45. Supeeer

49 0 0
                                        

Waleria
Następnego dnia wieczorem

Od jakichś dziesięciu minut siedzę w salonie wraz z John'em i rozmawiamy o tym wywiadzie

- Ja pierdziele przez ciebie stresuje się jeszcze bardziej - Powiedziałam lekko śmiejąc się

- Spokojnie - Uśmiechnął się John, mówiłam już że po raz pierwszy go widzę i wyobrażałam sobie go zupełnie inaczej? Nie? No to właśnie mówię ale nie chodzi mi o jego wygląd tylko o jego charakter i cierpliwość bo ze mną ją trzeba mieć

- Czyli zupełnie nie wiesz po jaki grzyb ja tam też będę? - Spytałam

- Jak dobrze wiesz jakieś dwa miesiące temu w kinach pojawił się film Doktor Dolittle z rolą główną Robertem, a ciebie zaprosili dlatego że to twoje prace, twoja sukienka ty ją zaprojektowałaś wystąpiła w Doktorze - Powiedział John

- Nie no kurna wysłałeś im te szkice? Nie chciałam żeby to wyszło na światło dzienne - Powiedziałam patrząc się na niego

- Ale widzisz co raz bardziej będziesz rozpoznawalną projektantką! - Uśmiechnął się John

- No tak ale dobrze wiedziałeś że ja chciałam skończyć studia i wtedy zająć się być rozpoznawalnym a z resztą kto kurna będzie wiedzieć że to ja stworzyłam te sukienki - Powiedziałam

- Po tej audycji? Każdy - Uśmiechnął się cwano

- John uwielbiam cię ale przysięgam że cię kiedyś zamorduje - Zaśmiałam się - W czwartek mam wylot do La odrazu czy nie?

- Rezerwacje w hotelu masz na trzy dni, środa czwartek piątek, w piątek rano możesz już się odmeldować - Powiedział John

- Pojedziesz ze mną co nie? - Spytałam

- No oczywiście przecież jestem twoim managerem - Uśmiechnął się chłopak siedzący na drugiej kanapie

- A mnie o zdanie już nie zapytasz? - Spytał Jace opierając się o ścianę która przerywała salon od kuchni i jadalni

- Bo wiem że ze mną polecisz - Uśmiechnęłam się

- W prawdzie... - Zaczął ale nie dałam mu dokończyć, bo wiem że jeśli mówi ,,w prawdzie" to coś się stało

- Nie wywiniesz się - Powiedziałam - Dobra John'y do środy rano - Uśmiechnęłam się do swojego managera a on wyszedł z naszego domu

Wstałam z kanapy i podeszłam do swojego chłopaka objęłam go w talii i się popatrzyłam na jego twarz

- Co się stało kochanie? - Spytałam uważnie patrząc na chłopaka

- Nic spokojnie nie musisz się martwić - Uśmiechnął się Jace i dał mi dziubaska w czoło

- Martwię się bo wiem że jak ja coś chcę a ty mi odpowiadasz ,,w prawdzie'' to wiem że coś jest na rzeczy - Powiedziałam - Mów tu i teraz nawet szczerze do bólu!

- Okej jak chcesz szczerze do bólu to proszę, ale usiądź - Powiedział Jace, spojrzałam na niego z zastanowieniem

On mnie obszedł i usiadł na kanapie na której nie całe pięć minut temu i ja siedziałam, z chwilowym zastanowieniem się usiadłam na jego kolanach, jak małe dziecko się patrzyłam na jego twarz

- Więc... Wczoraj jak wy byłyście pod tymi domkami, zorganizowaliśmy sobie typowy męski wieczór, byliśmy tylko my czyli ja, Krystian i Piter, w pewnym momencie Krystian po kogoś zadzwonił zupełnie nie wiedziałem po kogo - Zrobił chwilową przerwę na wzięcie oddechu - Po parunastu minutach przyszła kobieta, wiesz myślałem że to zwykła kobieta a może nawet dostawczynia pizzy, niestety gdy Krystian nam ją przedstawił wtedy zaczęła się konkretna zabawa, picie i...

Te same DNA inne kraje || Córka Coopera BarnesOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz