utop mnie w lecie spleć
ze mnie i chabrów wieniec
daj mi dziuplę po gnieździe
gdzie nie dotrze szloch upału
uczesz mi włosy i chmury
uczyń mnie białą koszulą
w białe kwiaty białe wspomnienia
srebrną rybą w srebrną rzekę
skrzydłem przeźroczystych piór
jeziorem wiatrem motylem
CZYTASZ
seans chimer
Poesíazwiastun cukrowego gestu wchłania mnie w bezduszny fiolet i pejzaże oczu porośniętych krzewami mgieł
