37. Kilka dni z siostrą, super...

74 3 19
                                        

Waleria

Parę razy już mnie wkurzyła młoda, a tak szczerze to się nie spodziewałam po niej
Charakter nie raz ma po swojej mamusi, ajj czemu dzieci muszą się wdawać w matki czasami?

- Waleria jadę z Krystianem, Olkiem i Karolem do galerii - Powiedział Jace wchodząc do pokoju, w którym aktualnie przebywam z Ripl

- Męski dzień sobie robicie? - Spytałam

- Tak jakby - Uśmiechnął się Jace, krótko cmoknal mnie w usta i wyszedł

- Ty i Jace.. Em.. jesteście może już małżeństwem? - Spytała malutka

Kurde jak na czteroletnią dziewczynkę już dużo rozumie

- Jeszcze nie - Lekko się uśmiechnęłam - I raczej wątpię że będziemy

- Dlaczego? - Spytała Ripley

- No nie wiem... Jakoś wątpię że Jace kiedykolwiek się mi oświadczy - Powiedziałam

- Siostro, na pewno się kiedyś oświadczy - Uśmiechnęła się i mnie przytuliła, z początku nie wiedziałam co robić ale po chwili przytuliłam siostrę

- A jak pomiędzy ojcem a twoja mamą? - Spytałam

- Podobno słabo, ale nie wiem o co im chodzi - Powiedziała Ripley wracając do zabawek

- Zostawię cię z moją mamą i Laurą okej? Pojadę zobaczyć co u twoich rodziców słychać - Powiedziałam, wzięłam małą na ręce i zaniosłam ją na dół do mojej mamy - Mamo popilnujecie wraz z Laurą Ripl? Muszę gdzieś wyskoczyć

- Jasne - Uśmiechnęła się

Ubrałam się i wyszłam, zapomniałam o jednym... Nie mam prawka XD, muszę se zrobić bo to słabo czasami, a więc wróciłam się do domu i poprosiłam Laurę żeby mnie podwiozła, zgodziła się na całe szczęście, szybko dotarliśmy na miejsce, powiedziałam żeby na mnie poczekała kiwnęła potwierdzająco głową a ja skierowałam się do drzwi do domu Cooper'a
Zadzwoniłam dzwonkiem a otworzył mi Mój ojciec

- Cześć skarbie - Powiedział uśmiechnięty, ubrany w szlafrok, jedząc chyba naleśnika zwiniętego w rulon, czyżby się pogodzili? Obyy nieeee

- Em? Wszystko dobrze pomiędzy wami? - Spytałam

- Ha! Nie osłabiaj mnie nie chce gadać o niej... Wyprowadziła się do swojego drugiego domu - Powiedział Cooper, też bym się cieszyła z tego

- A co z Ripley? - Spytałam

- A właśnie, przywieziecie mi ją jutro? - Spytał Coop

- O której? - Podniosłam jedną brew

- Nie wiem jakoś po południu może być? - Spytał

- Oczywiście - Uśmiechnęłam się i przytuliłam ojca na pożegnanie, wyszłam z ogródka i wsiadłam do samochodu Laury/Krystiana, mają wspólny samochód więc no nie dziwcie się

Wróciliśmy do domu, zastając już chłopaków, no to faktycznie długo pobyli w galerii, gdy weszliśmy do kuchni zastalysmy zdziwienie ponieważ chłopaki gotowali, zaczynając od Olka aż po Karola, zdziwiło mnie to strasznie bo pierwszy raz widzę żeby Krystian czy Olek gotowali, bo Jace'a i Karola już nie raz widziałam

- Co to za okazja że wy gotujecie? - Spytałam stojąc w progu kuchni

- Raz na ruski rok można ugotować coś dla kobiet - Uśmiechnął się Krystian

- Przydało by nie tylko raz do roku gotować misiek - Zaśmiała się Laura

- Naucz mnie a będę gotować częściej - Wystawił język do Laury

Te same DNA inne kraje || Córka Coopera BarnesOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz