kurz oblepiał ściany bezruchem
a czyjeś dłonie drżały od słów
gdy rumieniąc się
alfabetem
ściekałam z rzęs zachwytu
i mieszałam kosmos z
potem długopisu
CZYTASZ
seans chimer
Poetryzwiastun cukrowego gestu wchłania mnie w bezduszny fiolet i pejzaże oczu porośniętych krzewami mgieł
