zaraz też dowiedziałam się, dlaczego?
    Wystarczyło przewrócić kartkę.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ram-tam-tam-tam..

Cześć, misiaczki :D

Widzicie to co ja? Nowy rozdział   *.*

Mam nadzieję, że ciąg dalszy was zainteresuje ^_^

Elfik

LynnOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz